Kinga Rusin skomentowała wybory w USA
Kinga Rusin skomentowała wybory w USA Fot. Instagram / Kinga Rusin

Kinga Rusin skomentowała wynik wyborów w USA. Zwróciła też uwagę na zachowanie amerykańskich dziennikarzy, którzy nie bali się przerwać przemówienia Donalda Trumpa o domniemanych fałszerstwach podczas głosowania. "Takie dziennikarstwo kocham" – oceniła.

REKLAMA
W sobotę rano amerykańskie media ogłosiły, że Joe Biden zdobył ponad 270 wymaganych głosów elektorskich i będzie nowym prezydentem USA. Jednak Donald Trump twierdzi, że to on wygrał wybory prezydenckie w Ameryce, a głosowanie zostało sfałszowane (choć nie przedstawił na to żadnych dowodów).
Wbrew politycznej amerykańskiej tradycji nie uznał jeszcze publicznie wyniku wyborów, mimo że przekonywał go już nawet do tego jego zięć i doradca Jared Kushner.
W obliczu zachowania Trumpa trudną rolę mają amerykańscy dziennikarze. Zauważyła to Kinga Rusin, która często odwiedza Stany Zjednoczone w celach zawodowych, takich jak, chociażby ceremonia rozdania Oscarów. W długim wpisie na Instagramie postanowiła pochwalić swoich zagranicznych kolegów po fachu.

Kinga Rusin chwali amerykańskich dziennikarzy

"Przez ostatnie lata z podziwem obserwowałam niektórych amerykańskich dziennikarzy, punktujących prezydenckie kłamstwa, rozliczających z każdego słowa, sprawdzających i prostujących każdą wypowiedź" – zaczęła swój wpis Rusin.
"Nie znając ostatecznych wyników wyborów Brian Williams (MSNBC), Shepard Smith (CNBC, kiedyś w Fox News) i David Muir (ABC News) nie bali się przerwać nadawanego na żywo wystąpienia prezydenta Trumpa, który kłamał w żywe oczy nie przedstawiając żadnego dowodu na swoje insynuacje" – chwaliła Rusin.
Podkreśliła, że "tu nie było miejsca na symetryzm i kurtuazję, liczyła się prawda". "Słów komentarzy nie dyktował strach o przyszłe posady i zarobki tylko wiara w misję, którą każdy dziennikarz podejmuje – misję przekazywania FAKTÓW, uzyskiwania konkretnych odpowiedzi, obnażania nieczystych intencji – napisała dziennikarka.
"Od dziennikarzy nie oczekuje się sympatycznego wyrazu twarzy i bycia podstawką do mikrofonu, tylko rzetelności i wytrwałości w dążeniu do pokazania prawdy. Nawet jeśli nie jest ona optymistyczna ani miła. Takie dziennikarstwo kocham i takie dziennikarstwo zwyciężyło, razem z Joe Bidenem, w Ameryce" – dodała Rusin.

Rusin o wyborach w USA

Rusin wyraziła także radość z przegranej Donalda Trumpa. "Z Białego Domu odchodzi otwarty rasista, homofob, szowinista i kłamca, który wypuścił wiele 'dżinów' z butelki. Skłócił ludzi, dał przyzwolenie na agresję i przemoc, śmiał się z politycznej poprawności, drwił z naukowców, obrażał oponentów, straszył dziennikarzy, coronavirusa zalecał leczyć... 'wybielaczem'" – wyliczała dziennikarka.
"Czy pękniętą na pół Amerykę da się jeszcze skleić?"– spytała na Instagramie. I wprost odpowiedziała: "Przed Joe Bidenem i Kamalą Harris ciężkie czasy". "Ale lepsze to niż pogrążanie się w kłamstwie, chaosie, pogardzie i bezprawiu nawet jeżeli są one podane na złotej tacy i mocno polukrowane dla zabicia smaku" – zauważyła.