"Ryba zagłady" w Meksyku. Film pokazuje niezwykłe zjawisko
Wstęgor królewski nazywany jest "rybą zagłady". Niedawno dwa osobniki pojawiły się w Meksyku Fot. We Love Animals / YouTube

Dwa wstęgory królewskie pojawiły się u wybrzeży Meksyku. Gdyby chodziło o pospolite morskie gatunki, media z pewnością przeszłyby obok tego obojętnie. Mówimy tu jednak o owianych złą sławą "rybach zagłady", których obecność od wieków budzi ludzki niepokój. Dlaczego?

REKLAMA

Wstęgor królewski, znany w dawnych czasach jako król śledziowy, to jedna z najdłuższych ryb świata. Przypomina falującą taśmę i potrafi osiągnąć nawet 8 metrów długości. Stał się słynny z innego powodu. Dawniej powszechnie wierzono, że jego wyrzucenie na brzeg jest zwiastunem katastrofy. Stąd właśnie nazwa "doomsday fish", czyli "ryba zagłady".

Tajemnicze ryby pojawiły się na plaży w Cabo San Lucas

Przed tygodniem (4 marca) na YouTube pojawił się film, który już ma prawie 2 mln wyświetleń. Nic dziwnego, bo pokazują ten rzadki moment. Spacerowicze nie spodziewali się, że nagle zobaczą dwa okazy wstęgora miotające się na brzegu.

"Plażowy dzień w Cabo przybrał nieoczekiwany obrót, gdy dwie siostry dostrzegły coś dziwnego, błyszczącego w oddali" – napisano w opisie pod opublikowanym nagraniem. "Jedna z sióstr szybko podskoczyła, by pomóc i współpracując z ludźmi na plaży, zepchnąć rybę z powrotem na głębszą wodę" – czytamy.

Po chwili plażowicze zauważyli drugiego wstęgora, któremu też pomogli wrócić do wody. Pojedyncza "ryba zagłady" byłaby nietypowym zjawiskiem, ale to była para, co jest jeszcze bardziej niesamowite.

Legendarna "ryba zagłady" ma zwiastować tsunami

Zazwyczaj ten morski drapieżnik ukrywa się w zupełnych ciemnościach, z dala od ludzkiego wzroku. Żyje najczęściej w zimnych otchłaniach oceanu, zanurzając się nawet na głębokość kilometra. Za imponującą długością idzie też waga. Zwierzę to potrafi ważyć niemal 300 kilogramów.

Wyrzucenie na brzeg takiego kolosa z głębin oceanu od razu rodzi pytania, jak to w ogóle możliwe? I tu zaczyna działać ludzka wyobraźnia. "Japońska mitologia opisuje go jako 'posłańca boga mórz', a jego pojawienie się na brzegu było traktowane jako ostrzeżenie przed kataklizmami, takimi jak trzęsienia ziemi, huragany, tsunami czy cyklony" – pisaliśmy w naTemat.

Ta mityczna wiara utrzymuje się do dziś. Niepokój jest podsycany przez historyczne zbiegi okoliczności. Dobrym przykładem jest dramatyczny rok 2011, kiedy to niedługo przed tragicznym trzęsieniem ziemi u wybrzeży Japonii, lokalni mieszkańcy natknęli się na 20 wstęgorów.

Nie ma jednak żadnego naukowego dowodu potwierdzającego związek między wyrzucanymi na brzeg wstęgorami, a nadciągającymi falami tsunami czy aktywnością sejsmiczną. Nie tylko one są przecież wyrzucane na brzeg. W ostatnich dniach faktycznie doszło do kilku mocnych wstrząsów, ale nie było w tym niczego paranormalnego i nie doprowadziło do kataklizmów.