
W czasie przechwycenia Nicolasa Maduro w Wenezueli zginęło aż 80 osób. Wśród ofiar operacji znaleźli się nie tylko żołnierze, ale także niczego nieświadomi cywile. Media ujawniły m.in. dane 45-letniej Kolumbijki. Prezydent tego kraju Gustavo Petro oskarżył USA o zabójstwo.
Do zatrzymania Nicolasa Maduro doszło w nocy z piątku na sobotę (2 na 3 stycznia), kiedy USA przeprowadziło atak na kilka lokacji w Caracas i okolicach. Amerykańskie siły specjalne Delta Force ujęły dyktatora oraz jego żonę w ich domu w stolicy Wenezueli. Następnie zostali przetransportowani prosto do aresztu federalnego w Nowym Jorku.
Atak USA na Wenezuelę. Ofiary i tragiczna śmierć Kolumbijki
Media ujawniły tożsamość jednej z ofiar nalotu, która stała się symbolem tragicznych kosztów tej operacji. To 45-letnia Yohana Rodriguez Sierra, która od lat mieszkała w Caracas i zajmowała się ulicznym handlem.Kobieta zginęła na tarasie własnego domu w stanie Miranda, gdy uderzył w niego pocisk. Jej córka została ranna. Rodzina zabitej Kolumbijki domaga się sprawiedliwości.
"Prezydent Kolumbii Gustavo Petro oskarżył administrację USA o zabójstwo" - podaje portal Interia. Petro na portalu X potępił działania Donalda Trumpa. Stwierdził, że pod jego "nielegalnymi rozkazami" zamordowano niewinną kobietę. Według oficjalnych danych wenezuelskich władz, łączna liczba ofiar śmiertelnych ataku wynosi około 80 osób.
Sytuacja w Wenezueli po zatrzymaniu Maduro. Robi się niebezpiecznie
Obecnie sytuacja w Wenezueli jest "niestabilna". Portal Interia podaje, że w poniedziałek doszło do strzelaniny w pobliżu pałacu prezydenckiego Miraflores w stolicy kraju (stacja UHN Plus opublikowała krótkie nagranie niżej). Na ulicach Caracas pojawili się żołnierze, a przerażeni mieszkańcy donoszą o przelatujących dronach i seriach z broni maszynowej.
Na pełniącą obowiązki prezydenta została zaprzysiężona Delcy Rodriguez. Władze do tej pory nie wyjaśniły dokładnie, co wydarzyło się pod siedzibą głowy państwa. To tylko wzmacnia niepokoje wśród mieszkańców Caracas, którzy obawiają się walk o wpływy.
Proces Nicolasa Maduro w USA. Usłyszał zarzuty o narkoterroryzm
Sam Nicolas Maduro stanął w poniedziałek przed sądem federalnym w Nowym Jorku. Podczas rozprawy były lider Wenezueli nie przyznał się do winy. Przed sędzią deklarował, że jest "przyzwoitym człowiekiem" i podkreślał, że wciąż uważa się za urzędującego prezydenta swojego kraju.
Na polityku i jego żonie Cilii Flores ciążą cztery bardzo poważne zarzuty. Prokuratura oskarża ich o zmowę narkoterroryzmu, przemyt kokainy do USA oraz posiadanie nielegalnej broni maszynowej. Maduro grozi kara od 30 lat więzienia do dożywocia.
Kolejna rozprawa została zaplanowana na 17 marca. Amerykańska prokuratura twierdzi, że posiada "przytłaczające" dowody na współpracę Maduro z kartelami narkotykowymi i bojówkami, które miały zalewać USA "śmiertelną trucizną".
Zobacz także
