Zdyscyplinowany jak polski przemytnik. Gangi papierosowe niczym międzynarodowe korporacje

Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta
Obracali milionami i działali globalnie: handlowali z Rosją, prowadzili własną fabrykę w Belgii, mieli też własne magazyny i kilka linii produkcyjnych na Łotwie. Nie będzie to jednak pean na cześć kolejnego polskiego start-upowca odnoszącego sukcesy za granicą, tylko historia o tym, jak działają gangi specjalizujące się w przemycie wyrobów tytoniowych zza wschodniej granicy do krajów Europy Zachodniej.


Dywersyfikacja matką sukcesu. Tej zasady trzymali się gangsterzy z Polski, którzy kilka lat temu uruchomili od razu dwa szlaki przemytu papierosów ze wschodnią akcyzą na brytyjski rynek. Pierwszy prowadził z Rosji przez Polskę i Belgię, drugi zahaczał o Skandynawię. Taki rozmach nie byłby możliwy, gdyby nie wspólne wysiłki od razu 3 grup przestępczych. „Oddział” z Warmii i Mazur specjalizował się w produkcji papierosów. Swój zakład umieścił w gmachu starej belgijskiej browarni, a do pracy zaangażował nielegalnych migrantów z Mołdawii, którzy nie wychodząc na światło dzienne, trudnili się produkcją papierosów w piwnicach.

Grupa warszawska z kolei była odpowiedzialna za przemyt papierosów z Rosji i magazynowanie ich na terenie Łotwy po to, by w konsekwencji przerzucić nielegalny towar do Anglii. To właśnie w tym celu warszawiacy uruchomili całą linię produkcyjną i stanowisko do pakowania papierosów… w puszki po groszku, które następnie były transportowane do Wielkiej Brytanii w specjalnych konstrukcjach żelbetonowych. Wreszcie trzecia grupa, zielonogórska, czuwała nad transportem przemycanych towarów.

Grupa została rozbita w grudniu 2014 r. przez Warmińsko-Mazurski Oddział Straży Granicznej. Zarzuty usłyszało łącznie 16 osób. Policjanci zabezpieczyły 30 ton tytoniu o szacunkowej wartości 12,5 mln zł oraz pół miliona paczek papierosów warte kolejnych 5 mln zł. Działalność gangu uszczupliła wpływy polskiego fiskusa łącznie o ok. 22 mln euro z tytułu niezapłaconych podatków.
To właśnie takie grupy, a nie słynne „mrówki” przemycają na Zachód lwią część nielegalnych wyrobów tytoniowych. Wchłonęły one tereny przygraniczne, gdzie wcześniej operowali głównie pojedynczy szmuglerzy, którzy dziś odchodzą od handlu „detalicznego” i zbywają towar w punktach konsolidacyjnych. – Świadczy o tym trudność w nabyciu przemycanych towarów w bezpośrednim sąsiedztwie granicy. Handel przeniósł się do ośrodków miejskich w pobliżu granicy, gdzie jest nadzorowany przez grupy przestępcze – czytamy w raporcie agencji Niemczyk i Wspólnicy.


Jak wynika z szacunków centrum badań nad przestępczością transnarodową Transcrime, członkowie gangów, mimo że stanowią zaledwie 23 proc. znanych służbom policyjnym osób, odpowiadają za blisko 95 proc. nielegalnego trafiku. Grupy przestępcze są dobrze zorganizowane i – według obserwacji ekspertów – działają na wzór przedsiębiorstw o globalnym zasięgu: mają ściśle określoną hierarchię i podział ról. Podczas gdy jedni członkowie grupy zajmują się organizacją transportu, drudzy odpowiadają za finanse, wreszcie trzeci są od analizy rynku i modyfikacji sposobów przemytu.

Gangi doskonale wyczuwają, jeżeli kontrola na określonym odcinku granicy zostaje wzmożona. Wówczas przenoszą szlaki przemytu gdzie indziej. Tak się stało w wyniku ostatniego wzmocnienia wschodniej granicy przez polską Straż Graniczną. Podczas gdy przed czterema latami główny szlak nikotynowy ze Wschodu do Polski prowadził przez Litwę i przejście w Budzisku, teraz przemyt płynie głównie przez Ukrainę i Mołdawię.

Determinacja gangów papierosowych to efekt ogromnych dochodów, jakie przynosi przemyt wyrobów tytoniowych. Rosną one wraz z podniesieniem podatków akcyzowych przez europejskie kraje, bo im większa różnica między ceną detaliczną w sklepach a kosztem produkcji paczki papierosów, tym więcej pieniędzy trafi do kieszeni przemytnika. Dla przykładu w ciągu ostatnich 10 lat akcyza na papierosy w Polsce wzrosła o ok. 200 proc.

Jakie liczby wchodzą w grę? Dla przykładu na Ukrainie za paczkę papierosów prosto z fabryki zapłacimy równowartość... złotówki. Tę samą paczkę dealerzy na targowiskach sprzedają za cenę 6-7 zł. Im dalej na Zachód, tym zyski są wyższe. Doba transportu do Wielkiej Brytanii wystarczy, by wartość ukraińskich papierosów wzrosła do 30 zł. Oznacza to, że udany transport jednego TIR-a na Zachód może przynieść aż ponad 1 mln euro zysku.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...