
W najnowszej Rozmowie naTemat europoseł Bartosz Arłukowicz powiedział, czego jego zdaniem Szczecin powinien się najbardziej wstydzić. Wskazał bez zastanowienia na Dariusza Mateckiego, kontrowersyjnego posła PiS. – W każdym medium i przy każdej okazji przepraszam Polskę w imieniu Szczecina za Mateckiego – stwierdził wiceprzewodniczący Koalicji Obywatelskiej.
W najnowszym podcaście Rozmowa naTemat Anna Dryjańska pytała europosła Bartosza Arłukowicza m.in. o "nową konstytucję" Karola Nawrockiego, krytyczną sytuację w ochronie zdrowia oraz kwestię rozliczenia Zbigniewa Ziobry przez polski wymiar sprawiedliwości. Poruszono także wątek międzynarodowy i plany Donalda Trumpa dotyczące zaangażowania USA w struktury NATO.
W pewnym momencie padło jednak pytanie o lokalne podwórko Arłukowicza: co dla Szczecina powinno być źródłem dumy, a co powodem do wstydu? Odpowiedź była błyskawiczna i wyjątkowo ostra.
"Matecki jest wstydem dla Szczecina". Arłukowicz liczy na prokuraturę
Bartosz Arłukowicz zdecydowanie nie gryzł się w język, gdy rozmowa zeszła na postać Dariusza Mateckiego. Poseł PiS od lat budzi ogromne emocje, a w samym Szczecinie jest kojarzony m.in. z ubiegłoroczną nagonką na czarnoskóre osoby, których zdjęcia publikował w sieci, oskarżając je o bycie nielegalnymi imigrantami (nie były). Dla Arłukowicza obecność takiego polityka w parlamencie z mandatem ze stolicy Pomorza Zachodniego jest nie do zaakceptowania.
– Matecki jest wstydem dla Szczecina. To jest poseł, który został wybrany głosami mieszkańców Szczecina. Mam nadzieję, że nigdy więcej się to nie wydarzy. W każdym medium i przy każdej okazji przepraszam Polskę w imieniu Szczecina za Mateckiego, tak jak województwo lubuskie za Mejzę, przepraszamy całą Polskę – stwierdził europoseł.
Arłukowicz wyraził również nadzieję, że kariera parlamentarna Mateckiego dobiega końca, a do głosu dojdą w końcu odpowiednie organy ścigania. Według polityka KO czas posła PiS powinien być wypełniony zupełnie innymi aktywnościami niż dotychczas.
– Mam nadzieję, że nigdy więcej Matecki do polskiego Sejmu nie wejdzie, a prokuratura skutecznie się nim zajmie. Tak, żeby pan Matecki naprawdę nie miał czasu na przychodzenie na spotkania Patryka Jakiego i Janusza Cieszyńskiego na Plac Zamenhofa, tylko żeby miał troszeczkę inne zajęcia – dodał Arłukowicz, nawiązując do ostatnich wydarzeń w Szczecinie.
Zobacz także
"Twierdza Szczecin została obroniona przed pisowskim najazdem"
Bartosz Arłukowicz wskazał również, z czego Szczecinianie mogą być dziś dumni. Jako wzór postawy obywatelskiej podał Kubę Salomona, studenta, który odważył się skonfrontować z ostatnim "pisowskim najazdem" w mieście. Do Szczecina przyjechali bowiem Patryk Jaki oraz Janusz Cieszyński w ramach ich akcji "Zmień nasze zdanie", inspirowanej amerykańskimi happeningami zmarłego Charliego Kirka. Polega ona na tym, że politycy organizują, a raczej, jak wynika z obserwacji, próbują organizować debaty ze studentami w różnych miastach w Polsce. W Szczecinie dołączył do nich również Dariusz Matecki.
Jak ocenił Arłukowicz, spotkanie na placu Zamenhofa okazało się dla polityków prawicy wizerunkową porażką. Frekwencja studentów była znikoma, a ci, którzy się pojawili, nie szczędzili gościom trudnych pytań. Liderem tej merytorycznej ofensywy był właśnie młody chłopak współpracujący z europosłem.
– Kuba zadał kilka bardzo precyzyjnych pytań panu Jakiemu i Cieszyńskiemu, którzy z potem czoła, na tarczy uciekali ze Szczecina. Panowie, mam dla was informację: gdybyście chcieli nad morze, wpadajcie zawsze do Szczecina, podwieziemy, dla nas to nie kłopot, ale od ludzi ze Szczecina trzymajcie się z daleka – ironizował Arłukowicz.
Europoseł podsumował to starcie w bardzo obrazowy sposób, dając do zrozumienia, że stolica Pomorza Zachodniego pozostaje miejscem nieprzychylnym dla narracji prezentowanej przez polityków polskiej prawicy. – Ogłaszam, że twierdza Szczecin została obroniona przed pisowskim najazdem – skwitował polityk.
