
Pod koniec 2025 roku na "Netflixie" pojawił się piąty sezon "Emily w Paryżu". I choć wiele osób szydzi z tej produkcji, to wszyscy wiemy, że po ciężkim dniu w pracy jest ona niczym melisa na poszarpane nerwy. Dowodem na popularność serialu są turyści w Paryżu i oficjalna zapowiedź 6. sezonu.
"Emily w Paryżu" to fenomen, który trudno zrozumieć. Serial nie jest ambitny, ani wymagający. Opowiada o kreatywnej, choć nie zawsze bystrej Amerykance próbującej odnaleźć się w paryskiej firmie marketingowej. Prosta i przyjemna fabuła w połączeniu z pięknymi widokami sprawiła, że widzowie nie tylko odliczają dni do premiery kolejnego sezonu. Rzesze fanów ruszyły w podróż po Paryżu jej śladami. Zresztą od początku częściowo o to chodziło.
"Emily w Paryżu" fenomenem. Miała być lekka komedia w pandemii, wyszedł turystyczny hit
Żeby zrozumieć działania Netflixa, trzeba cofnąć się do początków serialu. "Emily w Paryżu" zadebiutowała 2 października 2020 roku. Był to szczytowy okres pandemii koronawirusa, kiedy mierzyliśmy się z lockdownami, ograniczeniami w podróżowaniu, zamknięciem i generalnie nie wiedzieliśmy, czy świat jeszcze kiedykolwiek wróci do normy.
I właśnie w tym momencie Netflix sięgnął po prawdziwego jokera – Amerykankę, która przeprowadza się do Paryża. Zderzenia kulturowe zawsze są dość zabawne i przyciągają uwagę. A kiedy dołożymy do tego piękne widoczki ze stolicy Francji i miłosne wątki, mamy gotowy rozweselacz dla potrzebujących tego widzów.
Twórcy serialu mogli mieć z tyłu jeszcze jedną myśli. W trakcie pandemii liczba Amerykanów podróżujących do Europy spadła drastycznie, a to nie były dobre wiadomości dla hoteli, restauratorów czy linii lotniczych. Pod tym względem Emily sprawdziła się wyśmienicie. Patrzący na romantyczne obrazki podróżni zaczęli marzyć o tym, żeby zobaczyć te same miejsca. I tak zaczęło się wielkie zwiedzanie Paryża śladami Emily Cooper.
Wieża Eiffla znów jest fotografowana na wszystkie sposoby, spacerowicze oblegają dzielnicę Montmartre. W cukierniach można kupić bułkę, którą zamówiła "Emily w Paryżu". I jest ona o przynajmniej euro droższa od drugiej, identycznej, ale już inaczej nazwanej. Mało szczęśliwi są tylko mieszkańcy kamienicy Emily. Wcześniej była to zwykła, spokojna dzielnica mieszkalna. Teraz uliczki pełne są turystów robiących sobie zdjęcia z budynkiem.
"Emily w Paryżu" będzie miała 6. sezon. Widzowie chcą zobaczyć ją w Grecji
Skalę turystycznego fenomenu "Emily w Paryżu" widać było już pod koniec czwartego sezonu. Kiedy główna bohaterka poznała Włocha i okazało się, że zamieszka w Rzymie, do akcji wkroczyli prezydent Francji Emmanuelem Macronem i burmistrz Rzymu Roberto Gualtieri. Francuz zapowiadał, że Emily wróci pod wieżę Eiffla. "Drogi Emmanuel Macron, bądź spokojny: Emily w Rzymie ma się świetnie. A przecież sercu nie można rozkazywać – pozwólmy jej wybrać" – odpisał prezydentowi Francji Włoch.
Po rzymskich zawirowaniach i miłosnych rozterkach Emily szybko wróciła do Paryża, ale Rzym dostał swoją promocję, a widzowie już chcą zobaczyć swoją ulubienicę w nowym miejscu. Pod wpisem oficjalnie zapowiadającym 6. sezon pojawiło się wiele głosów, aby Amerykanka zawitała do Grecji.
Jedni sugerują wprost, że powinna odwiedzić ten kraj, inni chcą w jej życiu przystojnego Greka. Czy te prośby zostaną spełnione? Cóż, rosnąca turystycznie Grecja z pewnością nie miałaby nic przeciwko takiej promocji. Choć tę w tym roku może im zagwarantować "Odyseja" w reżyserii Christophera Nolana.
Zobacz także
