Izba anarchii, lansu i żenady. To co wyprawiają nasi wybrańcy w Sejmie to już straszny paździerz i himalaje obciachu

Michał Cywiński i jego rówieśnicy mogą kiedyś zastąpić posła Tarczyńskiego i Krystynę Pawłowicz
Michał Cywiński i jego rówieśnicy mogą kiedyś zastąpić posła Tarczyńskiego i Krystynę Pawłowicz Kard z nagrania / Telewizja Sejmowa
Pamiętam czasy gdy na Sejm mówiło się z patosem "świątynia demokracji", a parlamentarny język – choć nigdy taki nie był – miał przynajmniej znaczyć "zgodny z dobrymi obyczajami”. Im dalej w III, a potem w IV RP było coraz żałośniej, ale relacje z Wiejskiej miały zawsze walor kabaretowy i potrafiły nawet nieźle rozbawić. Ale prześladuje mnie ostatnio dojmujące odczucie że w tej kadencji, a może nawet w ostatnich dniach, Rubikon obciachu został przekroczony.


Obrady Sejmu przestały mnie już bawić, a zaczęły po prostu żenować. Dopada mnie taki przeszywający wstyd, iż to oglądam, że sumienie każe mi natychmiast uciekać sprzed ekranu monitora. Też tak macie?

Prezes wyzywający opozycję od "zdradzieckich mord” i "kanalii” i oskarżający o najcięższą zbrodnię, o morderstwo. Spijająca słowa z jego ust – między gryzami kanapki z kiełbasą krakowską i wahnięciem wachlarza – Krystyna Pawłowicz..

Na Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka rozpatrującej ze środy na czwartek projekt ustawy o Sądzie Najwyższym,gdy...

Opublikowany przez Krystyna Pawłowicz na 19 lipca 2017
Kolejna wojna o mikrofon, o gabinet ,o krzesło, o dostęp do mównicy, o tryb procedowania, albo przemawiania. Tfu, tfu. Ten lans nikomu nieznanych posłów, gdy tylko mają poczucie, że kamery są włączone. Zauważyliście jak starają się na siebie zwrócić uwagę, jak się ubierają (swoją drogą ciekawe ile apaszek ma np. poseł Jakubiak, ten od Kukiza?), jak pokrzykują śmieszno-strasznie na tych komisjach, jakie miny robią, jak wciągają brzuchy, jakimi żarcikami siebie i nas – widownię raczą. Jak przerzucają się pod publiczkę tymi stertami poprawek.


To wzajemne nagrywanie się w celu późniejszego "zdemaskowania”, to wyrywanie sobie telefonów i lustrowanie albo przeszukiwanie ław politycznych wrogów. Tak wrogów, przeciwnicy to byli kiedyś. Te kuksańce, przepychanki, a nawet te bójki.

Fakt, do prawdziwych mordobić jak na Ukrainie jeszcze u nas nie dochodziło, ale to chyba tylko kwestia czasu. Obserwując te emocje i te wykrzywione nienawiścią twarze, bliskiego czasu. W końcu jedną spektakularną bójkę już mieliśmy gdy pewien pan przed kamerami, jednym rzutem judo, przewrócił, a właściwie to powalił pracownika biura PiS w trakcie konferencji prasowej wicemarszałka Terleckiego.

Szczekanie posła Tarczyńskiego i ci "posłowie-bodyguardzi" prezesa, którzy gotowi są zasłaniać go własnymi piersiami, albo innym razem służący za szczotki do garnituru. Poseł Suski i jego caryca Katarzyna. Te teatralne okupacje mównicy i ten psujący się dzwoneczek marszałka. I te wielkie albo tragiczne słowa w tle...

Słownictwo apokalipsy

Sanacja, autorytaryzm, Bereza Kartuska, twierdza brzeska, nowela sierpniowa, zamach majowy, zamach lipcowy. Ciekawe kto im pisze te przemówienia? I ci panowie ze Straży Marszałkowskiej z bronią w gotowości. Senność też już widziałem w ławach na Wiejskiej wiele razy.
Przyznaję, sporo pamiętam. Pamiętam różne sejmowe pijaństwa, słynną Anastazje P. i głośne romanse oraz gwiazdę porno na Wiejskiej. Pamiętam jak poseł Moczulski rozszyfrowywał skrót PZPR jako "Polscy Zdrajcy Pachołki Rosji” i jak dziwnie pobudzony podskakiwał w Sejmie poseł Janowski. A także jak Lepper mówił, że w tej izbie Wersalu już nie będzie. Nawet psa, "nie idźcie tą drogą” Sabę pamiętam, którego oprowadzał po Sejmie marszałek Dorn.

Ale to co widzę teraz, to już nawet nie jest kabaret, cyrk, szopka ani piaskownica. Zamiast Sejmu mamy, jak mawiał Piłsudski, "pierdel, serdel, burdel''.
Władysław Frasyniuk tłumaczył niedawno, że nie ma powrotu do III RP przyznając, że polskie instytucje nie były przygotowane i nie wytrzymały naporu PiS, a społeczeństwo obywatelskie było za słabe. Racja, zaczekam na V RP z jakimś nowym Sejmem.


Oby tylko nie składał się ze zmultiplikowanych Michałów Cywińskich drących flagę Unii Europejskiej i wykrzykujących o "lewicowej hołocie z Brukseli”. Bo takiego obciachu chyba już nie zniosę. Na razie wyłączyłem monitor. Bo znowu byłem zażenowany. Na szczęście zaczęła się wakacyjna przerwa. Trochę odpoczniemy.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu