
Zakaz prowadzenia działalności dla Rego-Bis wstrząsnęło polską branżą turystyczną, która w ostatnim czasie przeżywa rozkwit. Biuro podróży nie może już sprzedawać wycieczek, ale turyści wciąż będą widywać charakterystyczne logo w sieci. W jaki sposób będzie teraz funkcjonować?
Problemy spółki (m.in. długi u kontrahentów) Rego-Bis narastały od miesięcy, a ich finałem było wykreślenie biura z centralnej ewidencji. "Rzeczpospolita" ustaliła, że wnioskował o to Turystyczny Fundusz Gwarancyjny w marszałka województwa śląskiego. Spółka nie tylko nie przedstawiła nowej gwarancji ubezpieczeniowej, ale też zalegała z obowiązkowymi składkami. W świetle prawa to przekreśla możliwość organizowania wycieczek.
Co dalej z Rego-Bis? Nowy model biznesowy znanej marki
Biuro podróży Rego-Bis nie może już sprzedawać gotowych pakietów z przelotami, ale firma znalazła sposób na przetrwanie. Wykorzysta rozpoznawalne logo, domenę w sieci oraz kanały w mediach społecznościowych i skupi się na pośrednictwie w rezerwacji samych noclegów. Taki model, określany jako "wyjazdy z dojazdem własnym" i nie wymaga wpisu do rejestru organizatorów turystyki.
"Zakaz dotyczy działalności objętej wpisem do rejestru, ale już nie innej, na przykład agenta turystycznego czy też przedsiębiorcy oferującego pojedyncze usługi turystyczne, które nie stanowią imprez turystycznych w rozumieniu ustawy" – tłumaczy na łamach "Rzeczpospolitej" dr Piotr Cybula, radca prawny.
Dziennik wyjaśnia, że dzięki temu marka, która w samym 2024 roku wygenerowała 90 mln zł obrotu, wciąż może przyciągać turystów swoimi ofertami. Warto jednak mieć, że taka forma sprzedaży nie podlega ochronie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego.
Zatem w razie np. niewypłacalności firmy nie można liczyć na zwrot pieniędzy z budżetu państwa. Bez statusu imprezy turystycznej klient zostaje pozbawiony ustawowych gwarancji i będzie musiał walczyć o swoje jedynie na drodze długotrwałych procesów cywilnych.
Zobacz także
Kłopoty Rego-Bis. Dlaczego biuro podróży dostało zakaz?
Upadek spółki z ponad 30-letnią historią, która w szczytowym momencie obsługiwała nawet 50 tys. podróżnych rocznie, nie nastąpił z dnia na dzień. "Rzeczpospolita" podawała, że sygnały o fatalnej kondycji finansowej śląskiej firmy pojawiały się już w zeszłym roku.
Długi wobec hoteli, linii lotniczych, a nawet animatorów i agentów turystycznych urosły do niebezpiecznych rozmiarów. To doprowadziło do utraty zaufania wobec Rego-Bis. Skala była tak duża, że największe portale rezerwacyjne, jak Wakacje.pl czy Travelplanet.pl, usunęły oferty tego touroperatora ze swoich systemów.
Brak nowej gwarancji ubezpieczeniowej, która wcześniej opiewała na 15 mln zł, stał się gwoździem do trumny. "Utrata zabezpieczenia finansowego eliminuje biuro podróży z legalnej działalności" – podaje "Rzeczpospolita"
Biuro podróży z zakazem działalności teoretycznie ma prawo odwołać się od decyzji do Ministerstwa Sportu i Turystyki, ale ten proces może trwać latami. Dlatego marka postawiła wszystko ja jedną kartę i będzie pośrednikiem hotelowym.
Przed zakupem wakacji warto jednak dokładnie sprawdzić, czy kupujemy bezpieczny pakiet wakacyjny, czy jedynie sam nocleg bez ochrony w postaci funduszu gwarancyjnego.
