Lotnisko Chopina nie zgodziło się na ewakuację mimo wybuchu w jego pobliżu
Zamieszanie w pobliżu Lotniska Chopina. Port nie zgodził się na ewakuację Fot. Solarisys/Shutterstock

We wtorek 3 lutego pod Lotniskiem Chopina w Warszawie doszło do bardzo niebezpiecznego zdarzenia. W śmieciarce, która odbierała odpady, miała miejsce eksplozja. Później doszło do dużego zamieszania, które skomentowały już Polskie Porty Lotnicze.

REKLAMA

Bezpieczeństwo na lotniskach na całym świecie pozostaje jedną z kluczowych kwestii. Nie inaczej jest w Polsce, gdzie każdy żart o "bombie" kończy się dokładnym przeszukaniem bagażu. Jednak wybuch śmieciarki pod Lotniskiem Chopina w Warszawie miał wywołać spore zamieszanie.

Wybuch śmieciarki pod Lotniskiem Chopina

O zajściu, do którego doszło we wtorek 3 lutego w godzinach rannych, poinformował Onet. Z informacji przekazanych przez dziennikarzy wynika, że w jednej ze śmieciarek odbierających odpady doszło do wybuchu.

Eksplozja nieznanego pochodzenia miała miejsce w momencie, kiedy śmieciarce stała na rampie w okolicy graniczącej z lotniskiem 1. Bazy Lotnictwa Transportowego. Na miejsce od razu wezwano służby, a w akcję zaangażowały się służby lotniskowe.

Problem w tym, że wg doniesień Onetu mundurowi przez ok. godzinę nie mogli rozpocząć akcji i sprawdzania pojazdu. Podkreślają też, że Polskie Porty Lotnicze (zarządzający Lotniskiem Chopina) nie zgodziły się na ewakuację portu, choć ta była więcej niż wskazana.

Zamieszanie podczas akcji pod Lotniskiem Chopina

Onet, powołując się na informatorów, pisze o "paraliżu decyzyjnym". Rozmówca portalu dodał, że PPL zrobił wszystko, aby nie dopuścić do ewakuacji podróżnych. Ta natomiast była konieczna, aby móc bezpiecznie sprawdzić zawartość śmieciarki.

Kwestię wybuchu w rozmowie z dziennikarzami potwierdził kierownik działu komunikacji lotniska Piotr Rudzki. Dodał on, że na miejscu prowadzone są działania służb państwowych.

Na pytanie o ewentualną ewakuację portu odpowiedział jednoznacznie. – Nie było takiej potrzeby. Ta sytuacja nie wpłynęła w żaden sposób na sytuację operacyjną lotniska – wyjaśnił. Informator portalu podkreśla, że aby działać zgodnie z procedurami, powinno dojść do zamknięcia drogi prowadzącej na lotnisko, a także ewakuacji okolicznych budynków, na co nie zgodził się port.

Ostatecznie do opróżnienia śmieciarki i sprawdzenia jej zawartości miało dojść dopiero po ok. dwóch godzinach od momentu wybuchu.