Co ze wspólną listą opozycji? Tusk wskazał, co należy zrobić i do kiedy jest na to czas

Natalia Kamińska
26 marca 2023, 16:41 • 1 minuta czytania
Temat wspólnej listy na opozycji jest w ostatnim czasie mocno dyskutowany. Na razie nie podjęto żadnej decyzji w tej sprawie, ale Donald Tusk jest pewien jednej rzeczy. – Nie można o tym gadać w nieskończoność. Trzeba za to w końcu coś zdecydować – stwierdził.
Lider PO Donald Tusk. Fot. MAREK BARCZYNSKI/East News

Lider PO Donald Tusk udzielił wywiadu portalowi Gazeta.pl. W rozmowie z Karoliną Hytrek-Prosiecką powiedział jasno, że "nie można w nieskończoność gadać" o wspólnej liście opozycji.

– Polityka wymaga też timingu, entuzjazmu. (...) Dowiedziałem się, że w czerwcu jest dobry moment na decyzję. Ludzie, wybory są w październiku, czyli jutro – pokreślił Tusk. I dodał: – Robię wszystko i robiłem wszystko przez te miesiące, by dotarło do każdego, że jesteśmy otwarci, by jak najszybciej zbudować wielką koalicję, zjednoczoną opozycję.

Tusk: Czas słów musi się zakończyć, musi być czas decyzji

Powiedział też, co trzeba ostatecznie zrobić ws. wspólnej listy. – Czas słów musi się zakończyć, musi być czas decyzji. Jeśli ktoś myśli, że w czerwcu będzie można od nowa opowiadać i łudzić ludzi, że jedna lista jest możliwa, to moim zdaniem robi zasadniczy, strategiczny błąd – podsumował.

Przypomnijmy, że jak pisaliśmy w naTemat, Kantar Public zbadał ostatnio cztery możliwe warianty startu opozycji w wyborach do Sejmu. Aż trzy z nich dają Jarosławowi Kaczyńskiemu szansę na utworzenie rządu z Konfederacją.

Udostępnione badanie pokazuje, że Prawo i Sprawiedliwość trafiłoby do ław opozycyjnych, tylko jeśli powstanie jedna lista Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Polski 2050.

Wspólna lista opozycji. Tusk mocno o politykach, którzy są przeciwko

Z kolei Tusk, jeszcze przed publikacją tego sondażu, mówił, że "politycy, którzy nie chcą wspólnej listy opozycji, dostaną od wyborców naprawdę srogie baty".

Warto też zaznaczyć, że w wariantach badanych przez Kantar Public zabrakło jednej ważnej opcji – wspólnej listy PSL i Polski 2050. United Surveys przeprowadziło w tym tygodniu takie badanie dla Wirtualnej Polski. Zbadano w nim powyższą opcję, która zdaniem ekspertów jest najbardziej prawdopodobna.

Jak podkreślało WP, w takim układzie opozycja miałaby szansę zdobyć realną większość w parlamencie. Z badania wynikało bowiem, że przy takim scenariuszu PiS mogłoby liczyć na 33,4 proc. głosów. KO miałoby poparcie 24,9 proc. głosujących, Lewica – 9,7 proc. a Konfederacja – 9,1 proc. Na wspólną listę PSL i Polski 2050 zagłosowałoby 14,7 proc. ankietowanych. Pozostałe ugrupowania nie weszłaby do Sejmu.

Opozycja w takim układzie miałaby większość, gdyż PiS razem z Konfederacją mogłoby liczyć na 219 mandatów, a opozycja łącznie na 240. Jeden mandat przypadałby mniejszości niemieckiej.

Dodajmy jednak, że na tę chwilę najbardziej prawdopodobny wariant to osobny start Koalicji Obywatelskiej i Lewicy, a także wspólna lista Polski 2050 i PSL. Liderzy PSL i Polska 2050 cały czas prowadzą rozmowy.