3 rzeczy których warto unikać podczas odwiedzania restauracji na wakacjach
Nie ma nic gorszego niż zła knajpa na wakacjach. Te 3 sygnały powinny cię skutecznie zniechęcić do odwiedzenia lokalu Fot. Wolf-photography/Shutterstock

Podróże są związane z jedzeniem. Znam wiele osób, które planując urlop, najpierw sprawdzają, co chcą zjeść, a dopiero później przeglądają atrakcje i miejsca warte odwiedzenia. Jak jednak nie dać się złapać na turystyczną pułapkę w restauracji? Na pewno trzeba uważać na 3 kwestie.

REKLAMA

Każdy z nas przynajmniej w teorii wie, że dobrego lokalu z jedzeniem warto szukać w Google Maps. Co jednak, kiedy nie mamy internetu albo po prostu nie chce nam się sprawdzać kolejnych opinii? Wtedy trzeba uważać, żeby nie trafić na turystycznego naciągacza na wzór tego z czeskiej Pragi. Warto też zwrócić uwagę na 3 sygnały ostrzegawcze.

3 red flagi w restauracji. Już pierwszy wystarczy, żeby ją ominąć

Podróżując po Europie, możemy spotkać się z wieloma sposobami na naciąganie turystów. We Włoszech stosowane są podwójne menu (droższe dla obcokrajowców), a w Paryżu mogą doliczyć wam do rachunku kilka dodatkowych pozycji. Jednak najgorsze, co możecie zrobić swojemu podniebieniu, to wejść do lokalu z bardzo słabym jedzeniem.

Żeby się nie rozczarować, po pierwsze unikajcie naganiaczy. Jeżeli lokal musi zatrudnić człowieka, który zachęca turystów do wejścia do środka, to jest to pierwszy sygnał ostrzegawczy. Dobra knajpa ma długie kolejki przed wejściem i nie musi zaczepiać spacerowiczów.

Kolejnym sygnałem ostrzegawczym jest plastikowe menu ze zdjęciami potraw, często w wielu językach. Bądźmy szczerzy, lokalni mieszkańcy wiedzą, co zamawiają i nie potrzebują zdjęć. Nieświadomi są turyści, a skoro lokal pokazuje zdjęcia, to stawia na zagranicznych podróżnych, czyli najpewniej ma o wiele wyższe ceny. Uwaga, ta zasada nie działa w Japonii. Tam zdjęcia jedzenia to norma. Mało tego, danie na talerzu najpewniej będzie wyglądało identycznie jak na fotografii lub specjalnym plastikowym modelu, który widzieliście przed wejściem.

Trzeci sygnał powinien być wam dobrze znany z lokali nad Bałtykiem. Wszędzie tam, gdzie przed wejściem stoi rzeźba kucharza albo pirata, raczej trudno o dobre ceny. Takie figury to typowy wabik na turystów. Dodatkowo sygnałami ostrzegawczymi mogą być np. tanie krzesła z metalowych rurek. Dobry lokal stawia raczej na coś bardziej wyszukanego.

Po czym poznać dobrą restaurację na wakacjach? Nie tylko po kolejce

Skoro wiemy, czego unikać, to skupmy się na tym, czego szukać. Wybierając restaurację podczas wakacji, na pewno warto oddalić się od turystycznego centrum i poszukać miejsca, w którym obiad jedzą lokalni mieszkańcy. To zawsze najlepsza wskazówka.

Przed wyjazdem warto też przejrzeć dobre media specjalizujące się w dziedzinie kulinariów. Serwis delicious.com.au ma jednak jeszcze jedną radę. Jeżeli jesteście już w jakimś lokalu, spytajcie obsługującego was kelnera lub kelnerkę, gdzie poszliby zjeść z rodziną lub przyjaciółmi. Podobne pytanie można zadać np. obsłudze w hotelu. W ten sposób możecie dowiedzieć się o wielu lokalach, które na co dzień są odwiedzane wyłącznie przez lokalnych mieszkańców, a nie wyłącznie przez turystów.