Borys Budka oburzony tym, jak został pokazany w "Uchu prezesa". "To się nie mieści w kategoriach żartu" – uznał poseł PO.
Borys Budka oburzony tym, jak został pokazany w "Uchu prezesa". "To się nie mieści w kategoriach żartu" – uznał poseł PO. Fot. screen ze strony YouTube.com/ UchoPrezesa
Reklama.
W najświeższym odcinku serialu pojawiło się sporo nowych postaci, które dotąd w "Uchu" nie występowały. Na ekranie zagościli Robert Mazurek w wywiadzie z Magdą Jethon, Adrian Zandberg z audiencją u prezesa PiS oraz dwoje parlamentarzystów opozycji, których notowania znacznie wzrosły w czasie protestów w obronie niezależności sądów: Kamila Gasiuk-Pihowicz i Borys Budka.
W przedstawionym w "Uchu Prezesa" wątku dotyczącym dwojga młodszych parlamentarzystów polityki jest niedużo. Jest za to parę gorących scen, w których – nazwijmy to – Nowoczesną i Platformę dzieli niewiele.
logo
Odtwórcy ról Kamili Gasiuk-Pihowicz i Borysa Budki w "Uchu Prezesa" – Anna Próchniak i Maciej Wyczański. Fot. screen ze strony YouTube.com/ UchoPrezesa
Pierwowzór jednej z postaci, Borys Budka, jest oburzony tym, jak został zaprezentowany w "Uchu". W rozmowie z ukazującym się na Śląsku "Dziennikiem Zachodnim" (Budka pochodzi z Czeladzi) wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej stwierdził, że przekroczone zostały pewne granice zaś insynuacje o romansie dotykają nie tylko jego, ale też i jego rodzinę.
Borys Budka
wiceprzewodniczący PO

Każdy, kto mnie zna, wie, że mam poczucie humoru i duży dystans do siebie. No a z racji bycia politykiem, muszę mieć też grubą skórę. Niestety, to co zrobiono w ostatnim odcinku "Ucha Prezesa", nie mieści się już w kategoriach żartu czy kabaretu. To było żenujące. Ktoś nie miał żadnego pomysłu na to, w jaki sposób wpleść mnie w ten serial, więc wymyślił całkowicie fikcyjny wątek. Szkoda, że nie pomyślał, że tego typu wyssane z palca brednie, mogą dotknąć również moich najbliższych. A moja tolerancja kończy się w miejscu, w którym dotyka się mojej rodziny.

"Dla mnie ten serial się po prostu skończył..." – podsumował Budka.
Politycy w "Uchu Prezesa" zazwyczaj nie są przedstawiani tak, jakby sobie życzyli. Gdy serial ten wystartował rok temu, toczyła się zażarta dyskusja – czy "Ucho" bardziej szkodzi, czy "robi dobrze" głównemu bohaterowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu. Sam prezes, gdy obejrzał pierwszy odcinek, miał do serialu tylko jedną, drobną uwagę. Politycy różnych opcji o "Uchu" mówią raczej przychylnie (może obawiają się ostrza satyry?), premier Beata Szydło nawet zdecydowała się zacytować... serialową Beatę Szydło. Do tej pory oburzona "swoim występem" w "Uchu" była tylko jedna bohaterka politycznej sceny: Krystyna Pawłowicz ubolewała, że nie została pokazana jako "ładna, miła i uśmiechnięta", jaka – jej zdaniem – jest w rzeczywistości.
źródło: "Dziennik Zachodni"