
Sytuacja na Bliskim Wschodzie pozostaje daleka od optymalnej. Mimo iż Emirates przywrócił niemalże całą swoją siatkę połączeń, to o powrocie do normy na razie nie ma mowy. W piątek 8 maja doszło do kolejnej fali ataków Iranu, a ZEA poderwały swoje myśliwce. Osoby przebywające w tym kraju są świadkami działań obrony przeciwlotniczej.
Na Bliskim Wschodzie cały czas trwa wymiana ognia. Nie jest ona tak intensywna, jak na początku marca, ale sytuacja jest także daleka od pełnego spokoju sprzed ataku Izraela i USA na Iran. Do kolejnej serii ataków na ZEA doszło w piątek 8 maja. Obrona powietrzna Zjednoczonych Emiratów Arabskich potwierdziła, że trwa operacja, której celem jest neutralizacja zagrożenia.
ZEA zaatakowane przez Iran. W kraju słychać strzały
"Obecne emirackie systemy obrony powietrznej angażują się w odpieranie ataków rakietowych i dronów nadlatujących z Iranu, a Ministerstwo Obrony potwierdza, że dźwięki słyszane w różnych częściach kraju są wynikiem działań emirackich systemów obrony powietrznej przeciwko rakietom balistycznym, krążącym oraz dronom" – przekazało ministerstwo obrony ZEA w porannym komunikacie.
Mimo upływu kilku godzin od rozpoczęcia ataku (komunikat został opublikowany o 4:35 czasu polskiego) nie podano szczegółów dotyczących zaatakowanego obszaru. Nie ma także informacji o ewentualnych uszkodzeniach budynków i poszkodowanych.
Pewne jest jednak, że przed atakiem na ZEA doszło do wymiany ognia w Cieśninie Ormuz. To ona jest aktualnie przedmiotem negocjacji na linii Iran-USA. Jest to główny szlak transportu ropy naftowej z Zatoki Perskiej nad którą pełną kontrolę sprawuje Iran. Od 28 lutego, kiedy to rozpoczął się konflikt, nie przepłynął tamtędy prawie żaden tankowiec.
Zobacz także
W nocy z czwartku na piątek miało dojść do ataku Iranu na statki należące do marynarki USA. Irańczycy twierdzą, że zrobili to, ponieważ żołnierze USA wcześniej ostrzelali irańskie jednostki. Sprawę skomentował już Donald Trump. Prezydent twierdzi, że żadna z amerykańskich jednostek nie została poważnie uszkodzona, a atak był samoobroną. Dodał on także, że nocna wymiana ognia nie doprowadziła do zerwania zawieszenia broni z 8 kwietnia. Podkreślił też, że jest coraz bliżej zawarcia pokoju z Iranem.
Atak Iranu na ZEA. Wiadomo co z lotami z Dubaju i Abu Zabi
Kolejny atak na ZEA wiązał się z utrudnieniami w lotnictwie. Do ZEA nadal nie wrócili europejscy przewoźnicy, ale loty stamtąd regularnie oferuje m.in. linia Emirates. W ich rozkładzie są także połączenia do Polski.
Porty w Dubaju i Abu Zabi nie wydały oficjalnych oświadczeń po niedawnej wymianie ognia. Jednak w systemie Flightradar24.com było widać, że na czas ostrzału przestrzeń powietrzna nad ZEA opustoszała. Część lotów przekierowano, a inne uziemiono.
Systemy lotnisk pokazują, że doszło do opóźnień lotów. Starty miały od kilkudziesięciu minut do ponad godziny poślizgu. Około godziny na swój start musieli czekać pasażerowie, którzy w piątek 8 maja lecą z Dubaju do Warszawy. Ok. godziny 8:00 rano ruch nad ZEA odbywał się normalnie.
