Ręcznikowa blokada nad basenem przestała być bezkarna. Teraz możesz za nią dostać zwrot pieniędzy
Rezerwacje leżaków to zmora wakacji all inclusive. Okazuje się, że można z nią walczyć Fot. Mulevich/Shutterstock

Wakacje dla wielu z nas kojarzą się z porannym sprintem do basenu, by rzucić ręcznik na upatrzony leżak. Jak się okazuje, ta irytująca tradycja może słono kosztować biura podróży. Jeden z turystów udowodnił, że brak wolnego miejsca nad basenem to poważna wada urlopu, za którą należy się zwrot gotówki.

REKLAMA

Wyobraźcie sobie taką sytuację: płacicie za luksusowe wakacje w Grecji ponad 30 tysięcy złotych, marząc o spokojnym czytaniu książki przy basenie. Tymczasem jedyne, co widzicie o szóstej rano, to morze pustych leżaków "zarezerwowanych" przez gości, których nie ma w zasięgu wzroku. Zamiast wypoczynku, macie codzienną walkę o przetrwanie i dzieci zmuszone do leżenia na ziemi. Brzmi jak scenariusz z najgorszego wyjazdu? Dla pewnego turysty z Niemiec była to niestety smutna rzeczywistość.

Jak podaje "Euronews", mężczyzna nie zamierzał jednak machnąć na to ręką. Po powrocie z greckiej wyspy Kos uznał, że jego urlop był "wadliwy" i skierował sprawę na drogę sądową.

Ponad 4000 zł zwrotu za... brak wolnego leżaka na all inclusive. Sąd był nieubłagany

Niemiecki turysta, który na wakacje wybrał się z rodziną, argumentował, że system rezerwacji ręcznikami sprawił, że z leżaków nie dało się korzystać. Co z tego, że hotel je posiadał, skoro biuro podróży i obsługa nie dopilnowały, by przestrzegano regulaminu zakazującego "zaklepywania" miejsc? Rodzina codziennie traciła czas na poszukiwania skrawka wolnej przestrzeni, podczas gdy organizator wycieczki i hotel bezradnie rozkładali ręce.

Sąd Rejonowy w Hanowerze uznał te argumenty za zasadne, a sędziowie orzekli, że oferta biura podróży była "wadliwa". Rodzina ma otrzymać 986 euro odszkodowania (ponad 4200 zł). To może być sygnał dla branży turystycznej, że ignorowanie "wojen o leżaki" może się po prostu przestać opłacać.

Jeżeli więc podczas kolejnych wakacji znów zastaniecie wszystkie leżaki zajęte przez urlopowiczów, warto pamiętać o tej historii. Dokumentowanie takich sytuacji zdjęciami i zgłaszanie ich rezydentowi może być pierwszym krokiem do odzyskania pieniędzy za zmarnowany czas i wypoczynek.

Gdzie nie odbywają się wojny o leżaki? Nowe kierunki wakacyjne czekają na odkrycie

A ci, którzy wolą w ogóle nie bawić się w leżakowe wojny, mogą skorzystać z ofert turystycznych mniej popularnych krajów. Dania to kierunek, który zapewni nam ochłodę w letnich miesiącach, które na południu Europy coraz częściej stają się nie do zniesienia. Chociaż kraj ten cały czas rośnie w siłę i zależy mu na nowych turystach, wiele plaż nawet w szczycie sezonu turystycznego jest zupełnie niezatłoczonych.

Alternatywą dla przepełnionych kurortów są również mniej odwiedzane wyspy w znanych destynacjach. Na łamach naTemat pisaliśmy już o "nieodkrytych" wyspach w Grecji. Ikaria to jedna z mniej znanych wysp, które oferuje nie tylko dobrą pogodę, ale także bardziej autentyczne doświadczenia. Od lokalsów można się też wiele nauczyć w sprawie zdrowego stylu życia, bo wyspa ta znana jest jako tzw. niebieska strefa, czyli obszar, na którym wysoki odsetek mieszkańców dożywa ponad dziewięćdziesięciu lat.