Promocja na LEGO w Kauflandzie
Promocja na LEGO w Kauflandzie. Po godzinie od otwarcia nie było już w czym wybierać Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Ledwie wybiła 7:00 na zegarach, a tłum ruszył na łowy do Kauflanda. Z wózkami i koszykami ludzie rozbijali się po alejkach, by jak najszybciej dotrzeć do regałów zastawionych klockami LEGO. Półki, które jeszcze we wtorek uginały się od towaru, zostały wyczyszczone niemal do zera w ciągu godziny. A ja byłam świadkiem "polskiej przedsiębiorczości" w najczystszej postaci.

REKLAMA

Promocja na klocki LEGO w Kauflandzie od początku wyglądała idealnie. Z okazji międzynarodowego święta tej marki markety postanowiły rozdać zestawy za darmo. Dokładnie – trzeba było kupić jeden komplet, żeby drugi (tańszy) dostać w prezencie. Żadnych kart, żadnych limitów. Wiedziałam, że zainteresowanie będzie duże, ale to, co zastałam w sklepie, przerosło wszelkie moje oczekiwania.

Bitwa o klocki LEGO w Kauflandzie. O 7:32 wybór był już niewielki

Sklep Kaufland, do którego poszłam, otwierany jest o godzinie 7:00 rano. Kiedy dotarłam tam o 7:32, widziałam już tłumy ludzi z pudełkami czekających w kolejce do kas samoobsługowych – bo tylko te były otwarte. Wiedziałam, że dzień wcześniej półki były pełne zestawów z serii Star Wars, Disney czy Botanical, bo we wtorek musiałam wyskoczyć tam po bułki.

logo
Część klocków LEGO w Kauflandzie na dzień przed promocją Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Kiedy jednak w środę dotarłam pod regał z LEGO, moim oczom ukazał się obraz jak po bitwie. Serie Star Wars, Technic i Botanical zniknęły niemal całkowicie. Po kwiatach nie zostało nic, a z "Gwiezdnych Wojen" do wyboru były pojedyncze, małe i niezbyt ciekawe zestawy. Pod półką dziesiątki osób wybierały najciekawsze kąski z tego, co jeszcze było do wzięcia.

I gdyby wszyscy podeszli do tego "normalnie", czyli: zgarnę kilka zestawów dla siebie i znajomych, wybór pewnie nadal byłby całkiem spory. Problem polegał jednak na tym, że na miejscu pojawili się mistrzowie "polskiej przedsiębiorczości". To oni wyczyścili półki niemal ze wszystkiego, co najciekawsze. I byli największym problemem tej promocji, choć w zasadzie nie złamali żadnych zasad.

Polak potrafi. Nakupili LEGO w Kauflandzie za pół darmo i pewnie zaopatrzą sklep

Tuż obok regału z LEGO, przy książkach i kartkach z życzeniami, zauważyłam kosz po brzegi wyładowany zestawami. Obok leżały kolejne stosy. W sumie pewnie około 100 pudełek – a może i więcej. Początkowo pomyślałam, że nie zmieściły się na półkach podczas wykładania towaru i zostawiono je w pobliżu, by klienci mogli coś sobie wybrać. Szybko jednak okazało się, że to czyjeś zakupy. Dowiedziałam się o tym od mężczyzny, który dzielnie pilnował całego łupu.

logo
Stan półek w Kauflandzie 32 minuty po tym, jak otwarto jego drzwi dla klientów Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

Jestem niemal pewna, że wszystkie te zestawy trafią na zatowarowanie do jakiegoś sklepu. Z mężczyzną współpracowała bowiem kobieta. W pobliżu półek z resztkami zestawów szukała kolejnych pudełek, trzymając w ręku kilka kartek A4 z wydrukowanymi numerami zestawów.

To był skrajny przypadek, ale nie jedyny. Tuż obok inna pani miała około 30 pudełek zapakowanych do wózka. Minęłam też dwóch chłopaków – na oko jeszcze studentów. Mieli dwa wózki wyładowane zestawami po 300–400 zł za sztukę.

– Ocho, widzę, że jakiś większy biznes się szykuje – zażartowałam. – Nie, mamy wielu kolegów, którzy lubią układać LEGO – odpowiedzieli.

Jakoś im nie wierzę, ale takich osób rzeczywiście nie brakowało. Tylko kupowali mniejsze liczby zestawów. Przechodząc wzdłuż półek, co chwilę słyszałam: "ja nie potrzebuję tego teraz, będę miał dla chrześnicy na urodziny i gwiazdkę". Zwykłych fanów klocków, takich jak ja, ostatecznie było tam niewielu. Za to mistrzów biznesu – całkiem sporo.

Zdobyli LEGO na promocji w Kauflandzie. Już zdążyli wystawić je na Vinted

– Zyska pani na tym zestawie jakieś 80 zł – usłyszałam od mężczyzny, gdy sprawdzałam cenę jednego z pudełek, które mnie zainteresowało. Pokazał mi na ekranie telefonu, jakie są aktualne ceny tego kompletu w różnych sklepach. – Dziękuję za informację, ale wolałabym je ułożyć, niż odsprzedać – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

Taka kontrola cen nie była bezpodstawna. Wiele zestawów kosztowało bowiem wyraźnie więcej niż w regularnej sprzedaży. Idealny przykład to Andzia, zestaw nr 43257 (ukochana Stitcha) – normalnie kosztuje około 210–260 zł. W Kauflandzie trzeba było za nią zapłacić aż 400 zł. Heihei, czyli kogut z "Vaiany", normalnie kosztuje około 130 zł, a w Kauflandzie był wyceniony na 175 zł.

logo
Niektórzy zestawy z LEGO wykupowali hurtowo. Problem tkwił w tym, że z wielu kompletów trzeba było zdjąćzabezpieczenia, a to trwało w niskończoność Fot. Klaudia Zawistowska/naTemat

A ostatecznie na promocji chciało zarobić wielu. Już około godziny 9:00 rano na Vinted zaczęły pojawiać się oferty "nowych, nieotwieranych zestawów LEGO". I wiecie – dopóki ktoś kupił 3–4 pudełka i chce sprzedać część z nich, jestem w stanie to zrozumieć. Ale gdy widzę konta, które mają wystawionych po 6, 10 i więcej zestawów, zaczynam się zastanawiać, czy to ze mną, czy z tymi ludźmi coś jest nie tak.

Promocja w Kauflandzie była świetna dla fanów klocków albo przedsiębiorczych rodziców, krewnych czy znajomych, którzy chcieli zaopatrzyć się w prezenty na najbliższe okazje. Ale kupowanie LEGO hurtowo, a potem sprzedawanie ich na Vinted w cenach zbliżonych do sklepowych jest po prostu słabe. A robienie sobie w ten sposób zaplecza do sklepu – to już w ogóle przegięcie. Choć może to tylko moje zdanie i brak "genu przedsiębiorczości". Sama już nie wiem.