Donald Trump i Biały Dom uderzają w członków NATO
Donald Trump i Biały Dom uderzają w członków NATO. Twierdzą, że Europa nie zaangażowała się wystarczająco w Afganistanie Fot. White House/X

Donald Trump poleciał do Davos na Światowe Forum Ekonomiczne. W jego trakcie udzielił kontrowersyjnego wywiadu dla Fox News. Oznajmił, że USA "nigdy nie potrzebowały sojuszników z NATO", czym wywołał burzę na świecie. Stanowisko w tej sprawie zajął Biały Dom, który podrzymał to, co powiedział amerykański prezydent.

REKLAMA

Szczyt w Davos zostanie zapamiętany na długo w dużej mierze ze względu na bardzo mocne wypowiedzi Donalda Trumpa. Prezydent USA nie planuje wycofać się z planu przejęcia kontroli nad Grenlandią, ale tym razem poszedł jeszcze dalej. Podczas wywiadu uderzył w zaangażowanie krajów NATO w wojnie w Afganistanie, twierdząc, że europejscy żołnierze "trzymali się z dala od linii frontu".

Donald Trump w Davos o żołnierzach NATO w Afganistanie. Biały Dom w pełni to popiera

– Wiecie, powiedzą, że wysłali wojska do Afganistanu albo Sudanu, i tak zrobili. Pozostali trochę z tyłu, trochę z dala od linii frontu – stwierdził Donald Trump w wywiadzie dla Fox News. Wcześniej zaznaczał także, że USA nigdy nie potrzebowały sojuszników i o nic ich nie prosiły. Równocześnie zaznaczył, że wątpi, aby w razie potrzeby kraje członkowskie NATO ruszyły z pomocą.

Tylko że w zasadzie żadne z tych słów nie jest prawdą. To właśnie USA jako jedyne w historii po zamachach z 11 września uruchomiły artykuł 5. NATO o wzajemnej obronie. Kraje członkowskie, w tym Polska, odpowiedziały na wezwanie Amerykanów i wysłały wojska do Afganistanu. Poniosły też bolesne straty. Na froncie zginęło m.in. 44 Polaków i 459 Brytyjczyków.

W zestawieniu poległych do krajowej populacji najwięcej straciła Dania. Jak przypomina CNN, jej żołnierze wraz z Brytyjczykami zostali wysłani do południowej prowincji Helmand, bastionu talibów i centrum produkcji opium. W walkach zginęło tam 40 duńskich żołnierzy, a populacja tego kraju wynosi tylko 4 mln. Posiłki USA dotarły tam dopiero w 2008 roku. 7 lat po wejściu NATO do Afganistanu.

Kontrowersyjne słowa Trumpa zdążył już poprzeć Biały Dom. "Prezydent Trump ma rację – wkład Ameryki w NATO przyćmiewa wkład innych krajów" – stwierdziła rzecznika Białego Domu Anna Kelly w przesłanym PAP oświadczeniu, które cytuje Onet. Jak dodała, "Stany Zjednoczone są jedynym partnerem NATO, który może chronić Grenlandię, a prezydent, działając w ten sposób, wspiera interesy NATO".

Premier Wielkiej Brytanii sugeruje przeprosiny Trumpowi. Sprawę skomentował też Sikorski

Na wywiad Trumpa bardzo szybko zareagował premier Wielkiej Brytanii. Keir Starmer uznał słowa prezydenta USA za "obraźliwe i szczerze mówiąc przerażające". Jasno zasugerował, że powinien on przeprosić. – Gdybym się przejęzyczył lub powiedział te słowa, z pewnością bym przeprosił – stwierdził Brytyjczyk. Dodał też, że Trump swoimi słowami skrzywdził tych, którzy walczyli w Afganistanie, ale i rodziny poległych.

Na słowa prezydenta USA stanowczo zareagował także szef polskiego MSZ Radosław Sikorski. "Znam Afganistan z młodości. Byłem tam także jako szef MON i MSZ. Prowincja Gazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy" – zaznaczył minister we wpisie na X. Zareagował też prezydent Karol Nawrocki. Jego wpis wywołał jednak burzę w sieci. Więcej o tym pisaliśmy tutaj.