Gliński jednym zdaniem zmiażdżył reformy Zalewskiej. Żal, że Holecka nie dopytała

Tomasz Ławnicki
Pytanie Danuty Holeckiej dotyczyło oświatowego okrągłego stołu, jaki w piątek obradował na Stadionie Narodowym m.in. z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremier Beaty Szydło czy minister edukacji Anny Zalewskiej, ale bez udziału związków, które dotąd prowadziły strajk. Wicepremier Piotr Gliński pokusił się przy tym o ocenę ostatnich lat w systemie edukacji. Jest ona cierpka.
Wicepremier Piotr Gliński w TVP narzekał na brak reform w szkolnictwie. Fot. scren ze strony tvp.info
Opozycja, nauczyciele oraz wielu rodziców zmiany wprowadzone przez Annę Zalewską często nazywają nie reformą, lecz deformą. Likwidacja gimnazjów, chaos w VII klasach, kumulacja roczników zdających do szkoły średniej – długo można by wymieniać kontrowersje wokół zmian, jakie wprowadziła minister Zalewska.

W nocnym głosowaniu nad wnioskiem o wotum nieufności Zjednoczona Prawica Annę Zalewską wybroniła. Wśród posłów PiS znalazł się jeden odważny, który zagłosował za odwołaniem szefowej MEN. Jednak - jak można zrozumieć z wypowiedzi wicepremiera Piotra Glińskiego - w PiS jest więcej osób negatywnie oceniających reformy Anny Zalewskiej.


– Dogadanie się jest możliwe, musi być możliwe, bo jest problem. Od wielu, wielu lat nie ma poważnej reformy polskiego systemu oświaty. Wszyscy, którzy są związani z tym systemem, przede wszystkim dzieci, rodzice i nauczyciele zasługują na to, żeby tę kwestię rozwiązać – wypalił prof. Gliński. Następnie mówił, że potrzebna jest dobra wola ze wszystkich stron do współpracy, aby dokonać zmian w systemie oświaty i pozytywnie oceniał decyzję związków zawodowych o zawieszeniu strajku.

Prowadząca rozmowę Danuta Holecka mimo uszu puściła uwagę prof. Glińskiego o tym, że od dawna nie było "poważnej reformy polskiego systemu oświaty". Wolała wicepremiera dopytywać o postawę polityków PO i Nowoczesnej, którzy nie zdecydowali się na udział w okrągłym stole.

Co nie znaczy, że opozycji na tych obradach nie było – był choćby Janusz Korwin-Mikke. Polityk zdradził swój pomysł na zmiany w oświacie. Wśród nich było między innymi "wyrzucenie na zbity pysk" złych nauczycieli i dopuszczenie do bankructwa tych placówek, które strajkują lub nie mają dobrych wyników w nauczaniu oraz likwidacja państwowych szkół.

źródło: tvp.pl