Rozkładanie foteli w samolotach powinno być zakazane
Podróże samolotami bywają stresujące. Oliwy do ognia potrafia dolewać sami pasażerowie Fot. Mulevich/Shutterstock

Podróże samolotami bywają bardzo męczące i stresujące. Wiele godzin w jednym miejscu, ciasnota, nierzadko również wysoka temperatura i wręcz duszące powietrze, a do tego obcy ludzie, którzy potrafią irytować samym faktem swojego istnienia. W takich warunkach wystarczy jeden ruch, aby doprowadzić do awantury na pokładzie.

REKLAMA

Zachowania ludzi w samolotach czasami wołają o pomstę do nieba. Najgorsi są oczywiście pasażerowie pod wpływem alkoholu, którzy doprowadzają do nierzadkich awantur na lotniskach i pokładach. Takie sytuacje kończą się sądowymi rozprawami. Jednak złych lub wręcz nagannych zachowań podczas lotu jest znacznie więcej. A na szczycie mojej listy wcale nie znajdują się gołe stopy na fotelu.

Najgorsze zachowanie w samolocie. Egoizm najwyższej klasy

Podobnie jak wielu turystów coraz chętniej odkrywam zdecydowanie dalsze regiony świata. Z tego powodu w samolocie spędzam nawet kilkanaście godzin. I nienawidzę, kiedy mój lot zaczyna się od tego, że pasażer przede mną rozkłada fotel, nawet nie pytając mnie o zdanie.

Jest to irytujące zwłaszcza u tanich przewoźników, gdzie miejsca jest tyle co w Ryanairze. Na pokładzie Air Arabii miałam telefon rozłożony na stoliku i oglądałam film, kiedy obraz nagle się zatrząsł, a przed nosem zamiast ekranu nagle miałam głowę pasażera siedzącego przede mną. W sumie to w zasadzie leżał on na moich kolanach. Pan przed dokonaniem tego manewru nawet się nie odwrócił, żeby sprawdzić, czy może czegoś nie robię. Nie spytał też, czy nie będę miała problemu, kiedy rozłoży fotel. Bo kto by się przejmował naruszeniem mojej i tak niewielkiej przestrzeni osobistej w samolocie.

Problem rozkładanych foteli i tego, że oparcie nagle opada przed nos osoby z tyłu, irytuje chyba nie tylko mnie. Sieć zalewają kolejne nagrania, na których widać, jak pasażerowie z tyłu kolanami blokują możliwość rozłożenia siedzeń pasażerom z przodu. I bardzo dobrze. Ludzka kultura zobowiązuje bowiem, żeby zapytać, czy rozłożenie siedzenia nie będzie problemem, albo przynajmniej zrobić to delikatnie, a nie od razu ile fabryka dała. W końcu wygoda jednego pasażera nie jest ważniejsza od komfortu drugiego, a sztuka polega na tym, żeby ze sobą rozmawiać, a nie korzystać z funkcji rozkładania tylko dlatego, że skoro ona istnieje, to mi się należy.

Ryanair rozwiązał problem rozkładania foteli już dawno temu

Żyjemy w społeczeństwie, między innymi ludźmi, stąd niestety musimy ze sobą rozmawiać i iść na ustępstwa. Jednak we współczesnym świecie jesteśmy tak bardzo zapatrzeni w siebie i własną wygodę, że w nosie mamy to, czy nasze zachowanie nie stanowi problemu dla innych osób.

Ale teraz wyobraźcie sobie, że do takiego rozkładania foteli doszłoby na pokładzie Ryanaira, gdzie i bez tego dochodzi często do przepychanek i utarczek między podróżnymi. Stąd irlandzki przewoźnik już od dawna montuje w swoich maszynach fotele bez możliwości rozkładania. Na ten sam ruch zdecydował się także Wizz Air. I szczerze mówiąc, uważam, że to jedyna słuszna droga. Bo tak długo, jak nie wrócimy do zasad kultury i rozmawiania z innymi osobami, opcja rozkładania foteli będzie jedynie doprowadzać do kolejnych awantur.

Równocześnie warto też wiedzieć, które miejsca w samolotach tanich przewoźników są najlepsze, żeby podróżować w miarę komfortowo. Zwłaszcza w Ryanairze polujcie na fotele po prawej stronie (rząd D, E i F), bo bywa tam nieco więcej miejsca na nogi. Spełnieniem marzeń może być także fotel 29A w Boeingach 737-MAX 8200, który gwarantuje zdecydowanie najwięcej przestrzeni przed wami.