
Przyszłość Pauliny Hennig-Kloski w rządzie stoi pod znakiem zapytania. Politycy opozycji chcą odwołania ministry klimatu i środowiska. Szymon Hołownia, były szef Polski 2050, do której do niedawna należała Hennig-Kloska, ma dla niej kilka gorzkich słów. "Żadnej łaski tu nie robi" – stwierdził między innymi.
Los Pauliny Hennig-Kloski jest niepewny. Ministra klimatu i środowiska opuściła Polskę 2050, a jej spór z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz, nową szefową partii, trwa. Tymczasem grupa polityków z PiS i Konfederacji pod koniec marca złożyła w Sejmie wniosek o odwołanie Hennig-Kloski ze stanowiska. Po rozłamie dawni partyjni koledzy ministry nie czują się już zobowiązani do popierania jej działań bez względu na wszystko, co z kolei sprawia, że jej pozycja w rządzie jest niepewna.
Hołownia o Hennig-Klosce bez litości
Oliwy do ognia dolał Szymon Hołownia. Ale zacznijmy od krótkiego zarysowania tła wypowiedzi: otóż Paulina Hennig-Kloska zaprosiła przedstawicieli wszystkich klubów koalicyjnych do siedziby ministerstwa na czwartek (16 kwietnia), na godz. 17:00. Cel spotkania? Polsat News donosi, że chodzi o zaprezentowanie "kompleksowej informacji" o sukcesach resortu oraz wyjaśnienie problemów "odziedziczonych po poprzednikach", w tym kolejek w wypłatach NFOŚiGW.
Ale Hołowni nie spodobała się forma, którą wybrała jego była koleżanka z partii.
– Bardzo jasno i wyraźnie mówimy, że najpierw oczekujemy spotkania z panią minister Hennig-Kloską i uważamy, że formułowanie dzisiaj przez nią opinii "jak chcecie, to sobie przyjdźcie do ministerstwa" jest po prostu nieeleganckie – przekazał dziennikarzom obecnym na sejmowych korytarzach, zapytany, czy wie, jak zagłosuje w sprawie wniosku o odwołanie szefowej resortu.
Założyciel Polski 2050 wskazał, że ministra powołuje i odwołuje Sejm, a co za tym idzie, odpowiada on właśnie przed Sejmem.
– To minister odpowiada przed Sejmem, jak ktoś dochodzi do wniosku, że funkcja ministerialna weszła mu za bardzo i uważa, że to go uszlachca, że staje się nagle kimś wyższym od Sejmu, to powinien raczej przemyśleć, czy powinien być członkiem rządu – stwierdził gorzko.
Na tym jednak nie zakończył. Dziennikarze obecni w Sejmie usłyszeli od Szymona Hołowni jeszcze: – Pani minister Hennig-Kloska żadnej łaski tu nie robi, powinna przyjść i wytłumaczyć posłom, dlaczego w dalszym ciągu zasługuje na to, żeby być ministrem.
I cóż, tym, czy Paulina Hennig-Kloska "zasługuje" na stanowisko, posłowie i posłanki zajmą się w Sejmie na posiedzeniu 28-30 kwietnia. Jak zagłosuje Szymon Hołownia?
– Ja oczywiście jestem zwolennikiem stabilnego funkcjonowania koalicji i ostatecznością jest odwoływanie ministrów rządu, który się wspiera, ale jak dzisiaj posłuchałem sobie wywiadu pani minister Hennig-Kloski porannego, to muszę powiedzieć, że się zastanawiam, czy się nie wstrzymać od głosu w tym głosowaniu, bo się po prostu takich rzeczy słuchać cierpliwie i spokojnie nie da – mówił w Sejmie.
Tymczasem poseł Polski 2050 Paweł Śliz w "Kropce nad i" wskazał, że prosił szefową resortu o spotkanie i rozmowę o "pewnych wątpliwościach" dawnych partyjnych kolegów i koleżanek.
Ale gdy obecna w studiu programu Katarzyna Kotula z Lewicy wyraziła nadzieję, że "jakieś prywatne animozje, sympatie czy antypatie nie wezmą góry nad jednością koalicji 15 października", Śliz zadeklarował:
– Żeby była jasność, ja w sposób jednoznaczny powiem: nie będzie nam opozycja meblowała Rady Ministrów.
Zobacz także
Rozłam w Polsce 2050. Nowy rozdział: klub Centrum i Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej
W lutym grupa posłów opuściła Polskę 2050 Szymona Hołowni i utworzyła klub parlamentarny Centrum. Na czele tej właśnie grupy stała Paulina Hennig-Kloska. Ale wszystko zaczęło się znacznie wcześniej, bo te wydarzenia były konsekwencją napięć panujących w partii już od jakiegoś czasu. Ostatecznym zapalnikiem miały być wybory na szefa partii, w których Hennig-Kloska konkurowała z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.
I cóż, winnych można szukać wszędzie, ale dr Mirosław Oczkoś w rozmowie z naTemat wskazał, że to katastrofa Szymona Hołowni. – Polska 2050 to już dwie Polski 1025, ale winny jest Szymon Hołownia, który zamiast wizji miał halucynacje. Uzależnił się od polityki, ale nie ma planu B – mówił naszemu dziennikarzowi Pawłowi Orlikowskiemu.
Zrobiło się naprawdę ostro, do tego stopnia, że Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, która stanęła na czele partii, publicznie grzmiała o "dezercji" części posłów i posłanek. Tymczasem miesiąc później, w marcu, Polska 2050 ogłosiła "nowe otwarcie". W kongresie uczestniczyli m.in. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Szymon Hołownia. Ogłosili oni nową nazwę partii, która teraz nazywa się Polska 2050 Rzeczpospolitej Polskiej.
Hołownia o Hennig-Klosce już wcześniej mówił gorzko
Szymon Hołownia, założyciel Polski 2050, po rozłamie w partii mówił dziennikarzom, że żaden z parlamentarzystów, którzy złożyli rezygnację, nie rozmawiał z nim wcześniej na ten temat. Mówił wówczas też, że w pierwszej turze wyborów na szefową partii głosował na Paulinę Hennig-Kloskę (w drugiej na jej konkurentkę, Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz).
Już wtedy były marszałek Sejmu gorzko wyrażał się o byłej koleżance z partii. Stwierdził, że "wielokrotnie bronił" jej przy koalicjantach, a następnie dodał: – Czuję się oszukany przez Paulinę Hennig-Kloskę. Uważam, że na oszustwie i na tego rodzaju zachowaniach, na zdradach nie buduje się obecności politycznej.
