
Polaków można spotkać w każdym zakątku Europy. Jednak na przestrzeni ostatnich lat najszybciej rosło zainteresowanie wczasami na wyspach na Morzu Śródziemnym. Teraz tak bliska nam Malta chce dużej zmiany w podejściu do turystyki. Różnice poczujemy już w lipcu.
Wczasy na Malcie stały się dla Polaków czymś więcej niż budżetowym city breakiem pełnym słońca. Oczywiście wyspa pozostaje miejscem idealnym na takie wypady, ale w oczach polskich turystów stała się pełnoprawną destynacją na zdecydowanie dłuższe wakacje. Kraj szykuje się jednak do dużej zmiany w kierunku rozwoju swojej turystyki. Będzie lepiej, ale i drożej.
Malta stawia na jakość. To powolny koniec masowej turystyki
Przez lata Malta stawiała na to, żeby przyciągać jak największą liczbę podróżnych. Jednak duże natężenie zagranicznych gości stało się kłopotliwe dla miejscowej ludności i zaczęło realnie wpływać na jakość życia na wyspie. Stąd ogłoszone właśnie duże zmiany w sektorze turystycznym.
Na wyspie latami wyrastały ogromne hotele nastawione na wczasowiczów wybierających urlopy all inclusive. Te budowano najczęściej na wybrzeżu, przez co miały duży wpływ na tamtejszy krajobraz. Władze kraju powiedziały: dość. Od czerwca 2026 roku nowe obiekty będą mogły mieć maksymalnie 200 pokojów. Dodatkowo żaden z nich nie będzie mógł być wyższy niż trzy piętra, dzięki czemu nie powinien drastycznie wpływać na krajobraz.
Idąc dalej, Malta postawi na rozwój turystyki jakościowej. Oznacza to koniec budowania obiektów z jedną lub dwiema gwiazdkami. Dodatkowo te, które już istnieją, będą zachęcane do podwyższania swojego standardu. Władze Malty oficjalnie wprowadziły także nowe kategorie obiektów. Obok przytulnych i klimatycznych hoteli butikowych będą to również obiekty klasy premium, a także hotele "difusso". Zwłaszcza ta kategoria zapowiada się ciekawie. Będą to bowiem noclegi z jedną recepcją, ale z pokojami w kilku sąsiednich budynkach. Ponadto władze państwowe mają zachęcać do tworzenia hoteli w budynkach historycznych, o ile zachowają ich oryginalną architekturę.
Zobacz także
– Turystyka jest fundamentem naszej gospodarki. Zabezpieczenie jej przyszłości wymaga odważnych, odpowiedzialnych decyzji i jasnego kierunku przyszłych inwestycji. Właśnie to robimy poprzez te przepisy, które podniosą standardy we wszystkich kategoriach zakwaterowania, zapewniając, że nadal będziemy spełniać, a nawet przekraczać oczekiwania naszych gości – zapewnił minister spraw zagranicznych i turystyki Malty Ian Borg.
Malta podnosi podatek dla turystów. Część daniny zostanie w kieszeniach lokalnych władz
Kolejne zmiany dla podróżnych zostaną wprowadzone już na początku lipca 2026 roku. Zgodnie z nowymi przepisami władze potroją wówczas tzw. wkład ekologiczny w turystykę. Jest to stała opłata, którą płacą turyści nocujący na Malcie.
Dotychczas każda osoba płaciła 0,5 euro za każdą noc spędzoną na Malcie i Gozo. Od lipca opłata ta wzrośnie do 1,5 euro od osoby za noc. W przeliczeniu na złotówki daje to podwyżkę z ok. 2 do 6 zł. Nie jest to duża różnica, tym bardziej że część pieniędzy uzyskanych z wyższej daniny ma zostać przekazana na działania lokalnych władz. "The Malta Independent" podaje, że będzie to każde 0,5 euro z nowych 1,5 euro.
Efektem wszystkich zmian przyjętych przez władze Malty będzie wzrost cen dla turystów. Z drugiej jednak strony lokalne władze będą miały więcej środków na ratowanie obiektów historycznych, które przecież są wizytówką tego kraju. Ostatecznie więc zmiana kursu z turystyki masowej na jakościową może wyjść im na dobre. A Polacy, którzy już teraz tłumnie tam latają, nie powinni zrezygnować z tego kierunku, bo już dziś są jedną z grup, która nie trzyma się tam za kieszeń.
