Karol Nawrocki i Doda na tle schroniska dla zwierząt
Doda spotka się z Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim Fot. Shutterstock / Zrzut ekranu / YouTube / Janusz Jaskółka

Dorota Rabczewska "Doda" ma już za sobą spotkanie z ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem, a we wtorek ma się spotkać w Pałacu Prezydenckim z Karolem Nawrockim. Temat jest cholernie ważny, ale dlaczego najważniejsi politycy w kraju debatują o dobru zwierząt z kimś, kto ma na koncie prawomocny wyrok? W Polsce nie mamy z kim o tym rozmawiać?

REKLAMA

"Doda od lat udowadnia, że los skrzywdzonych zwierząt jest dla niej priorytetem, jednak styczeń 2026 roku stał się w jej działalności momentem przełomowym" – czytam w opisie materiału wideo w popularnym programie śniadaniowym. I kolejne nagłówki z dużych portali: "Doda staje w obronie zwierząt. Uderza w celebrytów", "Doda walczy z patoschroniskami", "Doda w Sejmie otrzymała kwiaty i wzruszające podziękowania".

I żeby była jasność: nie twierdzę, że Dorocie Rabczewskiej nie leży na sercu dobro zwierząt. Bo chyba tylko wątpliwej inteligencji człowiek przeszedłby na przykład obojętnie wokół tego, co działo się w zamkniętym na szczęście schronisku Happy Dog w Sobolewie koło Garwolina.

Doda u Żurka i Nawrockiego rozmawia o ochronie zwierząt. A inne organizacje?

Patrząc jednak na to, jaką aureolą cudowności Dodę otaczają dziś politycy, niektóre media i niektórzy ludzie w komentarzach, gotuje się we mnie nie mniej niż na to, co dzieje się w niektórych polskich schroniskach dla zwierząt.

Zaczęło się 20 stycznia, kiedy w Sejmie obradowała nadzwyczajna komisja ds. ochrony zwierząt. Posiedzenie ściągnęło uwagę opinii publicznej. Powód? Na sali pojawiły się Dorota Rabczewska i Małgorzata Rozenek-Majdan. Nazwiska, których nikomu raczej przybliżać nie trzeba. A gdzie byli przedstawiciele organizacji prozwierzęcych? No właśnie.

Rabczewska mówiła – w sumie w swoim stylu – że "podobno tylko jej głos jest słyszalny, a polityków nikt nie słucha". Stwierdziła też, że jest w szoku, ilu w Polsce jest "sadystów". Na wizycie w Sejmie jednak nie koniec.

Doda spotka się 3 lutego z prezydentem Karolem Nawrockim w sprawie zmian w prawie dotyczącym ochrony zwierząt – ustaliło Radio Eska. Piosenkarka chce m.in. zaostrzenia kar za znęcanie się nad zwierzętami i dożywotniego zakazu ich posiadania dla sprawców. W tej samej sprawie Rabczewska spotkała się w poniedziałek z Waldemarem Żurkiem. Jak przekazała w mediach społecznościowych, to szef resortu sprawiedliwości wyszedł z inicjatywą spotkania. "Moje postulaty zostały wysłuchane z wielkim zaangażowaniem i zrozumieniem przez Waldemara Żurka" – napisała i dodała, że "czeka na działanie" ze strony ministra.

I jeszcze raz: super, że w tak ważnej sprawie znane nazwiska zabierają głos, ale czy trzeba od razu robić z nich bogów? A mam wrażenie, że tak dzieje się z Dodą, która od kilkunastu dni gości w śniadaniówkach i udziela wywiadów na lewo i prawo.

Może niektórzy już zapomnieli, ale Dorota Rabczewska przez lata funkcjonowała w polskim show-biznesie jako czołowa skandalistka, znana nie tylko z ciętego języka, burzliwych rozstań, głośnych konfliktów, ale także problemów prawnych, w tym grzywny za porysowanie auta byłego partnera (straty oszacowano na ok. 14,5 tys. zł). Może mało kto dziś pamięta, ale w 2017 roku została zatrzymana przez policję za rzekome groźby i szantaż w stosunku do jej byłego partnera oraz próby wymuszenia od niego miliona złotych. Wyszła na wolność po wpłaceniu kaucji, a potem ubliżyła mężczyźnie we wpisie w mediach społecznościowych.

Mamy naprawdę mnóstwo organizacji, które od lat walczą o dobro zwierząt

Ostatnia sprawa miała swój finał w styczniu 2025, kiedy zapadł prawomocny wyrok przed sądem. Oskarżeni byli m.in. Doda oraz jej były mąż, producent filmowy. Sąd orzekł, że kilka lat wcześniej za pomocą pośredników próbowali wywrzeć presję na byłym narzeczonym Rabczewskiej, który toczył z nią spory w sądzie. Jak pisała wówczas Gazeta.pl, pośrednicy dali wówczas mu jasno do zrozumienia, że powinien czuć się zagrożony. Mężczyzna zawiadomił policję. I zeznał, że przez kilka miesięcy przed rozstaniem był "szantażowany" przez Dodę.

I wtedy były takie nagłówki w mediach: "Doda została skazana!", "Sterowała z tylnego siedzenia. Zapadł wyrok ws. Dody!". Sprawa w sądzie trwała przeszło 8 lat. Przeprowadzono śledztwo, potem prokuratura skierowała akt oskarżenia, a ostatecznie sąd wydał wyrok skazujący. Rabczewska została prawomocnie skazana na rok więzienia w zawieszeniu.

Dlaczego o tym piszę? Bo Doda to osoba publiczna, która w wywiadach nie gryzła się w język, opowiadając o swoim prywatnym życiu. Główne pytanie, które mnie nurtuje, brzmi jednak inaczej.

Dlaczego Doda – osoba z prawomocnym wyrokiem, bohaterka licznych skandali i procesów sądowych – ma dostęp do najważniejszych polityków w kraju, podczas gdy w kraju mamy naprawdę mnóstwo organizacji, które od lat walczą o dobro zwierząt?

No, chyba że najważniejsi politycy w naszym kraju chcą nadać tej sprawie wizerunkowy priorytet. Ale ja tego nie kupuję. I zastanawiam się, czy byłyby podobne zachwyty, gdyby na posiedzenie sejmowej komisji, a potem do Pałacu Prezydenckiego został zaproszony ktoś skazany prawomocnie, ale kompletnie nieznany.

Zaprośmy do rozmów tych, za którymi nie stoi znane nazwisko, ale którzy dzień w dzień walczą o zwierzęta. I dzień w dzień muszą się zastanawiać, czy kupić im karmę, czy zapłacić za badanie u weterynarza.