
Wizyta Emmanuela Macrona w Gdańsku to kluczowy moment w budowaniu silnej więzi partnerskiej z Francją. Wydarzenie ma ogromne znaczenie i dla naszego bezpieczeństwa, i sektora energetycznego. To istotne geopolityczne spotkanie odbywa się jednak ponad głową prezydenta Karola Nawrockiego.
Wizyta Emmanuela Macrona w Gdańsku to przypieczętowanie traktatu polsko-francuskiego w Nancy. Dotyczy ona wzajemnych gwarancji bezpieczeństwa i kwestii energetyki. Francja to potęga atomowa, która jest jednym z ważniejszych innowatorów militarnych na naszym kontynencie. To także zaufany partner w sektorze nauki i rolnictwa.
Do ugrania z naszej strony jest wiele. Chodzi tu nie tylko o zaangażowanie w doktrynę europejskiego odstraszania nuklearnego, ale też o umocnienie powiązań biznesowych, poruszenie kwestii partnerstwa w budowie pierwszej elektrowni atomowej nad Wisłą, a także o szansę na uczczenie wspólnej historii.
Macron w Gdańsku to policzek dla Nawrockiego
Wizyta prezydenta Francji nie jest też bez znaczenia z perspektywy polskiej polityki. To kolejny w ostatnich tygodniach ruch ze strony Donalda Tuska, który plasuje go w gronie głównych negocjatorów reprezentujących polski interes na arenie międzynarodowej.
Przypomnijmy, że Gdańsk jest rodzimym miastem ważnych polskich polityków, w tym właśnie Donalda Tuska. Ale jest też miastem, z którego pochodzi Karol Nawrocki. Urzędujący prezydent ma silne więzy ze swoją "małą ojczyzną". Był m.in. zaangażowany w ustawki z ramienia lokalnego klubu – Lechii Gdańsk. Sprawował też funkcję dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku w latach 2017–2021.
Jego ścieżka edukacyjna również była związana z miastem urodzenia. Studiował on w Instytucie Historii Uniwersytetu Gdańskiego. W mieście obronił też swój doktorat i ukończył studia podyplomowe MBA.
Zobacz także
Donald Tusk ważniejszy od Karola Nawrockiego
Karol Nawrocki mógłby być zatem gospodarzem wizyty Emmanuela Macrona. Tak się jednak nie stało. Polsat informował wcześniej, że o spotkanie z Macronem zabiegała kancelaria polskiego prezydenta, ale przeciwny miał być Tusk. W rozmowie z Onetem do sprawy odniósł się Rafał Leśkiewicz, rzecznik Karola Nawrockiego. Przypomniał, że prezydent Francji przyjechał do Polski na zaproszenie premiera, a "MSZ nie wystosował zaproszenia do prezydenta".
– Kancelaria Prezydenta informowała o chęci spotkania pana prezydenta Karola Nawrockiego z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Organizatorem wizyty jest rząd. Premierowi Tuskowi bardzo zależało na tym, żeby nie doszło do spotkania obu prezydentów. Dlatego naciskał na to, żeby wizyta odbyła się Gdańsku, a nie w Warszawie – powiedział Leśkiewicz.
I dodał, że "to kolejny przykład lekceważenia prezydenta przez rząd". – Lekceważenia Polaków, budowania murów i dzielenia społeczeństwa. To działanie wbrew interesowi Polski. Wykorzystywanie wizyt zagranicznych głów państw do wewnętrznej walki politycznej to przejaw skrajnie niepoważnej postawy rządzących i ośmieszania wizerunku Polski na arenie międzynarodowej – ocenił i dodał, że prezydent Nawrocki "ma dobre relacje z prezydentem Francji i jego administracją".
Reorganizacja sił. USA nie dowożą, czas skupić się na innych ważnych sojusznikach
Donald Tusk w ostatnich dniach nie próżnował. Silnie zaangażował się w promocję polskich interesów za granicą. Celem jego ostatniej podróży było umocnienie więzów gospodarczo-politycznych z dwoma kluczowymi partnerami Polski w Azji. Podczas wizyt spotkał się z kluczowymi politykami i przedstawicielami biznesu.
W Korei Południowej (12–13 kwietnia) szef rządu negocjował m.in. częściowe przeniesienie produkcji czołgów K2 do polskich zakładów. I przekonywał koreańskich oficjeli do podjęcia partnerstwa w ramach zaawansowanych technologicznie broni. Podkreślał też chęć ustabilizowania nierówności w wymianie handlowej. Nasz kraj jest w dużej mierze importerem produktów koreańskich, a w niektórych obszarach gospodarki mógłby znacząco zwiększyć eksport rodzimych towarów.
Wizyta Donalda Tuska w Japonii (14–15 kwietnia) była równie ważna, jeśli nawet nie ważniejsza. Polska umacnia się w roli rzetelnego i zaufanego partnera kraju kwitnącej wiśni. Znajduje to wyraz już teraz w działaniach japońskich firm, np. Toyoty, która jest kluczowym graczem na globalnym rynku motoryzacyjnym.
Ostatnio Toyota zdecydowała się na otwarcie nowego centrum, które będzie rozwijać infrastrukturę chmurową. Wspierać ono będzie działanie m.in. aplikacji MyToyota, która z samego Google Play została pobrana ponad milion razy. Placówka stworzy około 200 miejsc pracy dla wykwalifikowanych i dobrze zarabiających specjalistów. Powstanie ona pod Wrocławiem.
