
Warszawa przegrała rywalizację o nowy Urząd Celny UE, który powstanie w Lille we Francji. Polska stolica miała mocne argumenty, m.in. strategiczną lokalizację blisko granic UE, rozwiniętą infrastrukturę i obecność agencji Frontex.
Szanse były spore, ale decyzja Rady UE i Parlamentu Europejskiego okazała się dla Warszawy niekorzystna. Kolejny urząd pod egidą Unii Europejskiej otworzy się w północnej części Francji. Ostateczny wybór padł na miasto liczące 238 tys. mieszkańców – Lille.
Nowa inicjatywa Unii Europejskiej ma zapewnić stabilność administracyjną ceł. Urząd Celny UE to odpowiedź na gigantyczny przepływ towarów (m.in. z Chin) i zmienną sytuację geopolityczną. Ma on brać udział w tworzeniu jednolitej i spójnej polityki celnej i sprawować nadzór nad kontrolami celnymi w całej Unii Europejskiej.
Lille rywalizowało o Urząd Celny UE z 8 innymi lokalizacjami. Poza Warszawą mowa tu o:
Nowy urząd będzie zatrudniać 250 osób. Jak podaje Onet, propozycja z Warszawy uwzględniała umieszczenie urzędu w budynku Upper One przy alei Jana Pawła II.
Polska miała naprawdę mocne argumenty – Urząd Celny blisko granic UE
Polska propozycja miała realne szanse na zwycięstwo. Nasz kraj odgrywa kluczową rolę w wymianie handlowej z krajami spoza UE. Jesteśmy silnym rynkiem e-commerce, który ma spory udział w imporcie spoza UE (choć faktycznie niższy niż np. Francja, Włochy czy Niemcy).
Argumentem za ulokowaniem nowego urzędu w Warszawie jest też to, że w naszej stolicy mieści się Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej – Frontex, a więc organizacja, która będzie blisko współpracować z nowym tworem.
Jesteśmy krajem tranzytowym dla towarów transportowanych drogą lądową ze wschodu. Stanowimy kluczowe ogniwo w łańcuchu wymiany gospodarczej pomiędzy UE a Ukrainą, która w perspektywie kolejnych lat może stać się naprawdę ważnym partnerem w handlu.
Nasza lokalizacja, infrastruktura i rola, jaką odgrywamy na arenie międzynarodowej, nie wystarczyła jednak, by rywalizować z Francją. Przegraliśmy też z propozycją z Włoch.
Rzym też lepszy od Warszawy – na prestiż goszczenia kolejnego urzędu unijnego przyjdzie nam poczekać
W decydującym głosowaniu wzięły udział Lille i Rzym. Francuskie miasto od samego początku było wskazywane na silnego faworyta. Francja ma silną pozycję w organach wykonawczych UE i realizuje bardzo skuteczną politykę międzynarodową. Ze strony Francji padła także bardzo intratna oferta względem finansowania funkcjonowania urzędu, która miała obejmować dziewięć lat współpracy.
Zobacz także
Nic dziwnego, że Francja silnie zabiegała o obecność nowego urzędu w Lille. Sam urząd zatrudni 250 osób, ale jego obecność wpłynie na tworzenie kolejnych miejsc pracy i infrastruktury. Działania tego typu agencji wymagają odpowiedniego środowiska – np. zaplecza usługowego, ale też technologicznego.
Obecność unijnej agencji w danym mieście wpływa na prestiż i wpływ "gospodarza" w kontekście kształtowania polityki, którą dany urząd kreuje. Goszczenie międzynarodowych organizacji wpływa na tzw. soft-power danej nacji.
