
Dyskusja w programie "Woronicza 17" w TVP Info przybrała obrót kuriozalny. W rozmowie o repolonizacji mediów prowadzący Michał Rachoń stwierdził, że dowodem na pluralizm poglądów w Telewizji Polskiej jest obecność w niej... Magdaleny Ogórek. Zaś Patryk Jaki dopytywał o dziennikarzy w TVN o poglądach innych niż mainstreamowe. Doprawdy? Pan minister nie zna tych nazwisk?
Zanim przejdziemy do TVN, należy się wstęp z TVP. A konkretnie wstęp o tym, co padło na antenie narodowej telewizji w niedzielę. Michał Rachoń, dziś dziennikarz Telewizji Polskiej, a w przeszłości działacz PiS, dopytywał polityków o repolonizację mediów. Jan Grabiec z PO odpowiedział, że owo przywracanie mediów Polakom powinno się zacząć od Telewizji Polskiej.
Jan Grabiec
poseł PO
Redaktor-rzecznik Rachoń odpowiedzi na pytanie posła Grabca początkowo uciekł (tutaj jest link do nagrania programu, pytanie Jana Grabca pada w 8 minucie, odpowiedź Michała Rachonia... w 15), dopiero później podał trzy dowody na pluralizm w TVP.
Michał Rachoń i Jan Grabiec
Widać wyraźnie, że Rachoniowi zajęło sporo czasu na przytoczenie choćby trzech nazwisk dziennikarzy, którzy prezentowaliby linię niezgodną z linią PiS. I mimo 7 minut zastanowienia – odpowiedź padła cokolwiek nietrafna.
Ale przechodzimy do TVN-u. Bo w międzyczasie przy tej wymianie zdań między Rachoniem a Grabcem w rolę dziennikarza próbował wejść zastępca Zbigniewa Ziobry w resorcie sprawiedliwości. Patryk Jaki zaczął domagać się od posła Grabca, aby podał nazwisko jakiegokolwiek dziennikarza z TVN-u, "który prowadzi program publicystyczny na takiej samej zasadzie...". Wiceminister nie dokończył zdania, ale łatwo się domyślić, że chodzi mu o dziennikarza, który by się nie wpisywał w tzw. mainstream. I aż trudno uwierzyć, że Patryk Jaki nie potrafi wymienić choć paru nazwisk.
W znienawidzonym przez prawicowców TVN pracuje wiele osób o konserwatywnych poglądach. Różnica z z TVP polega na tym, że nie są partyjnymi funkcjonariuszami. Ich poglądy nie mają większego znaczenia – po prostu, rzetelnie wykonują swoją pracę. Gdy zauważają błędy popełniane przez rządzących, to o nie pytają. Gdy widzą potknięcia opozycji – też o tym nie milczą. I taki jest choćby Bogdan Rymanowski, prowadzący w TVN24 sztandarowe programy publicystyczne: w dni powszednie "Jeden na jeden", a w niedziele "Kawa na ławę".

Rymanowski, przed pracą w TVN, był dziennikarzem RMF FM, ale też w katolickiej Telewizji Puls, czy w katolickim Radiu Plus. W tej ostatniej redakcji współpracował choćby z Piotrem Semką, czy młodym wówczas reporterem Michałem Karnowskim. Dziennikarze dawnego Radia Plus wspominają, że prawicowe poglądy Rymanowskiego były tam wszystkim znane, ale nie przeszkadzały w zachowaniu obiektywizmu. I poglądy te nie przeszkadzają też nikomu w TVN.
Dziennikarz nie kryje tego, że religia jest dla niego ważna i czuje się związany z Kościołem. Choć w wywiadzie dla "Gościa Niedzielnego" zaznaczał: "Irytuje mnie zaangażowanie Kościoła w politykę, konkretne deklaracje poparcia. Wybieram Kościół żyjący Ewangelią, apolityczny". Pytany zaś, czy nie boi się mówić głośno o wierze, aby "nie być w tzw. środowisku uznanym za wariata", stwierdził, że takie zagrożenie nie istnieje.
Bogdan Rymanowski
TVN24
Poza pracą w TVN Rymanowski pisze książki, których tematyka wydaje się być raczej bliższa jest wyborcom PiS. To choćby "Ubek. Wina i skrucha", czy "Zamach na prawdę" – wywiad-rzeka z posłanką PiS Małgorzatą Wassermann, córką posła Zbigniewa Wassermana, który zginął w katastrofie smoleńskiej.
A takich "Rymanowskich" w TVN jest o wiele więcej. Reporter "Faktów" TVN Krzysztof Skórzyński otwarcie mówi od lat o przywiązaniu do konserwatywnych, katolickich tradycji. Zdarzało się, że publicznie zabierał głos krytyczny choćby w kwestii plastrów antykoncepcyjnych. I co? I nikt w tym rzekomo lewackim TVN-ie nic mu za to nie zrobił. A on sam w wywiadzie dla serwisu opoka.org.pl wyjaśniał, że nie ma żadnej sprzeczności między konserwatywnym światopoglądem a pracą w TVN.
Krzysztof Skórzyński
TVN
Wszyscy też doskonale wiedzą, jakie poglądy ma Brygida Grysiak, która godzi pracę w TVN pisaniem książek takich jak "Wybrałam życie. Aborcja to nie jest powód do dumy", a ponadto prowadzi w kościołach rekolekcje. Na parafialnych spotkaniach wierni mogą też czasem spotkać innego reportera TVN, Marka Nowickiego. W telewizji specjalizuje się w tematyce zdrowotnej, a jednocześnie jest twórcą filmów o ruchu Odnowy w Duchu Świętym. O swojej wierze otwarcie mówi też choćby Paweł Płuska. Rolą narratora w filmie o Janie Pawle II chwali się w swoim biogramie prowadzący "Fakty" Piotr Marciniak.

Konrad Piasecki w swoim programie "Piaskiem po oczach" owym "piaskiem" potrafi rzucić i politykowi z opozycji, i przedstawicielowi partii rządzącej. Choć gdy przychodził do Radia Zet w miejsce Moniki Olejnik nie brakowało wówczas komentarzy, że ruch "Zetki" ma podłoże polityczne. Olejnik jest bowiem dla nowej władzy "lewacka", a Piasecki byłby bardziej na prawo.
Jeśli nawet rzeczywiście prowadzący program "Gość Radia Zet" ma poglądy prawicowe, to i tak nie ma to żadnego znaczenia – jest po prostu świetnym dziennikarzem, co udowodnił wiele razy. A niektórym, którzy przyzwyczaili się do polityki plemiennej, nie mieści się w głowie, że można mieć określone poglądy i jednocześnie pozostać obiektywnym.
Tu wypadałoby wrócić do TVP i zadać sobie pytanie, czy w Telewizji Polskiej jest dziś miejsce dla dziennikarzy o poglądach odmiennych niż życzyłaby sobie władza. Ale to wykazał już Bartosz Węglarczyk. I chyba wystarczy.
