
Maj to jeden z ostatnich momentów na rezerwację wakacji all inclusive – chyba że liczycie na korzystne cenowo lasty, wtedy możecie czekać, co nie zawsze się opłaca. Jednak niezależnie od tego, kiedy dokonacie rezerwacji, najpewniej poddacie się nowemu trendowi w biurach podróży. Tam cena nie jest już wcale najważniejsza.
Wakacje rozpoczną się już za niespełna miesiąc, a ich synonimem dla znacznego grona Polaków są wczasy all inclusive z biurem podróży. Jak co roku najpopularniejsze będą pobyty w Turcji i Egipcie, gdzie mamy bardzo dobry stosunek jakości do ceny. Jednak jak wskazuje TUI, wśród Polaków widać wyraźną zmianę w kwestii wyboru hoteli. Szukanie najtańszych opcji już dawno wyszło z mody.
TUI o wakacjach all inclusive Polaków. To 90 proc. wszystkich rezerwacji
Marcin Dymnicki, prezes TUI Poland, w rozmowie z Business Insider Polska opowiedział o trendach panujących na naszym rynku. To właśnie zarządzane przez niego biuro podróży obsługuje największą liczbę podróżnych, stąd panujące tam tendencje wiele mówią o ogólnym zainteresowaniu naszych wczasowiczów. A w tym zakresie wiele się zmieniło na przestrzeni lat.
Po pierwsze stale rośnie popyt na wakacje all inclusive, które w sieci bywają często wyśmiewane. Polacy chcą mieć urlopowe wydatki pod kontrolą, a dodatkowo nie zamierzają szukać wolnego stolika w restauracji w szczycie sezonu. Stąd aż 90 proc. klientów TUI rezerwuje właśnie wczasy all inclusive. Znaczenie ma także standard hotelu. Na obiekty z trzema gwiazdkami patrzymy bardzo nieprzychylnym okiem.
– Jeśli chodzi o standard hotelu, Polacy nie chcą już schodzić poniżej czterech gwiazdek – zwłaszcza w Turcji, Egipcie i Tunezji, gdzie praktycznie oferujemy tylko hotele cztero- i pięciogwiazdkowe – przekazał Dymnicki. Równocześnie jednak wg prezesa nieco mniejsza liczba gwiazdek jest akceptowana np. w przypadku wyjazdów do Grecji i Hiszpanii, które są zdecydowanie droższymi kierunkami niż Egipt czy Tunezja.
Dymnicki wskazał też na rosnące zainteresowanie wyjazdami do hoteli wyłącznie dla dorosłych. Stanowią one aktualnie kilkanaście procent oferty TUI i są coraz chętniej rezerwowane przez naszych podróżnych.
Zobacz także
Polacy nie chcą all inclusive w Bułgarii. Spadek w TUI jest wyraźny
W związku ze wzrostem wymagań co do jakości obiektów, jedzenia i animacji, nasi podróżni przestali zwracać uwagę wyłącznie na niską cenę wyjazdu. Jak podkreślił prezes TUI, wyraźnie straciła na tym Bułgaria, która jeszcze przed pandemią cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem naszych podróżnych.
– Obecnie sprzedajemy 60 proc. ofert do Bułgarii w porównaniu do tego, co sprzedawaliśmy przed pandemią w 2020 r. To jest jedyny kraj, gdzie odnotowujemy spadki. Wszędzie indziej tak naprawdę wysyłamy więcej samolotów, szukamy dodatkowych hoteli. Natomiast jeżeli chodzi o Bułgarię, to popyt spada. I to pomimo tego, że ceny są wciąż relatywnie atrakcyjne, bo przelot jest krótki i to jeden z naszych najtańszych kierunków – zaznaczył Dymnicki.
– Dla wielu klientów "tanio" przestało wystarczać. Wolą dopłacić i wybrać inny kierunek – dodał.
Wizz Air i Ryanair mogły zabrać klientów TUI w Bułgarii
Jednak na kwestię spadku liczby rezerwacji wczasów w Bułgarii trzeba spojrzeć także z innej strony. Po pierwsze, w ostatnich latach bardzo dynamicznie rozwinęła się tam oferta tanich linii lotniczych. Aktualnie tylko z Ryanairem możemy polecieć z Krakowa i Katowic do Warny, a Burgas dostępne jest z Gdańska, Krakowa, Poznania i Modlina.
Jeszcze bogatszą ofertę ma tam Wizz Air. Warna, czyli miasto położone zaledwie 17 km od słynnych Złotych Piasków, jest dostępna bezpośrednio z Gdańska, Katowic, Modlina i Wrocławia. Do Burgas polecimy natomiast z Gdańska, Katowic, Lublina, Lotniska Chopina w Warszawie, a od tego sezonu również z Radomia.
Dlaczego to tak ważne? Dzięki bezpośrednim lotom Polacy nie są już "skazani" na konieczność rezerwacji wakacji w Bułgarii z biurem podróży. Wielu zamiast all inclusive może woleć lot z tanią linią i np. wynajęcie mieszkania albo szukanie hotelu na własną rękę. Po trzecie, z biegiem lat nawet kilkanaście tysięcy polskich turystów kupiło własne domy nad Morzem Czarnym i spędzają w nich wakacje. Każdy z tych aspektów mógł wpłynąć na nasze wakacyjne wybory. Dlatego losu Bułgarii lepiej nie przesądzać wyłącznie na podstawie danych z biur podróży.
