
Strajki linii lotniczych wpływają na plany tysięcy ludzi. Nic dziwnego, najwięksi przewoźnicy obsługują codziennie kilkaset tysięcy pasażerów. Jeden z największych graczy na rynku zapowiedział niedawno strajk pilotów i personalu pokładowego – w czwartek 12 lutego załoga nie obsłuży żadnego samolotu.
Problemy będą mieli pasażerowie Lufthansy. Niemiecka linia lotnicza to jeden z największych graczy na rynku usług lotniczych. Międzynarodowe lotniska w Monachium i we Frankfurcie są głównymi węzłami przesiadkowymi dla lotów z wielu polskich miast. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań czy Gdańsk – loty bezpośrednie z i do Polski również mogą być w czwartek opóźnione lub odwołane. Choć nie wiadomo, jaka może być skala, protest może wywołać efekt domina.
24-godzinny strajk w Niemczech. Samoloty Lufthansy nie polecą
Związki zawodowe Lufthansy ogłosiły strajk ostrzegawczy, który rozpocznie się w czwartek 12 lutego krótko po północy i potrwa do godziny 23:59 czasu lokalnego. Niemiecki przewoźnik zapowiada, że protest obejmie wszystkie odloty z niemieckich lotnisk. W strajku weźmie udział także Lufthansa Cargo oraz obsługująca loty krótkodystansowe linia Lufthansa CityLine.
Ku uciesze pasażerów, do strajków nie włączą się mniejsze linie lotnicze będące własnością grupy Lufthansa. Eurowings, Austrian Airlines, SWISS, Brussels Airlines oraz Air Dolomiti powinny wylecieć z Niemiec bez przeszkód.
Zobacz także
Związki zawodowe walczą o emeryturę. To nie pierwszy raz
Akcja protestacyjna jest wynikiem sporu zarządu i pracowników Lufthansy o świadczenia emerytalne. Jak podaje linia lotnicza na swojej stronie internetowej, zaangażowane są w nią związki zawodowe pilotów Vereinigung Cokcpit (VC) oraz personelu pokładowego Flugbegleiter Organisation (UFO). Strajk 12 lutego następuje po tym, jak związkom nie udało dogadać się z zarządem w czasie rozmów negocjacyjnych.
Nie jest to pierwsza taka akcja. W 2015 roku pracownicy Lufthansy uczestniczyli w najdłuższym w historii branży lotniczej strajku personalu pokładowego. Tygodniowy protest doprowadził przewoźnika do strat na poziomie ok. 10 mln euro dziennie.
W obecnym sporze związki domagają się zwiększenia składek na fundusz emerytalny. Sprzeciwiają się też zmianom z 2017 roku, w wyniku których obecna emerytura pracowników nie jest gwarantowana, lecz zależy od wyników inwestycji funduszu. VC argumentuje, że jest to niestabilny system, który nie zapewnia bezpieczeństwa pracowników na emeryturze.