
"Polska Ibiza" przekształciła się w "koniec Eldorado". Oburzenie wywołane imprezą w Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie doprowadziło do odwołania dyrektora obiektu Pawła Jaskanisa. Decyzję ws. sternika "jednej z najważniejszych instytucji dziedzictwa narodowego w Polsce" podjęła ministra kultury, Marta Cienkowska.
"Podjęłam decyzję o odwołaniu Pawła Jaskanisa ze stanowiska dyrektora Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie – jednej z najważniejszych instytucji dziedzictwa narodowego w Polsce" – poinformowała w czwartek na X, Marta Cienkowska, ministra kultury i dziedzictwa narodowego.
Decyzja jest pokłosiem głośnej imprezy Circoloco, która odbyła się w rzeczonym obiekcie. Przedstawicielka rządu Donalda Tuska postanowiła odnieść się również do motywacji stojącej za taką decyzją. "Nie może być mojej zgody na działania, które uderzają w dobre imię Muzeum i są sprzeczne z jego fundamentalną misją. Autonomia dyrektorów nie może oznaczać zwolnienia z ponoszenia konsekwencji podejmowanych decyzji" – stwierdziła ministra.
Cienkowska wyznaczyła również następcę Pawła Jaskanisa. "Obowiązki p.o. dyrektora powierzyłam dziś Piotrowi Górajcowi" – poinformowała.
Gwiazdy muzyki klubowej wystąpiły w Warszawie. Circoloco działa w ten sposób od lat
Bedouin, Carlita, Honey Dijon, JAMBACK, Job Jobse, PAWSA i Prospa – ci DJ-e i zespoły "zaszczycili" swoją obecnością piękny barokowy pałac w Wilanowie. Zabytek został wręcz oblężony przez imprezowiczów, wśród których pojawili się także znani influencerzy, np. Karolina Gilon. Część z nich wyraziła później zresztą ubolewanie w związku z udziałem w imprezie.
Imprezom Circoloco zdarza się odbywać w historycznych przestrzeniach. Mowa tu m.in. o lokacjach we Wiedniu, Mediolanie i Gizie. Organizatorzy starają się "przywozić" swoje "show" na każdym kontynencie. Stawiają na bardzo zróżnicowane konwencje, również na występy na łonie dzikiej natury (np. w dżungli w Meksyku).
Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie okazało się jednak lokalizacją wybitnie nietrafioną i to z wielu powodów. Nie tylko chodzi tu o kwestię podnoszonego przez mieszkańców sprzeciwu wobec łamania ciszy nocnej i zabawy do 3:30 nad ranem, ale też o szacunek wobec gości muzeum, kwestię ochrony lokalnego ekosystemu, a także dewastację obiektu przez imprezowiczów.
Impreza Circoloco odbyła się legalnie, ale niesmak pozostanie z nami na długo
Firma odpowiadająca za realizację Circoloco zdobyła wymagane pozwolenia. Uzyskała ona nawet patronat prezydenta Warszawy. Wygląda jednak na to, że mogli oni niedopełnić części postanowień umowy.
Dalsza część artykułu poniżej.
Zobacz także
"Zidentyfikowano jedynie naruszenie nawierzchni brukowej w kilku miejscach, zatem poza zakładaną rekultywacją trawnika będzie konieczność naprawy uszkodzonych fragmentów drogi" – pisze w komunikacie odnoszącym się do wydarzenia Urząd Ochrony Zabytków.
Zdjęcia z wydarzenia, które obiegły internet, wskazują na całkowitą dewastację trawnika w obiekcie, a także gigantyczną ilość pozostawionych przez imprezowiczów śmieci.
Impreza Circoloco mogła też wpłynąć na niezwykle ważny lokalny ekosystem. Mowa tu o rezerwacie przyrody Morysin. Na jego terenie gnieżdżą się 34 gatunki ptaków. Wiosenny okres u wielu z nich stanowi sezon lęgowy. Niskie tony i wibracje stresują te zwierzęta. Ewolucyjnie identyfikują je jako zagrożenie. Podkręcony bas rozchodzi się na ogromne odległości i przenika przez gęstą roślinność. Skala szkód dla lokalnej ekologii jest trudna do oszacowania.
