Lufthansa zapowiada strajk w piątek
Strajki na dużych europejskich lotniskach wpływają na plany tysięcy podróżnych Fot.Hans Elmo/Shutterstock

Personel pokładowy Lufthansy zapowiedział strajk. Nie jest to pierwszy raz – ta sama linia lotnicza w tym roku strajkowała już dwa razy. Chociaż protest dotyczy zaledwie dwóch lotnisk, jego skutki mogą dosięgnąć także Polaków.

REKLAMA

Problemy będą mieli pasażerowie Lufthansy, bo personel pokładowy niemieckiej linii lotniczej szykuje kolejny strajk. Zgodnie z zapowiedzią odwołane zostaną wszystkie loty przewoźnika z jego największych hubów. 

Liczne odwołania lotów. Kolejny strajk Lufthansy w tym roku 

Strajk zapowiedziany został na piątek 10 kwietnia i będzie trwał od godziny 00:01 do 22:00. O strajku poinformowało UFO (Unabhängige Flugbegleiter-Organisation) – niemiecki związek zawodowy reprezentujący interesy personelu pokładowego. Strajkiem będą objęte dwa kluczowe lotniska – Frankfurt nad Menem i Monachium. Ponieważ oba te lotniska obsługują loty przesiadkowe, odwołania lotów będą mieć konsekwencje w całej Europie. 

Strajk obejmie również wszystkie loty regionalnej linii Lufthansa CityLine z lotnisk we Frankfurcie nad Menem, w Monachium, Hamburgu, Bremie, Stuttgarcie, Kolonii, Duesseldorfie, Berlinie i Hanowerze. 

Zarząd związków broni się przed pasażerami tym, że strajk odłożono w czasie ze względu na wzmożony ruch lotniczy w czasie Wielkanocy. Jednak przewodniczący UFO, Joachim Vazquez Buerger, wyraził żal z powodu ewentualnych kłopotów podczas powrotów z wyjazdów wielkanocnych.

Wiadomo już, że skasowane zostaną aż 52 loty z i do Polski. Strajk uderzy w niemal wszystkie kluczowe porty regionalne w naszym kraju. Fala odwołań najmocniej dotknie w pasażerów z Warszawy i Krakowa, gdzie liczba skasowanych rejsów liczona jest w dziesiątkach, paraliżując połączenia z głównymi hubami Lufthansy od świtu do późnej nocy. Podobny los spotka podróżnych z Gdańska, Poznania, Wrocławia, Bydgoszczy i Rzeszowa. Skala ta oznacza, że w ciągu jednego dnia z polskiego nieba zniknie ok. 8-9 tysięcy miejsc pasażerskich, co zmusza tysiące osób do zmiany planów lub ubiegania się o zwrot kosztów.

To nie pierwszy raz. Związki zawodowe Lufthansy walczą o swoje

Co ciekawe, zapowiadany strajk to już trzeci protest w tym roku. 12 lutego odbył się pierwszy jednodniowy strajk ostrzegawczy personelu pokładowego oraz pilotów, przez który odwołano około 800 lotów. Jednak najwięcej zamieszania wywołał 48-godzinny protest na głównych niemieckich lotniskach w marcu, przez który przewoźnik był zmuszony odwołać niemal połowę zaplanowanych połączeń.

Lufthansa ma już za sobą również historyczne protesty. W 2015 roku, podczas najdłuższego strajku personelu pokładowego w branży, firma traciła ok. 10 mln euro dziennie przez cały tydzień trwania akcji.

Według relacji związkowców zarząd Lufthansy do tej pory nie uwzględnił ich postulatów. Domagają się oni  poprawy warunków systemów emerytalnych, podwyżek oraz zabezpieczenia pracowników przed zwolnieniem.