
Rok 2026 od samego początku upływa pod znakiem ogromnych opóźnień i wręcz lawinowych fal odwoływania lotów. Niestety początek sezonu letniego wygląda dokładnie tak samo. Kolejna seria utrudnień czeka nas już 13 i 14 kwietnia. Niestety z problemami muszą liczyć się także Polacy.
Podróżowanie po Europie nagle stało się zdecydowanie bardziej stresujące. Linie lotnicze i porty alarmują o problemach z dostępem do paliwa lotniczego. Kolejnym utrudnieniem są natomiast liczne strajki. W piątek 10 kwietnia miały one miejsce we Włoszech i Niemczech. Od poniedziałku nerwowo będzie ponownie u naszego zachodniego sąsiada.
Lufthansa straciła panowanie nad sytuacją. Kolejna fala odwołanych i opóźnionych lotów
Od wielu tygodni ze strajkami swoich pracowników mierzy się Lufthansa. Jej załogi wstrzymały starty setek lotów w piątek 10 kwietnia, a kolejna seria czeka nas już w poniedziałek i wtorek, czyli w dniach 13-14 kwietnia. Tym razem od swoich obowiązków odstąpią piloci.
O akcji protestacyjnej, która rozpocznie się o godzinie 0:01 w poniedziałek 13 kwietnia i potrwa do 23:59 we wtorek, poinformował związek zawodowy Cockpit Union. Jego przewodniczący w rozmowie z "Deutsche Welle" przekazał, że strajk jest efektem braku chęci porozumienia między zarządem firmy a pracownikami.
– Związek Zawodowy Cockpit Union czuje się zmuszony do podjęcia tego kroku, ponieważ pracodawcy nie wykazali żadnej widocznej woli znalezienia rozwiązania. Pomimo świadomej decyzji o odejściu od strajku w okresie świąt wielkanocnych, nie pojawiły się żadne poważne oferty. W tym okresie nie było żadnej reakcji ani widocznej woli podjęcia rozmów ze strony pracodawców – stwierdził ł Andreas Pinheiro, szef związku Cocpit Union.
Zobacz także
Strajki w Niemczech problemem dla Polaków. Jednak nie wszystkie loty będą uziemione
Tym razem strajk odbędzie się na szerszą skalę. O lepsze wynagrodzenia i warunki pracy powalczą piloci związani z Lufthansą, ale i liniami Lufthansa Cargo, Lufthansa CityLine oraz Eurowings.
Efektem strajków będą kolejne masowe odwołania lotów przede wszystkim do i z Frankfurtu i Monachium. To tam Lufthansa ma dwie największe bazy operacyjne. Polacy powinni zatem spodziewać się wiadomości od przewoźnika o anulowaniu ich połączeń i propozycji alternatywnych lotów lub zwrotu pieniędzy. Poszkodowanych może być wielu, bo Niemcy to ważny punkt przesiadkowy na trasach m.in. do Ameryki Północnej i Południowej.
Pasażerowie, których loty zostaną odwołane, będą mogli wystąpić o odszkodowanie. Strajki personelu linii lotniczej mieszczą się bowiem na liście wyjątków objętych rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego. W zależności od długości trasy rekompensata wyniesie 250, 400 lub 600 euro od osoby.
Dodajmy, że tym razem nie wszystkie loty Lufthansy zostaną odwołane. Związek zawodowy potwierdził już, że bez zmian odbędą się połączenia m.in. do i z Arabii Saudyjskiej, Azerbejdżanu, Egiptu, Iraku, Omanu i ZEA.
