
Decyzja Karola Nawrockiego o zaprzysiężeniu tylko dwojga z sześciorga nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego wywołała polityczną burzę. Prezydent wrócił do sprawy w rozmowie w Kanale Zero. Tłumaczył swoje działania, przysięgi w Sejmie nazwał "cyrkiem", a sędziów określił jako "raptusów".
13 marca Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ale na początku kwietnia Karol Nawrocki przyjął ślubowanie tylko od dwóch – Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Pozostała czwórka nie została zaproszona do Pałacu Prezydenckiego, co natychmiast wywołało scysję między rządem Donalda Tuska a głową państwa.
Pozostali sędziowie – Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski i Marcin Dziurda – 9 kwietnia złożyli przysięgę w Sejmie, w obecności marszałków i notariusza. Wraz z nimi przysięgali również Bentkowska i Szostek. Choć formalnie mówili, że robią to "wobec prezydenta RP", to... Karola Nawrockiego w Sejmie nie było.
Karol Nawrocki o sędziach Trybunału Konstytucyjnego. Nazwał ich "raptusami"
W piątkowej rozmowie w Kanale Zero Karol Nawrocki przekonywał, że nigdy nie zamknął drogi do zaprzysiężenia pozostałych kandydatów. – Nigdy nie powiedziałem, że nie przyjmę ślubowania od pozostałej czwórki sędziów – mówił.
Dodał, że jego decyzja o zaprzysiężeniu jedynie Bentkowskiej i Szostka wynikała z konieczności zapewnienia działania Trybunału Konstytucyjnego. Jak zaznaczył, miał zastrzeżenia wobec procedury wszystkich sześciorga sędziów, ale musiał zadbać o minimalny skład instytucji.
– Musiałem zważyć racje 11 sędziów Trybunału Konstytucyjnego, aby zagwarantować funkcjonowanie instytucji państwowej. Chciałem, aby Trybunał Konstytucyjny funkcjonował i działał. I wybrałem dwóch, i zaprzysiągłem dwóch – mówił.
Nawrocki przyznał przy tym wprost, że formalnie nie ma kompetencji do selekcjonowania sędziów, których zaprzysięga. – Liczyłem, że Sejm mi w tym pomoże i wskaże, który sędzia jest za którego sędziego – powiedział. Jak tłumaczył, został postawiony w sytuacji, w której musiał podjąć decyzję samodzielnie. – Wybrałem sędziów, których wybrałem, bo nie dostałem innych wskazań – wskazał.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
Prezydent nie ukrywał też irytacji tym, że sędziowie nie poczekali na jego ruch. – Raptusy ci nasi sędziowie. Na swoje stopnie oficerskie czekają żołnierze, czekają profesorowie... a czwórka sędziów nie może poczekać – mówił, podkreślając: "nikt z Kancelarii Prezydenta, ani ja, nie powiedział, że ich nie zaprzysięgniemy".
W jego ocenie całą sytuację zaostrzyło to, co wydarzyło się później w Sejmie. – Z całą pewnością by do tego doszło, gdyby nie cyrk, który odbył się w polskim Sejmie – stwierdził.
Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie pozostałych sędziów TK? To zależy
Dopytywany o to, czy zamierza jeszcze zaprzysiąc pozostałą czwórkę sędziów, Karol Nawrocki przerzucił odpowiedzialność na TK. Jak stwierdził, "wszystko jest w rękach Trybunału Konstytucyjnego", a w tej sytuacji "konstytucja i cały system prawodawstwa polskiego i wszystkich ustaw jest, w pewnym sensie, bezradny".
Prezydent nie ukrywał, że sytuacja jest patowa. – Nie wiem, co ma zrobić dzisiaj prezydent, jeśli sędziowie, nie czekając, zaprzysięgli przed notariuszem w polskim Sejmie – mówił. Podkreślił przy tym, że to właśnie TK powinien rozstrzygnąć, jakie konsekwencje mają wydarzenia z Sejmu i się temu podporządkuje.
Jak zapowiedział Nawrocki, jeśli TK uzna, że konieczne jest ponowne zaprzysiężenie sędziów przez prezydenta, to się do tego dostosuje. Jeśli jednak Trybunał uzna, że wydarzenia w Sejmie zamykają sprawę, nie będzie podejmował żadnych dalszych działań.
