TVP przekonuje, że katastrofa na Odrze ma naturalną przyczynę. Tak im powiedział rybak

Alan Wysocki
17 sierpnia 2022, 09:19 • 1 minuta czytania
TVP zdaje się sugerować, że odkryło przyczynę katastrofy Odry, bo reporterka szczecińskiego oddziału stacji odbyła rozmowę z "rybakiem z 30-letnim stażem". Mężczyzna wskazał, że obecnie "ryby pracują i wszystko wraca do normy". Nie zabrakło także tradycyjnej w stacji Jacka Kurskiego krytyki pod adresem Niemiec.

TVP o naturalnej przyczynie katastrofy na Odrze. Tak im powiedział rybak

O katastrofie ekologicznej Odry powiedziano już chyba wszystko. TVP postanowiło jednak wyróżnić się na tle innych mediów i uspokoić widzów.

– Powraca do normy wszystko. Cała przyducha (zmniejszenie ilości tlenu rozpuszczonego w wodzie - red.) mija już. Ryby pracują... – powiedział dla szczecińskiego oddziału stacji jeden z rybaków. – No wraca wszystko do normy, ale kiedy to wszystko się unormuje, to poczekamy, będziemy widzieli – zapewnił.

– Jestem od 30 lat zawodowym rybakiem. Były przyduchy, ale nie w takiej ilości. Teraz mówią, że to sinica. Nie wiem, czy to prawda, Wszystko wskazuje na to, że tak – wywodził, kontynuując narrację Mateusza Morawieckiego, który mówił o "minimalizowaniu strat z każdym dniem.

Jak pisaliśmy w naTemat, Polski Związek Wędkarski alarmuje tymczasem, że "Odra jest martwą rzeką na wiele lat". W komunikacie opublikowanym na Twitterze czytamy, że "odbudowanie unikalnego ekosystemu nie jest możliwe z dnia na dzień". "To największa katastrofa ekologiczna na wodach śródlądowych od wielu dekad" – dodano. Jednak według rybaka występującego w Telewizji Polskiej przyczyną katastrofy może nie być ani rtęć, ani inne substancje chemiczne, a... sinice.

– Szukają innych sprawców... czy to zatrucie? Moim zdaniem to naturalne. Mówią, że zginą mewy. Ja nie spotkałem jeszcze martwego ptaka, ani bobra, którego pokazują cały czas w telewizji – skomentował.

– Ręce miałem wczoraj w wodzie, nic nie mam poparzone. Wątpliwa sprawa – podsumował. Przypomnijmy, że nawet Rządowe Centrum Bezpieczeństwa apelowało o niekorzystanie i niewchodzenie do wody, a nawet o niewpuszczanie do niej zwierząt.

W podobnym tonie do rybaka wypowiedział się jednak przedstawiciel Ministerstwa Infrastruktury Grzegorz Witkowski. Polityk zapewniał, że sam weźmie kąpiel w Odrze. Ostatecznie nie spełnił obietnicy.

– Ale natura sama da sobie radę. Jeszcze z pomocą państwa, gdyby trochę zarybiło... głównie sandaczem i szczupakiem. Jedno tarło dobre i... – kontynuował.

Nieco inne spojrzenie na sprawę ma wiceprezes Polskiego Związku Wędkarskiego. Wiesław Heliniak w rozmowie z Dorotą Kuźnik dla naTemat powiedział wprost: – Ludzie płakali i wymiotowali, ale łowili. Robili to społecznie, sami inicjując akcję, bo nikt inny nie podjął takiego działania.

Katastrofa nad Odrą: Rozmówca TVP atakuje Niemców

Nagle okazało się, że nie brakuje winnych za naszą zachodnią granicą. Rozmówca TVP skrytykował Niemców. – Trzeba wziąć się za Międzyodrze, które zniszczone zostało. Niemiec to kiedyś wykopał i nie ma niczego, nie ma wylęgarni ryb, a to bardzo potrzebne – powiedział.

Warto podkreślić, że to władze Brandenburgii od początku próbują pomóc rządowi, choć sami nie zostali oficjalnie poinformowani o tragedii. W rozmowie z naTemat uwagę na to zwróciła posłanka Partii Zieloni Małgorzata Tracz. – Strona niemiecka pokazuje, że chce pomóc i chce współpracować. Niemcy mają świadomość, że to nasza wspólna rzeka – wytłumaczyła.

– Niemcy zachowały się od samego początku bardzo racjonalnie (...). Późniejsze informacje o solach, na które powoływał się rząd, także pochodziły od strony niemieckiej – zauważyła.