To wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko będzie negocjować warunki pracy i płacy ze środowiskami medycznymi
To wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko będzie negocjować warunki pracy i płacy ze środowiskami medycznymi Fot: Józefa Szczurek-Żelazko/Facebook

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł obraził kilka razy głodujących lekarzy rezydentów zagrzmiał, że ich żądania płacowe są nierealne; potem obiecał 2 tysiące złotych podwyżki i…zamknął się w swoim gabinecie przerażony wizją strajku w całej służby zdrowia. Na pierwszą linię negocjacji ze środowiskami medycznymi wysłał swoją zastępczynię w resorcie Józefę Szczurek-Żelazko, z zawodu pielęgniarkę, posłankę PiS i byłą dyrektor szpitala w Brzesku, którą do rządu wciągnęła osobiście premier Szydło.

REKLAMA
Szkopuł w tym, że "negocjatorka” sama też zdążyła się już bardzo narazić nie tylko młodym lekarzom, ale także swoim koleżankom pielęgniarkom.
Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia
– Z kilku naszych spotkań wynika, że sprawdza się stare przysłowie zgodnie z którym punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia – mówi w rozmowie z naTemat Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
– Pani minister Szczurek- Żelazko oceniła sytuację w środowisku pielęgniarek i położnych jako dobrą z czym absolutnie się nie zgadzamy. Sytuacja naszego środowiska jest katastrofalna. Ta grupa zawodowa się starzeje. 17 tysięcy pielęgniarek odejdzie do końca tego roku na emeryturę. Nie mamy zastępowalności pokoleniowej. Zleca nam się coraz więcej zadań, bo w szpitalach brakuje personelu pomocniczego. A więc bardzo rozmijamy się z panią minister w ocenie naszego środowiska – tłumaczy Ptok.
Szefowa OZZPiP, który poparł strajk głodowy lekarzy rezydentów, zapowiada, że w czwartek pielęgniarki i położne zdecydują czy włączą się czynnie w głodówkę.
– Nikogo ani krytykuję, ani nie pochwalam dopóki go bliżej nie poznam. Natomiast dla mnie pani Szczurek- Żelazko jest niedecyzyjna, bo to minister Radziwiłł podejmuje decyzje. Z kolei minister musi mieć zgodę premiera, by oświadczyć czy znajdą się pieniądze dla środowiska medycznego, czy nie. Dlatego na razie powstają zespoły i kontrzespoły i zobaczymy co z tego wyniknie – ocenia w rozmowie z naTemat Dorota Gardias, przewodnicząca Forum Związków Zawodowych, była szefowa związku pielęgniarek.
Na czele zespołu
Bo zanim minister Radziwiłł zniknął z oczu środowiskom medycznym podpisał zarządzenie ws. powołania zespołu do spraw systemowych rozwiązań finansowych w ochronie zdrowia, przyszłości kadr medycznych i sposobu ich wynagradzania.
Powołanie zespołu zapowiedziała po swoim spotkaniu ze strajkującymi rezydentami premier Beata Szydło. Na czele tego gremium stanęła właśnie Szczurek-Żelazko, która będzie miała za zadanie zdławić narastający bunt w całej służbie zdrowia. Wiceminister stoi już także na czele innego zespołu ds. wypracowania strategii dla pielęgniarstwa, ale od kilku miesięcy nie osiągnęła ze swoimi koleżankami po fachu żadnego porozumienia.
Kto ma wejść w skład tego nowego zespołu? Poza Szczurek-Żelazko mają to być przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju i Finansów, Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Ministerstwa Cyfryzacji, Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.
Do udziału w pracach zespołu zaproszono też m.in. przedstawicieli związków zawodowych działających w służbie zdrowia, stowarzyszeń lekarskich i organizacji pacjentów. Ale związkowcy bojkotują na razie powstanie zespołu, nie chcą rozmawiać w gmachu Ministerstwa Zdrowia i napisali list w tej sprawie do strony rządowej.
Sama wiceminister Szczurek Żelazko podpadła głodujacym lekarzom zanim zaczęła z nimi cokolwiek negocjować. Wytknęła im mianowicie na początku protestu, że otrzymują pensje nie za pracę tylko za możliwość nauki, co bardzo zbulwersowało rezydentów w szpitalach. Pisaliśmy o tym tutaj.
Bo nie tylko rezydentura, ale nawet i sam staż nie może być uważany za czas nauki. Młodzi lekarze bardzo szybko wrzucani są na głęboką wodę – dyżurują samodzielnie, sami prowadzą leczenie pacjenta. Nikt ich nie uczy, bo nikt nie ma na to czasu. Po prostu – brakuje lekarzy. Ci młodzi muszą uczyć się sami, po nocach.
Przeciwko znachorom
Kim jest Szczurek- Żelazko? Dotąd w przeciwieństwie do Konstantego Radziwiłła w środowisku medycznym cieszyła się opinią osoby twardo stąpającej po ziemi, która nie jest napędzana wiarą, czy ideologią jak minister zdrowia.
W niedawnym wywiadzie, który z wiceminister przeprowadziła Anna Kaczmarek z naTemat, Szczurek- Żelazko zapowiadała walkę z hochsztaplerami i znachorami wykorzystującymi chorych i krytykowała tzw. antyszczepionkowców.
– Jeśli nie możemy wyleczyć choroby, to zapewniamy leczenie paliatywne, pomoc psychologiczną, ale nie można oszukiwać ludzi, że witaminą C albo wodą z pamięcią można wyleczyć z nowotworu – mówiła. – Z punktu widzenia Ministerstwa Zdrowia jest niedopuszczalne, żeby dochodziło do takich praktyk. Polska medycyna naprawdę jest na bardzo wysokim poziomie. Nie dajmy się zwariować, mamy XXI wiek – podkreślała Szczurek-Żelazko.
Józefa Szczurek-Żelazko to posłanka PiS oraz była dyrektor SP Zespołu Opieki Zdrowotnej w Brzesku. Wiceministrem zdrowia została 1 lutego br. Stanowisko miała jej zaproponować sama premier Beata Szydło, która wcześniej odwołała dwóch wiceministrów zdrowia: Jarosława Pinkasa i Piotra Warczyńskiego.
Powołania wiceministra zdrowia odpowiedzialnego za sprawy pielęgniarek i położnych domagały się środowiska pielęgniarek i związkowcy z "Solidarności".
Szczurek-Żelazko ma 56 lat. Urodziła się w Nowym Sączu. Z wykształcenia jest pielęgniarką. Ukończyła Akademię Medyczną w Lublinie. Jest też jest absolwentką studiów podyplomowych dla kandydatów do rad nadzorczych,  posiada uprawnienia audytora wewnętrznego.
Była dyrektorem szpitala
Zarządzała szpitalem w Brzesku. W latach 2010 - 2015 była też radną Sejmiku Województwa Małopolskiego, a w 2015 r. została posłanką PiS. W Sejmie była przewodniczącą parlamentarnego zespołu ds. szpitali powiatowych i wiceprzewodniczącą parlamentarnego zespołu ds. pielęgniarek, położnych i innych pracowników opieki zdrowotnej. W styczniu 2013 r. została wyróżniona przez prezydenta tytułem "Pracodawca przyjazny Pracownikom".
Jest mężatką, ma czwórkę dzieci oraz dwoje wnuków. Na swojej stronie internetowej napisała, że jej motto to: " Problemy życiowe są po to żeby je rozwiązywać”. Pochwaliła się też, że jej pasją są wędrówki po szlakach górskich,  "a odpoczywam na wsi w przepięknej okolicy, gdzie położony jest nasz dom”.