Marek Sowa z Nowoczesnej i Borys Budka z PO  jako pierwsi zaangażowali się w pomoc dla 20-latka z Oświęcimia
Marek Sowa z Nowoczesnej i Borys Budka z PO jako pierwsi zaangażowali się w pomoc dla 20-latka z Oświęcimia Fot: Michal Lepecki/Agencja Gazeta

Gdy prezes PiS Jarosław Kaczyński grzmi, że zaangażowanie opozycji w sprawie wypadku w Oświęcimiu „przekracza rozmiary zwykłego nadużycia”, to personalnie ma na myśli Borysa Budkę z PO i Marka Sowę z Nowoczesnej. To oni pierwsi udzielili pomocy 20-letniemu Sebastianowi K., który – nie przesądzając o jego winie bądź niewinności – stał się kozłem ofiarnym w całej sytuacji. Ale poza nim na celownik PiS wzięło także posłów opozycji. Jest już zapowiedź wniosku o postawienie ich przed komisją etyki poselskiej, a pewnie na tym się nie skończy.

REKLAMA
Po wypadku wszystko potoczyło się bardzo szybko. Budka sam jako prawnik zgłosił się do portalu „Fakty Oświęcim” z ofertą pomocy dla 20-latka – dziennikarze tego portalu jako jedni z pierwszych pojawili się na miejscu zdarzenia. Do biura poselskiego Sowy z prośbą o interwencję zatelefonowała z kolei matka chłopaka. Obaj politycy połączyli siły i spotkali się z Sebastianem K. oraz jego matką oraz zadeklarowali pomoc prawną 20-latkowi, który – jak tłumaczyli – został „pozostawiony samemu sobie w zderzeniu z państwem”.
Dzięki nim chłopak ma dobrego obrońcę
To dzięki nim chłopak ma dobrego obrońcę mec. Władysława Pocieja. Narazili się tym bardzo politykom PiS, którzy od początku wskazywali, że jedynym winnym w tej sprawie pozostaje 20-latek i nie podzielali licznych wątpliwości pojawiających się w sprawie.
Presja opozycji i mediów doprowadziła jednak do tego, że na tapecie pojawił się także temat odpowiedzialności politycznej szefostwa MSWiA, a także niewydolnych procedur i konieczności reform w BOR. A są to tematy dla PiS bardzo niewygodne.
Z jaką reakcją spotkali się posłowie opozycji? – Od mieszkańców Oświęcimia słyszę, że dobrze zrobiłem angażując się w pomoc i apele żebyśmy bronili tego chłopaka i nie pozwoli zrobić z niego kozła ofiarnego. Zresztą pozytywnych reakcji w różnych komentarzach czy mailach otrzymujemy całe mnóstwo. Ich skala nas zaskoczyła. Teraz ludzie sami się do nas zgłaszają i pytają czy mogą jeszcze jakoś pomóc – mówi w rozmowie z naTemat poseł Sowa. – A Kaczyńskiego i PiS się nie boję, choć zauważyłem ogromny hejt na mnie i na Budkę ze strony sympatyków PiS. Przed komisją etyki stanę z podniesioną głową. To oni pierwsi upolitycznili tę sprawę – podkreśla.
Zdaniem polityków PiS, Borys Budka i Marek Sowa „świadomie kłamali w sprawie wypadku premier Szydło”. Klub PiS zarzuca parlamentarzystom manipulację i to że chcieli wykorzystać wypadek do obarczenia odpowiedzialnością funkcjonariuszy BOR.
Prezes PiS gani posłów opozycji
Zdaniem samego Jarosława Kaczyńskiego zachowanie posłów opozycji ma ukryty cel. W rozmowie z TVP Bydgoszcz szef PiS wyjaśnił: - Swego rodzaju wsparcie opozycji dla młodego człowieka, który przyczynił się do tego wydarzenia jest już czymś, co przekracza rozmiary zwykłego nadużycia. To może być traktowane jako wręcz wezwanie do tego, żeby tego rodzaju zdarzenia miały charakter nieprzypadkowy – ocenił prezes PiS.
