
To już ostatnie takie uroczystości. Macierewicz postanowił przejąć nasze święto, aby celebrować rocznicę napaści Związku Radzieckiego na Polskę – skarży się nam jeden z toruńskich organizatorów zbliżającego się Dnia Sybiraka. 17 września w całym kraju obchodzony jest dzień pamięci ofiar sowieckich zsyłek. Pomysł przeniesienia uroczystości zelektryzowała wielu Sybiraków. Jak udało nam się ustalić, to środowisko wydaje się być nieco podzielone.
REKLAMA
– Absolutnie niedopuszczalne – tak Tadeusz Chwiedź, prezes białostockiego oddziału Związku Sybiraków, komentuje pogłoski o przeniesieniu ich święta. Dodaje, że represjonowani wraz z rodzinami długo walczyli o ustanowienie Dnia Sybiraka (Sejm zdecydował o tym w 2013 roku), dlatego nie wyobraża sobie żadnych zmian. – Poza tym 17 września to początek samego zła. To również dzień czterech największych deportacji na Wschód – dodaje Tadeusz Chwiedź.
17 września to nie tylko rocznica agresji, to przede wszystkim dzień tysięcy ocalałych. Po zajęciu wschodnich regionów Polski przez Związek Radziecki sowieckie służby wysłały ponad milionów Polaków do azjatyckiej części swojego kraju. Śmiertelność w transportach była ogromna. Przeżyli m.in. ci, którym udało się wyjść z armią Andersa do Iranu. Przez lata w PRL-u gehenna zesłanych była przemilczana.
Poruszenie w oddziałach
Właśnie trwają przygotowania do zbliżających się uroczystości. Jeden z organizatorów obchodów w Toruniu z przerażeniem mówił o nowych pomysłach. – Minister Macierewicz chce, aby 17 września był tylko dniem pamięci o agresji, a nasze święto przeniesiono na 10 lutego na rocznicę pierwszej zsyłki – przekonuje nasz rozmówca.
Właśnie trwają przygotowania do zbliżających się uroczystości. Jeden z organizatorów obchodów w Toruniu z przerażeniem mówił o nowych pomysłach. – Minister Macierewicz chce, aby 17 września był tylko dniem pamięci o agresji, a nasze święto przeniesiono na 10 lutego na rocznicę pierwszej zsyłki – przekonuje nasz rozmówca.
Pomysły zmiany obchodów dotarły do innych oddziałów. – Ta inicjatywa trafiła do Sejmu. Mówi się o obchodach Dnia Sybiraka w kwietniu lub lutym. My nie godzimy się na żadne zmiany – tłumaczy Danuta Pieńkowska-Wolfart, szefująca łomżyńskim sybirakom.
Tymczasem w zarządzie głównym
Pogłoski to jedno, a rzeczywistość drugie. Okazuje się, że sami Sybiracy nie są ze sobą zgodni. Kolejne szczegóły dokłada Roman Janik, wiceprezes Związku Sybiraków w Gdańsku. – Nie ma jeszcze żadnych wiążących decyzji. Z pomysłem wyszedł nasz zarząd główny. Chodzi o to, aby 10 lutego ustanowić świętem państwowym. W tej chwili nie możemy korzystać z wielu przywilejów z tym związanych, chociażby uroczystej oprawy – dodaje Janik.
Jak udało nam się ustalić, to ponoć Związek Sybiraków wyszedł z inicjatywą i bynajmniej nie chodzi o przeniesienie obchodów Dnia Sybiraka. Podobno ich uroczystości przyćmiewane są często informacjami czy też wspomnieniami o agresji Związku Radzieckiego na Polskę. Dlatego zarząd poprzez Urząd do Spraw Kombatantów i Represjonowanych zwrócił się z inicjatywą do Sejmu ustanowienia 10 lutego Narodowego Dnia Golgoty Wschodu.
A gdzie minister?
Nie wszystkim Sybirakom podoba się ten pomysł. Doszukują się w tych zmianach inspiracji ze strony Antoniego Macierewicza. I jednocześnie nie wyobrażają sobie, aby represjonowani, starsze już przecież osoby, stały w mrozy na uroczystościach pod pomnikami czy okolicznościowymi tablicami. Obawiają się, że to furtka do przeniesienia głównych obchodów. A jaka jest w tym rola Antoniego Macierewicza? Czy rzeczywiście chce skupić się na przypominaniu o agresji wschodniego sąsiada?
Nie wszystkim Sybirakom podoba się ten pomysł. Doszukują się w tych zmianach inspiracji ze strony Antoniego Macierewicza. I jednocześnie nie wyobrażają sobie, aby represjonowani, starsze już przecież osoby, stały w mrozy na uroczystościach pod pomnikami czy okolicznościowymi tablicami. Obawiają się, że to furtka do przeniesienia głównych obchodów. A jaka jest w tym rola Antoniego Macierewicza? Czy rzeczywiście chce skupić się na przypominaniu o agresji wschodniego sąsiada?
– Istotą daty 17 września jest to niebywałe męczeństwo, które trwało przez następne dziesięciolecia, ale także dążenie dwóch wielkich potęg do zniszczenia państwa i narodu polskiego – tak szef MON-u mówił rok temu na dziedzińcu Muzeum Katyńskiego podczas uroczystości rocznicy napaści. Warto przypomnieć, że minister jest wielki orędownikiem obchodzonego z wielka pompą przez obecne władze Narodowego Dnia Żołnierzy Wyklętych. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości naszych rozmówców, zapytaliśmy o to rzeczniczkę MON. Odpowiedzi na razie nie otrzymaliśmy.
