
I tak grobowa atmosfera przy Myśliwieckiej pogorszyła się jeszcze bardziej. To po tym, jak wczoraj wszystkie portale obiegły doniesienia, jak ponoć wyglądało spotkanie gwiazd Trójki z prezes Polskiego Radia Barbarą Stanisławczyk. Tyle, że to nie było tak – mówi nie tylko Zarząd radia, ale też i pracownicy.
Otrzymaliśmy właśnie komunikat z Polskiego Radia, w którym zarząd całkowicie zaprzecza temu, co wywołało taką burzę.
Zarząd Polskiego Radia S.A.
Sami uczestnicy spotkania o tym, jak wyglądała rozmowa z panią prezes w obronie zwolnionych dyscyplinarnie związkowców i oddelegowanych z Trójki serwisantek, nie chcą rozmawiać. Ich koledzy natomiast potwierdzają, że w pogoni za sensacją i plotkami tym razem przesadzono.
– Owszem, Wojciechowi Mannowi zarzucono udział w reklamie, ale na spotkaniu nie było słów o jego rzekomych brakach warsztatowych. Te uwagi dotyczyły innych osób – powiedział mi jeden z pracowników Polskiego Radia. Według innych relacji nie padły też zarzuty o tym, że "osobowości zawłaszczyły Trójkę". – To nie była przyjemna rozmowa, ale takich słów nie było – wynika informacji, jakie docierają z Myśliwieckiej.
Pracownicy Trójki podtrzymują, że chcą rozmawiać z zarządem radia o zwolnionych kolegach (to m.in. Damian Kwiek, Paweł Sołtys, Wojciech Dorosz i Marcin Majchrowski), ale obawiają się, że teraz będzie to jeszcze trudniejsze. Dumni są z tego, że aż 177 osób (pracowników i współpracowników Polskiego Radia) podpisało się pod listem protestacyjnym przeciwko dyscyplinarnemu wyrzuceniu z pracy związkowców.
List otwarty do Prezes Polskiego Radia
To właśnie z tym listem na rozmowy do prezes Barbary Stanisławczyk udała się 7-osobowa ekipa radiowych osobowości, m.in. Wojciech Mann, Marek Niedźwiecki, czy Artur Andrus.
