
Jej notowania lecą na łeb na szyję, zaufanie narodu maleje z dnia na dzień, narastają problemy we własnej partii. Federalna Prokuratura w Karlshrue dostała już kilkaset pozwów, w których Niemcy oskarżają ją o zdradę. ”Co jej się stało?” – pytają ludzie. Już nie mają gdzie upychać uchodźców, a ona wciąż chce przyjmować ich więcej i więcej. 800 tysięcy? Milion? Nie ma problemu. Niemal bez opamiętania. Pani jest szalona! Będziecie mieli zamieszki w Niemczech! – stwierdził nawet w USA Donald Trump.
”To ona będzie wszystkiemu winna”. ”Merkel musi odejść” – wszędzie, dosłownie wszędzie mnóstwo takich komentarzy. ”W następnym miesiącu będą miliony ludzi, nie setki, które będą domagać się jej odejścia. Zrobiła coś, co jest nie do pomyślenia i dla Niemiec, i dla ich sąsiadów” – napisał ktoś pod informacją o 400 doniesieniach, które tylko w październiku wpłynęły do prokuratury.
W tych pozwach Niemcy domagają się wszczęcia dochodzenia przeciwko pani kanclerz. Oskarżając ją o zdradę za to, że otworzyła niemieckie granice i zgodziła się na nieograniczony napływ uchodźców. ”Chętnie widziałbym ją w więzieniu” – to inny komentarz. I kolejne: ”Zmusić ją, by mieszkała wśród muzułmanów”. ”Wygnać ją na Bliski Wschód”.
Chcą wiedzieć, dlaczego Głosy wzywające Merkel do ustąpienia pojawiają się nie tylko w sieci. Znacznie silniejsze są te, które coraz liczniej wychodzą na ulice niemieckich miast, a z tygodnia na tydzień ich liczba jest coraz większa. Ostatnie protesty w Berlinie przyciągnęły ponad 10 tysięcy ludzi. Na jednym z nich pojawiła się szubienica dla Merkel. Na innym plakaty kanclerz ubranej w burkę lub czador ostrzegające przed islamizacją. ”Merkel musi odejść!” – skandują Niemcy.
Czy ktokolwiek wyobrażał sobie taki scenariusz jeszcze rok temu? A nawet pół? Najsilniejsza kobieta świata. Żelazna dama, z którą liczą się przywódcy całego świata. Kobieta, która – jak się wydawało – ma na sobie gruby pancerz i jest niemal niezniszczalna. Potrafiąca niejedno znieść. I miałaby ją zgubić łagodność wobec uchodźców? Chęć niesienia pomocy, ludzki odruch, solidarność z tymi w potrzebie? ”Mama Merkel” – tak o niej mówią. Mutti, która z jakiegoś powodu nie potrafiła i wciąż nie potrafi powiedzieć dość. I coraz więcej Niemców chce wiedzieć, dlaczego.
Dlaczego jest taka silna W ostatnim sondażu Angela Merkel uzyskała najniższe poparcie od 2012 roku – 36 procent. Nad ewentualnym upadkiem kanclerz otwarcie piszą już publicyści. Nie tylko w Niemczech. ”Angela Merkel ma poważny problem. Na świecie była ostatnio chwalona za otwartą politykę wobec uchodźców. Ale w domu rozpoczyna walkę” – to Business Insider. Za pomoc uchodźcom była przecież faworytką do pokojowego Nobla. ”Pierwszy raz polityczna przyszłość Angeli Merkel jest kwestionowana” – napisał właśnie brytyjski ”Daily Telegraph”. A dokładnie pół roku temu brytyjska gazeta wyliczała pięć powodów, dla których kanclerz Niemiec jest niekwestionowaną, najpotężniejszą kobietą świata i nic nie może tego zmienić. Oto one:
1. Jest jedyną przywódczynią zachodniego świata, która wie, jak rozmawiać z Władimirem Putinem
2. Non stop prowadzi działania dyplomatyczne, lata z jednego miejsca świata w drugie – 7 dni w tygodniu
3. Kanclerzem Niemiec jest już 10 lat – właśnie w listopadzie mija rocznica
4. Jest normalną kobietą, która robi zakupy w supermarkecie w Berlinie, gotuje dla męża etc.
5. Kocha football Czytaj więcej
Skrajna prawica rośnie w siłę Coraz głośniej jednak o rozłamie w szeregach rządzącej CSU i o tym, że ewentualnym następcą Merkel mógłby zostać dotychczasowy minister finansów Wolfgang Schäuble. To on – razem z szefem MSW Thomasem de Maiziere – otwarcie podważył uchodźczą politykę Merkel mówiąc o destrukcyjnej lawinie uchodźców, która właśnie zalewa Niemcy. ”Co teraz, kanclerz Merkel?” – pyta ”Deutsche Welle”.
Bo teraz w Niemczech nasila się skrajnie prawicowa retoryka. Coraz większe poparcie zyskuje prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD), a także Pegida, antyimigracyjny ruch, który organizuje większość ostatnich demonstracji. Przybywa też ataków na imigrantów. W Trassenheide, 40 kilometrów od Świnoujścia, w niedzielę spłonął budynek, do którego lada dzień mieli się wprowadzić uchodźcy. Podpalenie? Policja go nie wyklucza. Według danych Blastingnews.com – w 2014 roku zanotowano w Niemczech około 200 ataków na ośrodki dla uchodźców. W 2015 roku było ich już blisko 500.
Nie ma już miejsca Póki co, gdyby dziś odbyły się wybory, jej partia wygrałaby po raz kolejny. Wciąż jest silna, ale – jak pisze ”Deutsche Welle” – nie wiadomo, co będzie w dłuższej perspektywie. Do końca roku w Niemczech ma być już milion uchodźców. Do dziś zarejestrowało się blisko 800 tys. Gdzie ich pomieścić? Burmistrz Monachium już w połowie sierpnia alarmował, że w jego mieście nie ma miejsca. – Doszliśmy do ściany – mówił.
Tak, jak Niemcy i ona. Wielu tak to postrzega. Cała Europa patrzy, co będzie dalej. Jak poradzą sobie Niemcy, jak poradzą sobie setki tysięcy ludzi, którzy dziś nie mają swojego domu i pracy. I jak poradzi sobie najsilniejsza kobieta świata.
Ale Angela Merkel – ciągle niezrażona – idzie dalej. I apeluje, by tych, którzy szukają schronienia przed wojną nie winić za to, co wydarzyło się w Paryżu. ”To niewinni ludzie, którzy uciekają przed terroryzmem” – wciąż tłumaczy cierpliwie. I wciąż przyjmuje uchodźców. Jakby tej ściany w swoim kraju zupełnie nie widziała.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
