
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że nie podpisze ustawy wdrażającej w Polsce unijny program pożyczek obronnych SAFE. Rząd zapowiada uruchomienie planu B, który ma pozwolić na sięgnięcie po środki mimo weta. Pełnomocniczka rządu ostro skomentowała ruch prezydenta.
Na decyzję szybko zareagowała pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, zwracając uwagę na moment ogłoszenia weta. Wpis w mediach społecznościowych sprowadziła do jednego zdania: "Zawetować 180 mld na polską armię w rocznicę naszego wejścia do NATO. To się komentuje samo".
Nawrocki: nie podpiszę ustawy. Rząd zapowiada odpowiedź
Prezydent Karol Nawrocki ogłosił, że nie podpisze ustawy wdrażającej SAFE w polskim porządku prawnym. W uzasadnieniu mówił o suwerenności i sprzeciwie wobec rozwiązań, które w jego ocenie mogłyby ograniczać niezależność państwa w obszarze finansów i bezpieczeństwa.
– Podjąłem decyzję, że nie podpiszę ustawy, która pozwala na zaciągnięcie przez Polskę pożyczki SAFE. Nigdy bowiem nie podpiszę ustawy, która uderza w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne – ogłosił prezydent.
Zobacz także
Rząd zapowiedział reakcję na posiedzeniu Rady Ministrów. Premier Donald Tusk oceniał, że prezydent "stracił szansę", aby zachować się jak patriota i zapowiedział nadzwyczajne posiedzenie Rady Ministrów.
Czym jest SAFE i co miała załatwić ustawa?
SAFE to unijny instrument niskooprocentowanych pożyczek na szybkie wzmocnienie zdolności obronnych państw UE. W polskiej debacie kluczowe było nie tylko "czy" Polska może sięgnąć po pieniądze, ale "jak" ma to robić w sposób uporządkowany i rozliczalny.
Zawetowana ustawa miała stworzyć formalny mechanizm, który pozwalałby zarządzać środkami w sposób dedykowany – m.in. przez instrument finansowy obsługiwany przez BGK. Wątek ten rząd prezentował jako sposób na szersze, bardziej przejrzyste i wygodniejsze finansowanie projektów w ramach SAFE.
"Plan B" po wecie. Da się obejść ustawę, ale są ograniczenia
Rząd od pewnego czasu mówił o wariancie awaryjnym. Chodzi o to, że nawet bez nowej ustawy można próbować wykorzystać istniejące instrumenty państwowe do finansowania części projektów, przede wszystkim tych stricte wojskowych.
W publicznych wypowiedziach przedstawicieli rządu pojawiał się argument, że w razie weta najłatwiej zabezpieczyć finansowanie modernizacji armii, bo do tego służą już istniejące rozwiązania. Jednocześnie podkreślano, że problemem mogą być wydatki poza MON, np. dotyczące Straży Granicznej, Policji, SOP czy cyberbezpieczeństwa, bo te obszary trudniej podpiąć pod czysto wojskowe fundusze.
Właśnie na to rząd zwraca uwagę, mówiąc o kosztach weta. Nie chodzi wyłącznie o symbolikę decyzji, ale o to, że "plan B" nie jest kopią rozwiązań z ustawy i może nie obejmować wszystkiego w taki sam sposób.
