
Marznący deszcz najpierw zamienił zachodnią Polskę w jedną wielką ślizgawkę, a chwilę później dobrał się do sieci trakcyjnej. PKP Intercity wstrzymało ruch na kilku ważnych odcinkach, pociągi łapią ogromne opóźnienia, a prognozy dla regionu pokazują, że zimowy chaos na torach może szybko się nie skończyć.
PKP Intercity poinformowało pasażerów, że w zachodniej części kraju sieć trakcyjna została oblodzona przez intensywne opady marznącego deszczu. To jeden z najgorszych scenariuszy dla kolei: krople deszczu spadają przy temperaturze bliskiej zera, a po kontakcie z zimnymi przewodami natychmiast zamarzają, tworząc grubą, ciężką skorupę lodu.
Taka warstwa potrafi w krótkim czasie uszkodzić elementy sieci – od przewodów, przez zawiesia, po pantografy na dachach lokomotyw. Dla przewoźnika oznacza to konieczność wstrzymania ruchu nie tylko tam, gdzie doszło do awarii, lecz także profilaktycznie na sąsiednich odcinkach, żeby nie ryzykować poważniejszych uszkodzeń sprzętu i zagrożenia bezpieczeństwa pasażerów.
PKP Intercity zawiesiło kursowanie pociągów na trzech kluczowych trasach: między Poznaniem Głównym a Frankfurtem nad Odrą, między Poznaniem a Wrocławiem oraz na odcinku Rzepin – Szczecin Główny, we wszystkich kierunkach. Są to ważne korytarze łączące centrum kraju z zachodnią granicą i północą, więc każde wstrzymanie ruchu błyskawicznie rozlewa się na cały rozkład jazdy.
Pojedyncze pociągi jeszcze jadą, ale z bardzo dużymi opóźnieniami, sięgającymi nawet 222 minut. Sam przewoźnik apeluje o śledzenie komunikatów na stacjach i na Portalu Pasażera. Dla wielu osób oznacza to dziś nie tylko stres i nerwy, ale też ryzyko utknięcia na dworcach pośrednich.
Marznący deszcz zamiast zimowej sielanki
Nad zachodnią Polskę napłynęło cieplejsze, wilgotne powietrze, które nasuwa się na utrzymującą się przy gruncie zimną masę. Na termometrach widzimy okolice zera, ale krople deszczu wciąż zamarzają na chłodnych powierzchniach: drogach, chodnikach, kablach energetycznych i właśnie przewodach trakcyjnych.
W Poznaniu i Szczecinie w prognozach na dziś synoptycy notują marznący deszcz i ostrzegają przed gołoledzią, a dla części regionu obowiązują pomarańczowe alerty IMGW przed marznącymi opadami, opisujące umiarkowane opady deszczu zamarzającego na podłożu.
Dla kolei to najtrudniejszy typ zimowej pogody. Klasyczny, suchy mróz jest dla infrastruktury mniej groźny niż cykle: odwilż, deszcz, następnie błyskawiczne zamarzanie. Właśnie w takich warunkach oblodzenie sieci trakcyjnej postępuje bardzo szybko, a standardowe systemy ogrzewania rozjazdów czy zabezpieczenia przewodów nie zawsze nadążają za intensywnością zjawiska.
Zima nie powiedziała ostatniego słowa
Dobra wiadomość jest taka, że dzisiejsza fala marznącego deszczu nie będzie trwała wiecznie. Zła, że przez kolejne dni zachodnia Polska nadal będzie balansowała w okolicach punktu zamarzania, co oznacza, że problemy z lodem mogą wracać falami.
W okolicy Poznania prognozy na najbliższe dni mówią o temperaturach w dzień od 1 do 4 stopni i spadkach nocą lekko poniżej zera, przy lekkich opadach śniegu i niskich chmurach. W Szczecinie scenariusz jest podobny: pochmurno, około 1-2 stopni w dzień, minus kilka stopni nocą. We Wrocławiu jest nieco cieplej – około 6 stopni dziś, z lekkim ochłodzeniem w kolejnych dniach, ale już bez tak wyraźnych sygnałów marznących opadów jak na północnym zachodzie.
Nawet jeśli częściowo uda się szybko przywrócić ruch, infrastruktura kolejowa na zachodzie kraju pozostanie pod presją pogody. Każde kolejne, lokalne załamanie może znów generować opóźnienia, zwłaszcza tam, gdzie przewody i rozjazdy były już dziś mocno oblodzone.
Zobacz także
