Z kasą od PiS było coś na rzeczy? Wychodzą na jaw kulisy zgrzytu "Lewego" z Michniewiczem

Mateusz Przyborowski
05 grudnia 2022, 15:38 • 1 minuta czytania
W poniedziałek po południu rzecznik rządu zdementował informację o tym, że Mateusz Morawiecki obiecał polskim piłkarzom 30 mln zł nagrody za wyjście z grupy na mistrzostwach świata. Dziennikarze "Przeglądu Sportowego" ujawniają jednak kulisy awantury, do jakiej miało dojść w szatni pomiędzy Czesławem Michniewiczem a Robertem Lewandowskim. Powód: podział premii od premiera.
Czesław Michniewicz i Robert Lewandowski Fot. Wojciech Olkusnik / East News

– Premier jest w stałym kontakcie z prezesem PZPN i selekcjonerem polskiej reprezentacji ws. większego wsparcia piłki nożnej. Warunkiem był jednak dobry występ w mistrzostwach świata. Prawdą jest, że chcemy powołać specjalny fundusz, przeznaczony na szkolenie młodzieży i tworzenie nowej infrastruktury, inwestowanie w nowe technologie – powiedział w poniedziałek po południu Piotr Müller.

– Fundusz będzie zasilany z różnych źródeł, także z budżetu państwa. Z samego budżetu państwa to będzie kwota wyższa niż 30 mln zł – dodał polityk.

Tym samym rzecznik rządu zdementował ustalenia dziennikarzy Wirtualnej Polski/Sportowych Faktów o tym, że Mateusz Morawiecki obiecał polskim piłkarzom 30 mln zł w nagrodę za wyjście z grupy na katarskim mundialu.

30 mln od premiera? Wychodzą na jaw kulisy zgrzytu "Lewego" z Michniewiczem

Teraz na jaw wychodzą jednak nowe kulisy tej sprawy. Z ustaleń "Przeglądu Sportowego" wynika, że na jednej z odpraw pomiędzy Czesławem Michniewiczem a Robertem Lewandowskim miało dojść do zgrzytu. Powodem kłótni miały być właśnie obiecane przez premiera 30 mln zł.

"Udało nam się ustalić, że na jednej z odpraw – już po dwóch meczach, gdy ważyły się losy wyjścia z grupy, selekcjoner powiedział piłkarzom, że wspólnie z Robertem Lewandowskim ustalił zasady podziału specjalnej premii, którą drużynie osobiście obiecał premier polskiego rządu Mateusz Morawiecki" – czytamy.

Premia, według gazety, miała wynieść od 30 do 50 mln zł. Zgrzyt powstał po słowach Czesława Michniewicza, który poinformował piłkarzy, że – zgodnie z umową – 10 mln zł z całej kwoty trafi do ludzi ze sztabu. Wtedy miał zaprotestować Robert Lewandowski, twierdząc, że ustalenia były inne – sztab miał otrzymać tylko 5 mln zł.

Morawiecki: "A my tu z panem trenerem zapewnimy"

Co ciekawe, piłkarzy o premii osobiście poinformował sam Morawiecki – tuż przed wylotem kadry do Kataru. Zadeklarował też, ale tej obietnicy nie spełnił, że wybierze się na jakiś mecz Polaków, "jak chłopaki wyjdą z grupy".

"Ja mogę tylko powiedzieć, że wierzę w was. Będziecie na pewno dawali z siebie wszystko, a my tu z panem trenerem zapewnimy, żeby, jak się uda, to żeby była bardzo naprawdę dobra nagroda".Mateusz Morawieckina nagraniu udostępnionym przez kanał Łączy Nas Piłka

"Przegląd Sportowy" przypomina, że w sprawach finansowych nasz kapitan "bywa pryncypialny i trener przekonał się o tym na własnej skórze". Teraz pytanie, jak ten zgrzyt wpłynie na utrzymanie posady selekcjonera polskiej kadry.

– Potrzebna jest radość z gry, nawet w niedalekiej przyszłości. Gdy próbujemy atakować, jest inaczej, gdy gramy defensywnie tej radości nie ma. To wszystko. Wpływa na to wiele czynników – powiedział po niedzielnym meczu Robert Lewandowski.

W niedzielę 4 grudnia mundial w Katarze dla reprezentacji Polski dobiegł końca. Polacy przegrali 1:3 z Francją, żegnając się z turniejem w 1/8 finału. W fazie grupowej podopieczni Czesława Michniewicza zremisowali z Meksykiem (0:0), wygrali z Arabią Saudyjską (2:0) i nie mieli nic do powiedzenia z meczu z Argentyną (0:2).