
W jednym z polskich nadleśnictw zaobserwowano osobnika, którego historia mogłaby posłużyć za scenariusz do filmu o przetrwaniu. Choć odstrasza on swoim wyglądem i jest drapieżnikiem, jego obecność w naszych lasach jest tak naprawdę efektem wysiłku wielu ludzi.
Tajemniczym przybyszem jest ryś euroazjatycki o imieniu Lupek, który szybko stał się ikoną polskich lasów. Jak podaje portal "Onet Podróże", zwierzę trafiło do Polski z Niemiec w ramach programu reintrodukcji, który ma na celu przywrócenie tych wielkich kotów do ich naturalnych siedlisk. Lupek, mimo że jest drapieżnikiem, ma za sobą przeszłość pełną kontaktów z ludźmi.
Ryś Lupek w polskich lasach. Życie na wolności nie szczędzi mu trudności
Lupek od samego początku swojej historii pokazywał, że nie boi się wyzwań. Jeszcze przed oficjalnym wypuszczeniem na wolność, ryś zdołał uciec i skierować się w stronę wybiegu wilków. To właśnie stąd wzięło się jego imię. Łacińskie słowo "lupus" oznacza bowiem nic innego jak "wilk".
Po wypuszczeniu na wolność monitoring prowadzony przez naukowców pozwala nie tylko śledzić każdy krok Lupka, ale również wpływać na poprawę jego bezpieczeństwa. Jego życie w polskich lasach to pasmo wędrówek. Do tej pory ryś przemierzył już setki kilometrów i zawędrował w okolice Bałtyku (niedaleko miejsc, które turyści znają z list takich jak 13 najlepszych dzikich plaż).
Los nie szczędził mu jednak ciosów. W pewnym momencie Lupek został ciężko ranny w walce z innym przedstawicielem swojego gatunku. Dzięki obroży telemetrycznej, która przesyłała sygnał o jego lokalizacji, specjaliści zdołali go odnaleźć i poddać rehabilitacji. Po wyleczeniu ran drapieżnik znów mógł wrócić do lasu.
Międzynarodowy projekt ochrony rysia. Przyszłość drapieżnika w północnej Polsce pod znakiem zapytania
Obecnie liczebność rysia w Polsce wykazuje tendencję rosnącą, a krajową populację szacuje się na około 200-370 osobników, w zależności od zastosowanej metody liczenia. Ten rzadki i zagrożony wyginięciem drapieżnik jest wpisany do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Od 1995 roku został objęty ścisłą ochroną gatunkową na terenie całego kraju. Warto przypomnieć, że polskie lasy to monokultury sosny, co dodatkowo wpływa na bioróżnorodność i warunki życia dzikich zwierząt.
Zobacz także
Życie Lupka w Polsce to nie tylko sukces leśników, którzy czuwają nad jego bezpieczeństwem, ale także efekt międzynarodowego porozumienia. Jak informuje "Onet Podróże", historia drapieżnika jest częścią projektu LIFE LYNX PL LT DE.
Jego celem jest odbudowa populacji rysia euroazjatyckiego w północnej części naszego kraju oraz, co równie ważne, stworzenie bezpiecznych korytarzy ekologicznych łączących Polskę z Litwą i Niemcami. Dzięki temu geny zwierząt mogą się mieszać, co gwarantuje im przetrwanie w kolejnych pokoleniach.
Spotkanie z rysiem na szlaku. Czy turyści mają powody do obaw?
Choć widok tak dużego kota może budzić niepokój, tak naprawdę ryś to zwierzę płochliwe i skryte, które z reguły unika kontaktu z człowiekiem. Szansa na to, że podczas spaceru staniemy z nim oko w oko, wynosi mniej niż jeden procent. Inaczej wygląda sytuacja z większymi drapieżnikami – niedawno głośno zrobiło się o sytuacji, gdy niedźwiedź gonił turystę w Tatrach, a nagranie obiegło sieć.
Coraz częściej dzikie zwierzęta pojawiają się też w miastach – w Wielkiej Brytanii niektóre lisy zamieszkują miejskie parki, a w Polsce zdarzyło się nawet, że strażnicy zostali wezwani do bloku, gdzie pojawiło się dziwne zwierzę w bloku w Olsztynie. A ryś Lupek to nie pierwsze "zjawisko", które w ostatnim czasie zaskoczyło Polaków na urlopie.
