
Rejsy wycieczkowe cieszą się w Polsce, ale i na całym świecie, bardzo dużym zainteresowaniem. To bez wątpienia jedna z najwygodniejszych opcji na pogodzenie zwiedzania z komfortowymi wczasami all inclusive. Jednak taki urlop skutecznie potrafi zepsuć zaraza, która atakuje znienacka.
W ostatnim czasie o rejsach wycieczkowych głośno było nie z powodu bogatej oferty, udanego urlopu czy nawet atrakcyjnych promocji. Złą sławę przyniosły im wirusy, które siały postrach na pokładach. Chodzi oczywiście o przypadek hantawirusa na pokładzie MV Hondius, ale i o nieco mniej nagłośnione sprawy norowirusa na Caribbean Princess. Zwłaszcza ten drugi przykład jest znacznie powszechniejszy, ale i łatwiejszy do wyplenienia.
Norowirus na statkach wycieczkowych. Na Royal Caribbean mają na niego sposób
Norowirus to poważny kłopot na pokładach statków wycieczkowych. Powoduje on dolegliwości żołądkowe i jelitowe. W Polsce nazywamy to po prostu grypą jelitową, która – jak wiemy – bywa bardzo uciążliwa, bo po chwili łapią ją wszyscy domownicy. I teraz wyobraźcie sobie, że taka zaraza pojawia się na statku wycieczkowym.
Norowirus potrafi bardzo szybko przenosić się na kolejnych uczestników rejsu. W łagodniejszych przypadkach kończy się kilkoma godzinami lub dniami nieprzyjemności, w gorszych doprowadza do niebezpiecznego odwodnienia. Ale da się temu zapobiec. Najlepsze rozwiązanie jest banalnie proste – trzeba pamiętać o myciu rąk. I tu pojawia się problem.
W końcu od dziecka rodzice powtarzają nam, że przed jedzeniem trzeba myć ręce. Podobnie zresztą po wyjściu z toalety. Tymczasem nawet ok. 60 proc. osób nie myje rąk po wyjściu z ubikacji lub robi to w niewłaściwy sposób. I właśnie dlatego na pokładach Royal Caribbean pojawiło się specjalne stanowisko.
Zobacz także
Media społecznościowe zalewają kolejne nagrania, których bohaterem jest "Mr. Washy Washy". To specjalne zadanie dla kilku członków załogi, którzy stoją przed wejściem na stołówkę i śpiewają piosenkę przypominającą o myciu rąk przed jedzeniem.
Jak nisko upadliśmy? To wstyd, że trzeba nam przypominać o myciu rąk
Właściwa higiena jest najlepszym sposobem na unikanie chorób, wirusów i zarazków nie tylko na pokładach statków wycieczkowych, ale i w codziennym życiu. Nagrania z członkami załogi przebranymi za kaczuszki, truskawki czy słoniki są zabawne, ale i przerażające równocześnie.
Obecność takich osób w przedszkolu czy nawet klasach 1–3 podstawówki nie zrobiłaby na mnie żadnego wrażenia. Tylko że pasażerami wycieczkowców w bardzo dużym stopniu są osoby dorosłe i to właśnie im pracownicy śpiewają pioseneczkę o myciu rąk. Jako społeczeństwo upadliśmy naprawdę bardzo nisko, skoro trzeba nam o tym przypominać w taki sposób.
Tym bardziej że mycie rąk na pokładach wycieczkowców bywa bardzo przyjemne. Podczas mojego ubiegłorocznego rejsu na pokładzie Costa Smeralda przed wejściem do bufetu znajdowały się specjalne maszyny, do których wystarczyło wsunąć dłonie, aby urządzenie zajęło się ich umyciem. Podczas tegorocznej wyprawy na statku Costa Fortuna takich wygód już nie było, ale toaleta znajdowała się zawsze niedaleko, więc o umycie rąk, nawet po leżakowaniu na górnym pokładzie, było bardzo łatwo.