Co na to Budka i Sowa? – To wniosek kuriozalny. W przeciwieństwie do ministra spraw wewnętrznych Mariusza Błaszczaka i jego świty my nie ferujemy wyroków – mówił Budka. – Naszą rolą jako parlamentarzystów jest pomoc osobie w takiej sytuacji. Cieszę się, że udało nam się załatwić obrońcę, który będzie pracował z tym młodym człowiekiem. Widać, że nasze działanie pokrzyżowało plany PiS skoro poczuli się tak dotknięci – komentował. – Ze spokojem przedstawię swoje argumenty komisji etyki – powiedział Budka. – Osobami, które powinny stanąć przed komisją etyki są minister Błaszczak i wiceminister Zieliński – dodał poseł Platformy.
Jego zdaniem, to Błaszczak wraz ze swoim zastępcą Jarosławem Zielińskim dopuścili się manipulacji na sobotniej konferencji prasowej. – Tak szybkie postawienie kogoś w stan podejrzenia miało na celu właśnie to, by minister Błaszczak mógł obwinić za całe to zdarzenie tego młodego człowieka – argumentował poseł Platformy. Dodał, że „brak dostępu do adwokata przed postawieniem zarzutów tylko pokazuje jak pospiesznie działano w tej sprawie”.
Sowa określa z kolei swoje zaangażowanie w tę sprawę jako interwencję poselską. – My nie chcieliśmy nikogo obarczyć winą, ale protestowaliśmy przeciwko osądzeniu chłopaka w ciągu kilku godzin od momentu wypadku. Mówiliśmy wyraźnie o tym, jaka powinna być kolejność zdarzeń. Najpierw powinny zostać wyjaśnione okoliczności przyczyn kolizji, a potem dopiero powinny być stawiane zarzuty – mówi poseł Nowoczesnej.
To była interwencja poselska
Sowa podkreśla, że jest posłem z Oświęcimia i czuł się w obowiązku zająć się tą sprawą, zwłaszcza że o pomoc zwróciła się do niego rodzina kierowcy seicento. A szykanami politycznymi się nie przejmuje. – Czuję się w jakiejś mierze wyróżniony, interwencje poselskie są dla mnie bardzo istotne. Choć trolle związane z PiS już kolportują fałszywe tweety, które mają pokazywać, że zaangażowałem się w to wszystko z pobudek politycznych. Hejt dotyczy też mojego brata-księdza i dziennikarza – opowiada naTemat Sowa.
– Moim zdaniem całą sprawę upolityczniło MSWiA, które w sobotę po wypadku już chciało mieć winnego. Nasza konferencja odbyła się już po konferencji ministra Błaszczaka. Gdy kilka miesięcy temu wypadek miał były asystent premier Szydło i były kandydat na prezydenta Oświęcimia nie postawiono mu zarzutu w takim nadzwyczajnym trybie – zwraca uwagę Sowa.
Pytany, o wniosek do komisji etyki, odpowiada że chętnie się stawi przed komisją. – Postaram się wytłumaczyć posłom PiS na czym powinna polegać praca w terenie. A jeśli komisja etyki mnie ukarze, to na pewno nie będę żałował tego co zrobiłem – podkreśla poseł Nowoczesnej. Kary komisji etyki nie są zbyt dolegliwe i mają charakter głównie polityczny. Budka i Sowa za swoje zaangażowanie w pomoc 20-latkowi mogą zostać ukarani zwróceniem uwagi, upomnieniem lub naganą.
W środę do Oświęcimia przyjechała czołówka polityków PO, z Grzegorzem Schetyną na czele. Będą apelować o rzetelne wyjaśnienie okoliczności wypadku z udziałem limuzyny premier Beaty Szydło.

Napisz do autora:jaroslaw.karpinski@natemat.pl