Pracownik budowlany układa ogrzewanie podłogowe. Kiedy opłaca się to zrobić w bloku?
Ciepła podłoga to marzenie wielu osób. Jej bezpieczna instalacja to jednak skomplikowana operacja w starym bloku. Fot. Smit / Shutterstock

Ogrzewanie podłogowe w domu jednorodzinnym to nic niezwykłego, a wręcz powszechny standard. Zachęceni zaletami tego rozwiązania, mieszkańcy bloków również marzą o ciepłej posadzce. Czy taka inwestycja w budownictwie wielorodzinnym jest w ogóle możliwa, w jakich sytuacjach ma największy sens i o jakie zezwolenia trzeba zadbać, by nie wpędzić się w kłopoty?

REKLAMA

Popularny w Polskich domach system opiera się na mechanizmie równomiernego oddawania ciepła całą powierzchnią podłogi. W dobie minimalizmu i ukrytych sprzętów AGD, brak widocznych kaloryferów na ścianach mocno kusi osoby planujące remonty. Ogrzewanie podłogowe w bloku jest możliwe, ale wymaga pokonania wielu barier administracyjnych oraz technicznych, zwłaszcza w budynkach z wielkiej płyty.

Rodzaje i zalety ogrzewania podłogowego w bloku

Ciepłą podłogę mogą zapewnić różne technologie grzewcze. Tradycyjna instalacja z rurkami w betonowej wylewce to najcięższy system, ale też najczęściej spotykany na rynku deweloperskim. Zupełnie inną drogą są lekkie grzejne maty elektryczne oraz ogrzewanie podłogowe wodne.

Serwis KB.pl zauważa, że podłogówka w mieszkaniu niesie za sobą określone korzyści i wyzwania. Zaletą jest przede wszystkim estetyka, efektywność i ekonomiczność (choć nie w każdym przypadku) oraz oczywiście przyjemne ciepełko w stopy. Z kolei największe minusy to skomplikowany montaż i potencjalne problemy z konstrukcją całego pionu.

Zalety:

  • równomierny rozkład temperatur w całym pomieszczeniu,
  • brak kaloryferów ułatwiający aranżację mebli,
  • komfort stąpania po ciepłych kaflach w środku zimy.
  • Wady:

  • ryzyko przeciążenia starych stropów betonowych,
  • wymóg podniesienia ogólnego poziomu posadzki,
  • w przypadku wersji bazującej na matach – wysokie rachunki za prąd.
  • Czy montaż podłogówki w wielkiej płycie ma sens?

    Próba instalacji systemu w mocno wyeksploatowanych budynkach z lat 70. może być kłopotliwe, a nawet niebezpieczne. Ciężka wylewka pochłania niemal cały zapas nośności stropu, co może doprowadzić do ugięcia. Jeśli w danym obiekcie funkcjonuje tradycyjne ciepło z sieci miejskiej, bezpośrednie wpięcie nowych rur do kaloryferowego pionu jest bez sensu.

    Portal Wod Kan Gaz zwraca w tym kontekście uwagę na niezwykle groźne zjawisko "przegrzania podłogi" i "wychładzania czynnika powracającego do pionu". Dotyczy to amatorskich instalacji bez rozdzielaczy.

    "W konsekwencji, sąsiedzi mieszkający za nami w obiegu (zazwyczaj poniżej) otrzymają wodę o zbyt niskiej temperaturze, by ogrzać swoje mieszkania. Jest to klasyczny przykład 'kradzieży ciepła' wynikającej z nadmiernego schłodzenia czynnika" – wyjaśnia portal.

    A przy okazji warto wiedzieć, że zwykle pomiar ciepła jest niesprawiedliwy już przy standardowym korzystaniu z centralnego ogrzewania. Nielegalna ingerencja w instalację drastycznie pogarsza sytuację sąsiadów.

    To po prostu bardzo droga i ryzykowna operacja. Sama naprawa wyrządzonych szkód u sąsiada z dołu po nielegalnym majsterkowaniu kosztuje krocie. W tym samym artykule opisany został przypadek właściciela, który musiał zapłacić sąsiadowi 40 tysięcy złotych za naprawy, a przecież własne koszty instalacji także idą w dziesiątki tysięcy.

    W wysokich i zimnych kamienicach, pozbawionych nowoczesnego ocieplenia, wydawanie takich kwot też mija się z podstawowym celem, gdyż cała instalacja najzwyczajniej w świecie nie wygeneruje wystarczającej mocy grzewczej dla tak dużego metrażu. Możemy za to zdecydować się na opcję minimum, czyli matę elektryczną w samej łazience.

    Gdzie zatem warto o tym myśleć? To rozwiązanie sprawdza się idealnie w nowych apartamentowcach oraz blokach po termomodernizacji z bardzo szczelnymi oknami. Tam najlepiej instalować innowacyjne systemy suche na płytach z rowkami.

    Ogrzewanie podłogowe w bloku wymaga zgody i papierologii

    Legalna i bezpieczna przebudowa mieszkania wymaga przez żmudny proces papierologii. Pierwszym krokiem jest oficjalna wizyta w spółdzielni po odbiór konkretnych warunków technicznych na dany lokal. Zarządca nieruchomości musi ocenić, czy centralna instalacja, która stanowiąca prawnie własność wszystkich mieszkańców, wytrzyma planowaną przebudowę.

    Wspomniane serwisy piszą, że do uzyskania zielonego światła niezbędny będzie profesjonalny projekt budowlany i sanitarny. Taka dokumentacja musi zawierać m.in. dokładne wyliczenia obciążeń dla stropów. Nigdy nie próbujmy samowolki bez uprzedniego kontaktu z administracją.

    "Konsekwencje mogą być surowe: od nakazu demontażu instalacji i przywrócenia stanu pierwotnego na własny koszt, przez kary finansowe za nielegalny pobór ciepła (jeśli nie ma licznika), aż po odpowiedzialność karną w przypadku uszkodzenia konstrukcji budynku (np. pęknięcie stropu)" – czytamy na stronie Wod Kan Gaz.

    Nawet przy bezpieczniejszych rozwiązaniach elektrycznych zgoda jest wymogiem z racji planowanego obciążenia sieci i bezpieczników. Wybierając warianty suche o łącznej masie ledwie kilkudziesięciu kilogramów na metr kwadratowy, zwiększamy swoje szanse na pozytywną decyzję ze spółdzielni. Tak skomplikowaną ingerencję w konstrukcję bloku, powinniśmy zawsze powierzyć dyplomowanym profesjonalistom.