Zespół Macieja Laska uważa, że tezy zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza nie są poparte materiałem dowodowym
Zespół Macieja Laska uważa, że tezy zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza nie są poparte materiałem dowodowym Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Teorie wysuwane przez zespół parlamentarny Antoniego Macierewicza są sprzeczne i niepoparte żadnym materiałem dowodowym. Do takich wniosków doszła komisja kierowana przez Macieja Laska, która odpowiedziała dzisiaj zespołowi Macierewicza. – Doszliśmy do punktu przełomowego w historii zespołu parlamentarnego. Okazuje się, że ich tezy są nie tylko sprzeczne, ale niemożliwe do potwierdzenia. W zeznaniach eksperci sami zanegowali swoją merytoryczność. (...). Zespół parlamentarny posunął się do manipulowania, wybiórczego stosowania informacji pochodzących z oficjalnych dokumentów dotyczących katastrofy – zaznaczył Lasek.

REKLAMA
Od kilku dni eksperci współpracujący z parlamentarnym zespołem Antoniego Macierewicza znajdują się pod medialnym ostrzałem. Wszystko za sprawą zeznań, jakie złożyli przed polską prokuraturą. Według "Gazety Wyborczej" eksperci nie potrafili poprzeć stawianych przez siebie tez materiałem dowodowym. Dziennik stwierdził również, iż żaden z nich nie jest "specjalistą od lotnictwa ani katastrof".
W środę Antoni Macierewicz stanowczo odrzucił tezy "Wyborczej", podkreślając, iż zmanipulowała ona wypowiedzi ekspertów, wyrywając pojedyncze zdania z szerszego kontekstu oraz kłamiąc, że nie znają się oni na lotnictwie. Jego zdaniem zamieszanie powstałe wokół ekspertów zespołu parlamentarnego to "największa nagonka na polskich naukowców od 1968 roku".
Dzisiaj do stanowiska zespołu Antoniego Macierewicza odniósł się działający przy Kancelarii Premiera zespół Macieja Laska. Jego przewodniczący podkreślił, że ma wrażenie, iż "formuła przedstawiania coraz to innych, często ze sobą sprzecznych przyczyn katastrofy się wyczerpała". Według niego tezy stawiane przez zespół Macierewicza należy uznać za niewiarygodne, ponieważ nie stoją za nimi żadne dowody.
– Od pół roku zwracamy się do zespołu parlamentarnego z prośbą o przekazanie materiału dowodowego. Dotąd go nie otrzymaliśmy. (...). Wynikiem pracy komisji Millera był raport liczący 1 500 stron. Na ich podstawie można było określić przyczyny katastrofy. Dla przypomnienia. Ostatni raport zespołu parlamentarnego liczył ledwie 26 stron. Nie dziwi więc fakt, że oczekiwanie na materiały dotyczące tez stawianych przez zespół parlamentarny tyle trwa. Ich po prostu nie może być na tych 26 stronach – zauważył Lasek.
Edward Łojek podkreślił natomiast, że dobór ekspertów, jakiego dokonał zespół parlamentarny, budzi wątpliwości. Wśród rzekomych specjalistów znalazł się m.in. Glenn Jorgensen z Duńskiego Uniwersytetu Technicznego. – Po skierowaniu pytania do duńskiej komisji badania wypadków lotniczych, otrzymaliśmy odpowiedź, że on nigdy nie był tam zatrudniony, nikt tam o nim nie słyszał – oznajmił Łojek. Lasek dodał natomiast, że zespół Macierewicza manipuluje informacjami pochodzącymi z oficjalnych dokumentów, w tym z dokumentu zawierającego uwagi Edmunda Klicha na temat możliwych przyczyn katastrofy smoleńskiej.
– Ten dokument zawiera uwagi do projektu raportu przygotowanego przez MAK. Wszystkie jego merytoryczne uwagi zostały uwzględnione przez stronę polską i powtórzone w raporcie komisji Millera. Nie jest prawdą, że uwagi Edmunda Klicha jednoznacznie wskazują na winę strony rosyjskiej jako przyczynę katastrofy – oświadczył Lasek, dodając, iż Klich pisał m.in. o "braku reakcji załogi na ostrzeżenia systemu TAWS".
Lasek zapewnił jednocześnie, że członkowie jego zespołu są gotowi do wzięcia udziału w konferencji naukowej, którą chce zorganizować prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Michał Kleiber. Lasek przypomniał, że w takiej konferencji powinni uczestniczyć wyłącznie specjaliści legitymujący się udokumentowanym dorobkiem naukowym. Podczas debaty ich referaty miałyby być oceniane przez grono niezależnych ekspertów, do którego mogliby się zaliczać np. dziekani szkół lotniczych.
– Wierzymy, ze taka konferencja pozwoli nam zakończyć festiwal wypowiedzi osób posiadających tytuły naukowe, ale niebędących ekspertami w dziedzinie lotnictwa – podkreślił Lasek. Aby rozwiać wątpliwości dotyczące zeznań ekspertów, prokuratura opublikowała ich treść.