
Od śmierci Łukasza Litewki jutro – 14 maja – miną dokładnie trzy tygodnie, a sprawa nie cichnie. Cały czas budzi społeczne emocje. Pojawiają się też nowe wątki. Teraz okazuje się, że od kilku dni Prokuratura Rejonowa Sosnowiec Północ prowadzi również drugie śledztwo związane z posłem – dotyczące gróźb karalnych, które miały pojawiać się pod jego adresem przed wypadkiem.
Przypomnijmy. Do tragicznego wypadku w Dąbrowie Górniczej, w którym zginął poseł Łukasz Litewka, doszło 23 kwietnia. Polityk jechał rowerem ulicą Kazimierzowską, gdy nagle uderzył w niego samochód osobowy. 57-letni kierowca został zatrzymany, jednak po przesłuchaniu, postawieniu zarzutów oraz wpłaceniu kaucji w wysokości 40 tys. zł mógł opuścić areszt. Śledczy cały czas pracują nad wyjaśnieniem dokładnych okoliczności śmierci posła Nowej Lewicy.
Drugie postępowanie Prokuratura Rejonowa Sosnowiec Północ wszczęła 7 maja. To śledztwo dotyczy kierowania gróźb karalnych, które miały pojawiać się wobec posła Litewki w internecie jeszcze przed wypadkiem.
Drugie postępowanie ws. śmierci posła Litewki. Tym zajmie się prokuratura
"Śledczy zapewniają o koordynacji obu spraw. Ale podkreślają, że dowody wskazują na nieumyślny wypadek" – przekazał 13 maja na X Szymon Kastelik z Radia Zet. Wcześniej o drugim śledztwie ws. Łukasza Litewki informował "Fakt". Jak przekazał 11 maja portal, jest to efekt interwencji poselskiej Waldemara Andzela, posła PiS z Zagłębia, który skierował zapytanie do Ministerstwa Sprawiedliwości, "czy Łukasz Litewka czuł się zagrożony i czy otrzymywał groźby karalne".
– Poseł Litewka nie składał wcześniej żadnych zawiadomień do prokuratury w związku ze swoją działalnością, że ktoś groził pozbawieniem go życia – powiedział cytowany przez "Fakt" Zbigniew Pawlik, szef Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ. Z przekazanej przez niego informacji wynika, że śledztwo prowadzone jest w sprawie "by wykluczone zostały jakiekolwiek spekulacje, że śmierć posła mogła nastąpić na skutek zaplanowanego zamachu czy też była efektem jego działalności społecznej i politycznej".
W trakcie postępowania mają być analizowane wpisy internautów, którzy "podają wprost, że Litewka nie zginął w wypadku, ale w zamachu".
Jak podaje dziś Radio Zet – to śledztwo jest na bardzo wstępnym etapie. Cytowany przez portal rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu Bartosz Kilian, wyjaśnił:
– Prokurator po analizie materiałów źródłowych, po zapoznaniu się z komentarzami, które pojawiały się pod adresem pana posła w miesiącach przed wypadkiem, uznał, że sprawa ta wymaga sprawdzenia. Czuliśmy się zobligowani jako prokuratura, by zareagować na tego typu inicjatywy, dążąc do kompleksowego załatwienia tejże sprawy. Uważamy, że tego rodzaju podejście jest słuszne.
Jak dodał, "jeżeli którekolwiek ze śledztw dostarczy materiałów użytecznych dla drugiego postępowania, niewątpliwie zostaną one przekazane z jednej sprawy do drugiej".
Zobacz także
Sprawa śmierci Łukasza Litewki cały czas budzi emocje
Sprawa śmierci Łukasza Litewki cały czas wywołuje emocje i lawinę komentarzy w internecie. Tak było też po ostatnim programie "Uwaga!" TVN, gdy dziennikarze rozmawiali z 57-letnim mężczyzną podejrzanym o spowodowanie wypadku, a także z jego żoną i znajomym.
Oskarżony obawiał się ujawnienia swojego wizerunku i nie zgodził się na pokazanie swojego domu, dlatego rozmowa z nim odbyła się bez udziału kamer. Dziennikarz Tomasz Lusawa spędził z nim dwie godziny przy jednym stole – tutaj pisaliśmy o tym więcej.
Wciąż pojawiają się też niesprawdzone informacje, które prokuratura musi prostować. Na przykład wiadomo już, że Łukasz Litewka rozmawiał z kimś przez telefon, gdy doszło do wypadku – dokładnie o godz. 13:14 konwersacja gwałtownie się urwała i zapadła cisza. W sieci od razu ruszyły spekulacje i domysły. Wiele osób pomyślało jednak, że poseł trzymał telefon, jadąc na rowerze. Rzeczywistość była jednak nieco inna.
Prokuratura wyjaśniła, że poseł korzystał ze słuchawki podczas rozmowy, co zostało potwierdzone przez zapis monitoringu – nie stanowiło to naruszenia zasad ruchu drogowego.
