Reformatorskie pomysły MRPiPS mogą zniszczyć polskie DPS-y.
Reformatorskie pomysły MRPiPS mogą zniszczyć polskie DPS-y. Fot. Shutterstock; KPRM

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej szykuje wielką reformę systemu opieki społecznej, która budzi skrajne emocje u tysięcy Polaków. Choć resort zapewnia, że nikt nie zamierza zamykać Domów Pomocy Społecznej (DPS-ów), środowiska pracownicze alarmują, że nowe przepisy w rzeczywistości doprowadzą do powolnego wygaszania takich placówek.

REKLAMA

Zapewnienia o ratowaniu systemu to jedno, a zapisy w projekcie nowelizacji to drugie. Zapowiadana reforma stawia na tzw. mieszkania wspomagane, ale jednocześnie rzuca cień na przyszłość tradycyjnych DPS-ów. Zarówno personel, jak i rodziny mieszkańców boją się, że pod hasłami nowoczesności kryje się demontaż dotychczasowego bezpieczeństwa osób najbardziej potrzebujących.

Nowy model wsparcia: Mieszkania wspomagane zamiast instytucji?

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej skierowało do konsultacji projekt, który ma wywrócić do góry nogami dotychczasowy model wsparcia społecznego. Kluczowym elementem tej układanki są mieszkania wspomagane – rozwiązanie, które ma łączyć fachową opiekę z większą prywatnością, której często brakuje w dużych placówkach. Nowy model zakłada, że osoby wymagające wsparcia w pierwszej kolejności będą trafiać właśnie tam, co oznacza odejście od automatycznego kierowania do DPS-ów.

Obecnie utrzymanie jednej osoby w domu pomocy społecznej to koszt rzędu 7 tys. zł miesięcznie. System finansowania opiera się głównie na środkach publicznych – w 90 proc. koszty pokrywają gminy, a tylko w 10 proc. rodziny. Choć ministerstwo zapewnia, że zmiany te nie mają charakteru oszczędnościowego, to jednocześnie przyznaje, że dla samorządów opieka środowiskowa może okazać się po prostu tańsza niż utrzymywanie wielkich budynków i personelu w placówkach stacjonarnych.

Ministerstwo uspokaja: DPS-y pozostaną fundamentem

W obliczu rosnącej fali niepokoju, głos zabrała wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Katarzyna Nowakowska. W rozmowie w RMF starała się wyciszyć negatywne emocje, podkreślając, że reforma ma charakter długofalowy i ewolucyjny. "To ważna ustawa, wskazująca kierunek zaopiekowania się osobą, ale nie wprowadza mechanizmów, które miałyby zlikwidować DPS" – zaznaczała Nowakowska. Według jej zapewnień, domy pomocy społecznej nie znikną z mapy Polski z dnia na dzień.

"DPS-y będą jeszcze długo fundamentem systemu pomocy społecznej" – dodała wiceminister, wskazując, że mieszkania wspomagane mają być jedynie alternatywą, a nie jedynym wyjściem. Resortowi zależy, aby osoba wymagająca pomocy miała własną przestrzeń i prywatność, co ma gwarantować właśnie nowa forma mieszkalnictwa. Zdaniem ministerstwa, zmiana ma na celu podmiotowe traktowanie seniorów i osób z niepełnosprawnościami.

Pracownicy DPS-ów mimo wszystko alarmują

Pomimo zapewnień ministerstwa, środowiska pracowników i stowarzyszenia zrzeszające dyrektorów placówek DPS widzą tę sytuację w znacznie ciemniejszych barwach. Ich zdaniem projekt ustawy wprowadza mechanizmy, które w praktyce uczynią z DPS-ów instytucje niemal niedostępne. Zapisy o konieczności "wyczerpania" innych form wsparcia przed skierowaniem do placówki stacjonarnej mogą sprawić, że prawo do całodobowej opieki stanie się fikcją.

Działacze alarmują, że definicja deinstytucjonalizacji mówi wprost o zastępowaniu opieki instytucjonalnej wsparciem środowiskowym. To budzi realny strach o przyszłość placówek domów pomocy społecznej, które już teraz są coraz częściej zamykane z powodu braku środków na ich utrzymanie. Pracownicy wskazują na szereg zagrożeń płynących z planowanej reformy, m.in.:

  • Powolne wygaszanie i osłabianie potencjału DPS-ów
  • Brak analizy ryzyka dla osób z najcięższymi potrzebami
  • Deprofesjonalizacja zawodu poprzez obniżanie standardów wykształcenia dla pracowników socjalnych
  • Przerzucenie ciężaru opieki z państwa na rodziny, które mogą nie udźwignąć trudów całodobowej pomocy
  • Prawdziwy koszt zmian. Czy system wytrzyma reformę?

    Największe obawy budzi fakt, że nowe zadania dla pomocy społecznej mogą nie otrzymać gwarancji stabilnego finansowania. Pracownicy obawiają się, że państwo wycofuje się z odpowiedzialności za osoby niesamodzielne, oferując w zamian system oparty na umowach cywilnoprawnych i zasadach rynkowych. To może oznaczać, że dostęp do opieki będzie zależał od grubości portfela beneficjenta, a nie od jego faktycznego stanu zdrowia.

    Środowiska opieki społecznej nagłaśniają sprawę w mediach, wytykając sprzeczności między oficjalną narracją ministerstwa a zapisami w ustawie. Jeśli wsparcie środowiskowe zastąpi, a nie tylko "uzupełni" domy pomocy, to przyszłość tysięcy pracowników oraz mieszkańców DPS-ów stanie pod wielkim znakiem zapytania. Spór o kształt reformy dopiero się rozkręca, a jego stawką jest przecież godność i bezpieczeństwo najbardziej bezbronnych obywateli.