
Softboy to wrażliwy "biedny chłopiec", który w rzeczywistości jest przebiegłym manipulatorem. Sprawi, że poczujesz się ważna, że będziesz aspirować do kontaktu z nim, ale pod maską wrażliwości mogą kryć się naprawdę potężne demony.
W ostatnich latach pojawił się fenomen, który dotyczy głównie pokolenia Z i został spopularyzowany za pośrednictwem TikToka i Instagrama. Mowa tu o zjawisku tzw. softboya – delikatnego chłopca. Część mężczyzn świadomie lub nie "wyczuła" pewien słaby punkt, w który warto uderzyć, by zdobyć powodzenie u kobiet. Tym punktem jest budowanie wizerunku "nie jestem jak inni faceci".
Do softboya łatwo zapałać uczuciem. Niekoniecznie jest to płomienna, romantyczna miłość. Częściej ma charakter uczucia bardziej subtelnego, ale takiego, które daje szansę na realizację wewnętrznej potrzeby niesienia opieki i pomocy. Ono jest również silnym klejem, szczególnie dla osób, które same są wrażliwe, ciepłe, dobre i empatyczne.
Problem polega na tym, że to podobieństwo jest pozorne. Softboye noszą maskę, która każe wierzyć ci, że są podobnie wrażliwi jak ty, ale nie idzie z tym w parze ani empatia, ani ciepło, ani tym bardziej szeroko rozumiane "dobro".
Softboy wydaje się idealny. To "pick me girl" w męskiej edycji
Softboy bardzo często tworzy wizerunek osoby oddanej sprawie kobiecej. Silnie wspiera równouprawnienie, głośno krytykuje stereotypową męskość. Brzydzi się piłką nożną i samochodami. Gustuje za to w wyrafinowanej sztuce, literaturze pięknej, muzyce jazzowej, kinie klasy B. Wydaje się słuchać, wydaje się angażować emocjonalnie. Potrafi coś, czego nie umie większość mężczyzn – pokazać łzy.
Softboy często otacza się aurą tajemniczości i mrokiem. Kieruje nim nostalgia, sentyment. Ma też w sobie gigantyczne pokłady bólu. W relacjach szuka głębi, brzydzi się powierzchownością. Kocha zwierzęta. Jest pełen kobiecej energii. Nie boi się psychologii i tematu emocji. Jest nihilistą i filozofem. Jest romantykiem. Ba, jest chodzącą inkarnacją Wertera z całym Weltschmerzem świata na podorędziu.
No dobra, ale ten opis nie daje nam wiele, a za to stereotypizuje. Bo w zasadzie nie różni się aż tak mocno od osób, które mogą być zupełnie normalne, zupełnie nietoksyczne, po prostu znajdujące nieco głębszy pomysł na swoją męskość. I to jest bardzo słuszne spostrzeżenie, które wymaga jasnego rozgraniczenia. Te cechy same w sobie nie stanowią problemu, nie są red-flagami. Problem zaczyna się, gdy obserwujemy, że idą z nimi w parze inne, toksyczne cechy osobowości.
Jak zachowuje się softboy? Są ważne znaki
Softboizm to skomplikowane zjawisko, które ciężko badać, a co dopiero trafnie zdiagnozować. Na próżno szukać sensownych klinicznych badań na ten temat, bo samo zjawisko nie jest patologią per se. To toksyczny wzorzec, który jest definitywnie obecny w kulturze i social mediach, ale psychologia jako nauka jest wobec niego nieco bezsilna.
Na szczęście psychologia ma też walor praktyczny. I da się oszacować pewne cechy, których występowanie może wskazywać na to, że powinniśmy czuć się zaalarmowani.
Oto kompletna lista:
- Sygnalizacja cnoty – to, co deklaruje softboy, rzadko przekłada się na rzeczywistość. Udaje on święte oburzenie, kreuje się na feministę, zalewa fałszywą empatią swoje sociale, ale to wszystko jest kompletnym pozerstwem.
- Trauma-dumping – ta metoda polega na zrzuceniu z siebie na kogoś "kilogramów" krzywdy. Softboy od pierwszego kontaktu rzuca w ciebie swoimi niepowodzeniami, bólem, niesprawiedliwym dzieciństwem, niezrozumieniem.
- Użalanie się nad sobą – softboy "pływa" sobie w świecie decyzji innych. Nie ma sprawczości, więc każdy jest wrogiem, każda przeszkoda jest nie do przejścia, a problemy sprawiają, że musi z nimi od razu do kogoś pobiec.
- Unikowość – za wrażliwą maską często da się wyczuć brak kontaktu z prawdziwymi uczuciami. Softboy'e to osoby odcięte od swojej emocjonalności, a wszystko, co prezentują, jest fasadą. Jeśli zbliżysz się za mocno, okaże się, że to wszystko był jeden wielki unik, a pod spodem są znacznie "grubsze" problemy.
- Elitaryzm – softboy uwielbia otaczać się sztuką, treściami inteligenckimi, ale w sposób tworzący dystans –zamykający, broniący dostępu do "głębokiego", artystycznego świata, który jest "tak bogaty, że nie zrozumiesz".
- Brak empatii – empatia to kompetencja, która wymaga pewnej wrażliwości na drugą osobę i zdolności do poświęcania jej uwagi. Softboy'e całą tę energię kierują na siebie. Dla ciebie nie ma po prostu miejsca w ich współczuciu.
- Granie ofiary – softboy nie tylko użala się nad sobą, ale jeśli zrobi coś, co cię skrzywdzi, zawsze odwróci sytuację tak, by to była twoja wina. Często czujesz się przy nim jak oprawca.
"Ja go naprawię" to droga donikąd
Jeśli rozpoznajesz cechy softboya u osoby, możesz zastanawiać się, czy taka relacja ma sens. Bo choć relacje często mają walor terapeutyczny, one faktycznie mogą "leczyć", tu sytuacja może być nieco bardziej skomplikowana. I nie ma w tym nic dziwnego – chęć opieki, niesienia pomocy, okazania empatii jest czymś naprawdę dobrym i wartościowym.
Zobacz także
Niestety, za softboyem może kryć się ktoś jeszcze gorszy niż "wrażliwy, manipulatywny chłopiec". Może tam siedzieć przebiegły narcystyczny manipulator, z którego pułapki będzie ciężko uciec. Mowa tu o tzw. narcyzmie wrażliwym (zwanym także narcyzmem ukrytym), który jest mniej spopularyzowany w popkulturze, ale równie toksyczny.
Na związek profilu tego typu osób z pełnoprawnym narcyzmem zwraca uwagę amerykańska klinicystka, profesor Ramani Durvasula, w jednym ze swoich opracowań na YouTube (The Softboy Trap). Jest ona ekspertką w kwestii toksycznych relacji i autorką książek na ten temat: – To całe bycie softboyem brzmi jak to, co często nazywam paradoksalnym elementem lovebombingu, który często obserwujemy w związkach z wrażliwymi narcyzami.
Opisuje ona także konsekwencje zaangażowania w tego typu relację: – Cała ta sprawa z softboyami brzmi jak podstęp, dzięki któremu ludzie wchodzą w związki z narcystycznymi mężczyznami, a potem próbują zorientować się, jak do tego doszli.
Toksyczność na tym poziomie to nie jest coś, co można tak po prostu wyleczyć bez specjalisty. To jest naprawdę spore zagrożenie, które trzeba uwzględniać w kontekście relacyjnym. Tego typu kontakt może wypalać z tych dobrych fundamentów, które ten kontakt angażują – chęci okazania komuś ciepła i dobra.
