
Pasażerowie planujący loty po Europie stają przed nowym wyborem przy zakupie biletów. Podczas gdy niektórzy przewoźnicy modyfikują swoją ofertę, wprowadzając taryfy dla minimalistów, na rynku pojawiają się gracze, którzy decydują się na ruch w zupełnie innym kierunku i powiększają dopuszczalne wymiary bagażu.
Wyobraźcie sobie, że pakujecie się na krótki, majowy city break. Nie potrzebujecie dużej walizki, wystarczy wam mały plecak na najpotrzebniejsze rzeczy. Dotychczas w wielu liniach lotniczych musieliście płacić za drogi bilet obejmujący pełny bagaż podręczny, z którego i tak nie korzystaliście. Ale łotewski przewoźnik airBaltic właśnie wdrożył rozwiązanie, które ma na celu uelastycznienie cennika. Wszystko po to, by dopasować go do pasażerów, dla których priorytetem jest niska cena.
Z drugiej zaś strony pojawiają się sygnały, że komfort wcale nie musi odchodzić do lamusa. Niemiecka linia Condor zdecydowała się bowiem na krok, który może zaskakiwać – zamiast szukać oszczędności w centymetrach, tak jak tanie linie lotnicze, przewoźnik postanowił ustandaryzować i powiększyć limity bagażowe na swoich trasach.
Zobacz także
AirBaltic proponuje nowe rozwiązanie. Większy wybór, mniejsze wymagania
Nowa struktura biletów, która weszła w życie 6 maja, wprowadza dodatkową opcję o nazwie "Economy Mini". Jak podaje serwis "Aviation24.be", zasady są tu przejrzyste: to taryfa stworzona dla osób, które na pokład zabierają jedynie tzw. przedmiot osobisty o wymiarach 40x30x15 cm. Nie oznacza to jednak, że standardowy bagaż podręczny znika z samolotów. Staje się on po prostu płatnym dodatkiem w tym konkretnym, najtańszym wariancie.
AirBaltic podąża tym samym śladami Lufthansy, która w kwietniu tego roku wprowadziła taryfę typu "basic". Pozwala ona na oszczędności tym, którzy potrafią spakować się do niewielkiej torby mieszczącej się pod fotelem. To ukłon w stronę osób podróżujących służbowo na jeden dzień lub turystów stawiających na ekstremalny minimalizm podczas krótkich i intensywnych podróży.
Condor idzie pod prąd trendom
Podczas gdy część rynku skupia się na wprowadzaniu "odchudzonych" taryf, niemiecka linia Condor zdecydowała się na krok, który może zaskoczyć podróżnych. Jak podaje portal Fly4free, od 1 maja przewoźnik nie tylko ustandaryzował limity, ale wręcz zdecydował się na zwiększenie dopuszczalnych gabarytów bagażu podręcznego.
W taryfach ekonomicznych pasażerowie zyskali dodatkowe centymetry. Walizka kabinowa może mieć teraz 23 cm głębokości zamiast dotychczasowych 20 cm. To dobra wiadomość dla tych, którzy do tej pory mocowali się ze sztywnymi ramami wzornika bagażowego na lotnisku.
To jednak nie koniec zmian w polityce tego przewoźnika. Jak podaje "Fly4free", linia zapowiedziała już kolejne udogodnienia na 2027 rok, kiedy to limit bagażu rejestrowanego w klasie ekonomicznej ma wzrosnąć z 20 do 23 kg. Wygląda na to, że walka o klienta w branży lotniczej zdaje się toczyć na dwóch polach: z jednej strony mamy walkę o minimalistów, którzy uwielbiają city breaki, a z drugiej licytowanie się na centymetry dla tych, którzy nie wyobrażają sobie podróży bez komfortu pełnowymiarowego bagażu.
