Wakacje w Grecji pełne dodatkowych opłat
Wakacje all inclusive w Grecji to pasmo dodatkowych opłat. Czasami trzeba do nich dołożyć setki złotych Fot. Mulevich/Shutterstock

Greckie wakacje to spełnienie marzeń Polaków. All inclusive w tym kraju od lat nie wypada z czołowej trójki naszych ulubionych kierunków na letni urlop. Problem w tym, że żaden inny kraj na miejscu nie zaskakuje tak wieloma dodatkowymi opłatami. Lepiej być na nie przygotowanym, inaczej mocno się rozczarujecie.

REKLAMA

Grecja to cudowny kraj do zwiedzania, ale i leniwego spędzania wakacji. Tamtejsze all inclusive zaskakuje bardzo dobrą kuchnią, a hotele należą do jednych z najlepszych w Europie, choć czasami widać po nich, że nie należą już do najnowszych. Jednak dużym rozczarowaniem dla turystów mogą być dodatkowe opłaty, których nie spodziewają się na miejscu. Te idą niestety w setki złotych.

All inclusive w Grecji. Do wakacji dopłacisz w hotelu już pierwszego dnia

Wakacje all inclusive w Grecji nie są małym wydatkiem. Średnia cena tygodniowego wyjazdu z biurem podróży i pełnym wyżywieniem zbliża się tam do 6 tys. zł. Oczywiście da się znaleźć także znacznie tańsze oferty. W lipcu 7-dniowe wakacje w czterogwiazdkowym hotelu można zarezerwować już za ok. 3-3,5 tys. zł od osoby, a cena będzie zależała w dużej mierze od tego, którą wyspę wybierzecie.

Problem w tym, że kwota, którą zapłacicie w biurze podróży to tak naprawdę dopiero wstęp do długiej listy dodatkowych opłat. Już wybierając wycieczkę u touroperatora, zwróć uwagę, czy na miejsce lecisz czarterem, czy może jednak lotem rejsowym np. z Ryanairem lub Wizz Airem. W drugiej z tych opcji będziesz musiał dopłacić za bagaż rejestrowany, bo ten jest w cenie tylko w przypadku połączeń czarterowych.

Po gotówkę lub kartę płatniczą będziesz musiał sięgnąć także podczas meldowania w hotelu. Grecja ma bowiem jedne z najwyższych w całej Europie podatków turystycznych. Za każdy pokój w obiekcie czterogwiazdkowym trzeba zapłacić 10 euro za noc. W przypadku hoteli pięciogwiazdkowych opłata w sezonie wynosi 15 euro za pokój. Łatwo więc policzyć, że jeżeli podróżujecie we dwoje, już na dzień dobry czeka was dopłata w wysokości 70 lub 105 euro, czyli ok. 300-450 zł za tygodniowy urlop. To jednak jeszcze nie koniec wydatków.

Za opalanie na plaży w Grecji trzeba dodatkowo zapłacić

Kolejna niemiła niespodzianka może czekać cię podczas kąpieli. Jeśli wybierzesz leżak nad basenem, będziesz mógł się nim cieszyć za darmo. Jednak kto lata do Grecji, żeby leżeć nad basenem? Na plaży trzeba jednak mieć przy sobie portfel.

W odróżnieniu od Egiptu czy nawet Albanii i Tunezji, plaże w Grecji nie mogą być zarezerwowane wyłącznie na potrzeby hotelu. Z tego powodu w cenie wyjazdu najczęściej nie ma tzw. serwisu plażowego, czyli leżaków nad brzegiem morza. Te ustawione przed waszym obiektem najpewniej będą własnością firmy, która może wam je wynająć.

Ceny z reguły wynoszą ok. 10-30 euro za dobę za dwa leżaki i parasol. Łatwo policzyć, że jeśli jesteście we dwoje i plażujecie przez tydzień, z waszego wyjazdowego budżetu zniknie ok. 300-900 zł. Ostateczna cena będzie zależała od tego, na jakiej wyspie wypoczywacie i jak wysoki jest standard tamtejszej plaży. Oczywiście nie jest to opłata obowiązkowa, bo zawsze możecie leżeć na ręczniku na piasku i smażyć się w pełnym słońcu. O ile w ogóle znajdziecie miejsce na rozłożenie ręcznika.

Chwila nieuwagi i w Grecji tracisz setki złotych. Trzeba uważać na ulubionych wyspach Polaków

Co więcej, jeśli wypoczywasz na Rodos, Kos, Samos, Chios lub Lesbos bądź ostrożny podczas korzystania z internetu w telefonie. Wszystkie te wyspy znajdują się blisko wybrzeża Turcji, przez co można szybko podłączyć się do tureckiej sieci.

Jeżeli tak się stanie, przełączysz się z darmowego europejskiego roamingu na ten dodatkowo płatny w Turcji. Wówczas wystarczy chwila, żeby twój rachunek za telefon wzrósł o setki złotych. Czujni muszą być także turyści wybierający Korfu. Tam telefony często przełączają się na sygnał z Albanii, a efekt jest ten sam co w przypadku złapania sieci tureckiej.