
To koniec pewnej epoki w podróżowaniu. Choć wydawało się, że nic nie zagrozi pozycji turystycznego mocarstwa, najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń. Turyści masowo porzucają kierunek, który przez dekady był synonimem wakacji marzeń.
USA od lat figurowały jako szczyt marzeń wielu podróżnych. Jednak choć jeszcze kilka lat temu kilkutygodniowe wyjazdy do Stanów Zjednoczonych oznaczały prestiż, w ostatnich latach coś się zmieniło. Najnowsze dane Światowej Rady Podróży i Turystyki (WTTC) ujawniają zwrot.
W ostatnich sezonach turyści zmienili swoje plany, a dotychczasowy lider w wielu dziedzinach zaczął tracić blask w oczach podróżnych. Choć ludzie wyruszają dziś na międzynarodowe wyprawy częściej niż kiedykolwiek, jedna z największych potęg świata zanotowała duży zjazd. Korzysta na tym z kolei inne potężne państwo.
Gigant na glinianych nogach. Podróże do USA tracą na popularności
Liczby pokazują zjawisko, którego amerykańska branża turystyczna nie widziała od lat. W 2025 roku liczba zagranicznych gości w USA spadła o 5,5 proc., co oznacza, że "wyparowało" im około 4 mln potencjalnych turystów.
Co najbardziej zaskakuje, Amerykę omijają nie tylko turyści z odległych zakątków, ale nawet najbliżsi sąsiedzi – Kanadyjczycy masowo rezygnują z wizyt u sąsiada, a ich śladem idą Niemcy, Francuzi i Hindusi. Jeszcze niedawno podróż do USA była spełnieniem marzeń, dziś turyści nie chcą tam latać – i widać to także w statystykach z największych metropolii.
Podczas gdy Ameryka zmaga się z kryzysem turystycznym, na horyzoncie wyrósł konkurent. Chiny, będące drugim rynkiem świata, rosną w siłę w ogromnym tempie. W 2025 roku tamtejszy sektor turystyczny zanotował niemal 10-procentowy wzrost.
Zobacz także
Dlaczego porzucamy "amerykański sen"?
Nie ma wątpliwości, że amerykańska turystyka znalazła się w trudnym momencie ze względu na sytuację polityczną związaną z prezydenturą Donalda Trumpa. Pogarszający się wizerunek kraju jako bezpiecznego i przyjaznego sprawia, że dla wielu podróżnych odmowa wyjazdu do USA stała się "aktem politycznym". Zamiast mierzyć się z rosnącymi kosztami i niepewnością w USA, turyści wolą coraz nowocześniejszą ofertę Azji. Na popularności zyskują nie tylko Chiny, lecz również Korea Południowa czy Japonia.
Także trwająca wojna handlowa USA – Chiny podsyca napięcia i dodatkowo zniechęca część zagranicznych podróżnych do wyprawy za ocean.
Jak podaje "Rzeczpospolita", powołując się na "Independent", administracja Donalda Trumpa nie widzi problemu w zmniejszających się liczbach przyjezdnych. Według zastępczyni rzecznika prasowego Białego Domu, Anny Kelly, prezydent miał "zrobić dla amerykańskiej turystyki więcej niż ktokolwiek wcześniej". Tylko że zagranicznych podróżnych nie zachęcały nawet spadające ceny biletów lotniczych.
Chiny otwierają się na turystów. Od 2024 jeździmy tam bez wizy
Po pandemicznym zastoju Chiny otworzyły się na turystów i postanowiły pójść po swoje, maksymalizując zyski z turystyki. Od 2024 Polacy należą do jednej z nacji, która może podróżować na ich teren bez wizy. Wymaga się jej jedynie w przypadku pobytu powyżej 30 dni oraz w razie podróży do pracy czy na studia. Jedyne, o czym należy pamiętać, to data ważności naszego paszportu. Musi on być ważny minimum 6 miesięcy od daty planowanego wyjazdu z Chin.
A co tam zobaczyć? Podróż do Państwa Środka może być prawdziwym zderzeniem tysiącletniej historii z nowoczesnością. Do najważniejszych atrakcji tego kraju należą Wielki Mur Chiński, Zakazane Miasto w Pekinie, Armia Terakotowa w Xi'an, futurystyczne drapacze chmur w Szanghaju, a także rezerwat pand w Chengdu.
