
Pellet drzewny ponownie drożeje, chociaż mamy dopiero połowę maja, a sezon grzewczy dobiegł końca. Kolejna zima zapowiada się wyjątkowo ciężko dla właścicieli kotłów na biomasę, a widmo zaporowych kwot w sklepach i składach znowu zagląda Polakom w oczy. Dlaczego już teraz jest tak źle?
Pamiętamy doskonale minioną zimę, która mocno uderzyła po kieszeniach osoby ogrzewające domy pelletem drzewnym. W szczycie sezonu stawki za tonę sięgały nawet 3000 złotych. Sytuacja wydawała się nieprawdopodobna, bo raptem kilkanaście tygodni wcześniej materiał ten można było kupić za połowę tej kwoty. Rynek bywa jednak bezlitosny, a w kolejną zimę czeka nas niemal na 100 procent powtórka.
Skąd biorą się wysokie ceny pelletu?
Ogromny popyt wynika bezpośrednio z sukcesu rządowych dotacji na termomodernizację w ramach programu "Czyste Powietrze". Krajowa produkcja zupełnie nie nadąża za tak olbrzymim zainteresowaniem, stąd niektórzy ściągają opał z zagranicy. Problem w tym, że nie tylko Polacy masowo instalują kotły zasilane biomasą, więc kryzys jest ogólnoeuropejski i działa w dwie strony.
Brak trocin do palenia potęgują też problemy finansowe tartaków, które przez wysokie rachunki za prąd muszą podwyższać ceny. Do tego surowiec nie wyrośnie z dnia na dzień, więc są momenty, gdy go nie ma w składach.
Jednak w kwietniu w naTemat pisaliśmy, że ceny pelletu spadły znacznie poniżej 2000 złotych i jest ogólnodostępny. W sieci pojawiały się wręcz oferty rzędu 1500 złotych za tonę. Kto zlekceważył wiosenne obniżki i nie zrobił zapasów, będzie teraz tego żałował.
Tani pellet to już historia
Sytuacja na rynku znów robi się napięta, choć do zimy jeszcze daleko. Stawki znów idą odczuwalnie w górę. Dziennikarze portalu Fakt rozmawiali z Cezarym Puchaczem, producentem opału z regionu warmińsko-mazurskiego. Przedsiębiorca oferuje obecnie tonę surowca za 1850 złotych.
Z jego relacji jasno wynika, że głównymi winowajcami są wyższe koszty paliwa, gwałtownie drożejąca folia do pakowania (plastik powstaje z ropy) oraz stale rosnące ceny prądu. Sama trocina dawno przestała być odpadem, stając się niezwykle pożądanym towarem.
Klienci naiwnie łudzą się i czekają na korektę cenników. Nic dziwnego, że jeszcze tej zimy ceny pelletu szalały, rząd rozkładał ręce, a UOKiK węszył spisek między producentami
"Powtarzam: cena pelletu w tym roku już nie spadnie, a im bliżej zimy, tym będzie drożej" – podkreślił Cezary Puchacz cytowany przez dziennik Fakt. Ekspert radzi, by kupić opał już teraz.
"Powtarzam: cena pelletu w tym roku już nie spadnie, a im bliżej zimy, tym będzie drożej" – podkreślił Cezary Puchacz cytowany przez dziennik Fakt. Ekspert radzi, by kupić opał już teraz.
Można podchodzić do tego z dystansem, bo przecież producent na tym zarabia. Biorąc jednak pod uwagę, że mamy maj, prawie nikt już nie grzeje w domu, a ceny już rosną, to raczej nie ma opcji, by zimą nagle miały być niższe.
Zobacz także
Pellet ze słonecznika nowym hitem
Polacy jednak bardzo szybko znaleźli świetną alternatywę. Na rynku prawdziwą furorę robi pellet z łusek słonecznika. Te równie niepozorne resztki z przemysłu spożywczego nie mają chemicznych ulepszaczy, emitują mało CO2, dobrze się palą i pozostawiają mało popiołu, który można używać jako nawóz.
Jednak największą zaletą tego rozwiązania jest cena. Tonę takiego opału dostaniemy za ok. 1000 złotych (aczkolwiek też widzę już nawet za 1500 zł). To blisko dwukrotnie taniej niż w przypadku tradycyjnego pelletu drzewnego. Jednocześnie jego wartość opałowa pozwala na bezproblemowe konkurowanie z najlepszymi gatunkami drewna.
Przed zakupem warto sprawdzić instrukcję techniczną własnego pieca lub kotła. Ekologiczny opał ze słonecznika bywa wymagający i czasem potrzebuje odpowiedniego wymieszania ze pelletem drzewnym. Niektóre urządzenia potrafią jednak używać go jako jedynego paliwa do ogrzewania domu.
